Autor: Adrian McKinty
Tytuł: Wyspa
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 1 czerwca 2022
Liczba stron: 360
Ocena: 8/10
Opis:
Gdy Heather poślubia Toma, wdowca z dwójką dzieci, postanawia zrobić wszystko, by zyskać przychylność nieufnie do niej nastawionych nastolatków. Budowaniu rodzinnych więzi mają służyć wspólne wakacje, ale zmęczone podróżą i wyczerpane dzieciaki mają dość swojej nowej mamy. Sytuację ma uratować wyjazd na Dutch Island – prywatną, tropikalną wyspę, niedostępną dla zwykłych turystów.
Rajska wyspa okazuje się jednak wyjętym spod prawa miejscem, zarządzanym przez klan O’Neillów.
Wypadek samochodowy i jedna zła decyzja powodują lawinę dramatycznych zdarzeń. Kobieta i dzieci, zdani sami na siebie, muszą uciekać przed lokalnymi prześladowcami, by przeżyć. Heather, córka wojskowych, musi wykorzystać wszystkie swoje umiejętności i siły, aby ocalić nową rodzinę.
Recenzja:
"Wyspa" to thriller psychologiczny, którego akcja toczy się w Australii. Powiem szczerze, że chyba nigdy nie spotkałam się w książce z Australią albo tego nie pamiętam, natomiast utwór McKnity'ego oficjalnie zdobywa tytuł mojej ulubionej powieści rozgrywającej się w tym kraju.
Główną bohaterką "Wyspy" jest dwudziestokilkuletnia Heather. Dziewczyna w ciągu ostatnich miesięcy wyszła za mąż za o wiele starszego mężczyznę i stała się matką zastępczą dwójki jego nastoletnich dzieci. Jak możecie sobie wyobrazić, sytuacja jest dość niekomfortowa zarówno dla młodej żony, jak i nastolatków. Aby zjednać sobie przychylność dzieciaków Heather namawia Toma na wspólne wakacje w Australii. Wszystko miałoby być niesamowite i z początku rodzina nie bawi się źle, natomiast pewnego dnia podczas przejażdżki dość nieuczęszczanymi drogami spotykają mężczyzn, którzy zapraszają ich na prywatną wyspę, gdzie będą mogli obejrzeć kangury. Niestety seria wypadków doprowadza do tego, że dzieci i rodzice zostają uwięzieni na wyspie, a ucieczka wydaje się niemożliwa...
Fabuła powieści jest niesamowicie wciągająca. Akcja toczy się w zawrotnym tempie, nie brak momentów grozy, chwil napięcia i ogólnego dramatyzmu. Autor zgrabnie połączył wątki rodem z "Władcy much" z psychologicznym dramatem młodej kobiety. Całość czyta się jednym tchem.
Jedną z największych zalet "Wyspy" jest niesamowita surowość opisów i wydarzeń, które mają miejsce. Brutalizm i naturalistyczny charakter książki naprawdę szokują i mogą nie być odpowiednie dla młodszych czytelników. McKinty jednak równoważy ten aspekt, wprowadzając, tak jak wcześniej wspomniałam, mocny wątek psychologiczny. Relacja między Heather a dziećmi jest naprawdę ciekawie przedstawiona, a sama perspektywa dziewczyny to chyba najlepszy sposób narracji, jaki mógłby wybrać autor. Czytelnik czuje silną więź z bohaterką i dzięki temu przeżywa książkę jeszcze mocniej.
Polecam "Wyspę" całym sercem. Ta powieść mną wstrząsnęła, ale i skłoniła do paru refleksji. Świetna lektura, której długo nie zapomnicie.