piątek, 20 lutego 2026

Ana Huang - "Gdyby słońce nigdy nie zaszło"

Autor: Ana Huang

Tytuł: Gdyby słońce nigdy nie zaszło

Wydawnictwo: Czwarta Strona [współpraca reklamowa z Audioteka]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 324

Narracja: trzecioosobowa (dwie perspektywy)

Gatunek: romans

Ocena: 3/10


Opis:

Pięć lat temu złamał jej serce. Teraz zrobi wszystko, by je odzyskać.

Gdy Farra przyszła na zwyczajne spotkanie biznesowe, nie spodziewała się, że to właśnie jego zobaczy.

Blake’a Ryana.

Jej pierwszą miłość.

Jej pierwsze złamane serce.

A teraz – pierwszego klienta w nowej pracy jako projektantka wnętrz.

Minęło pięć lat, a ona wciąż pamięta ból tamtego dnia.

Może szepcze piękne słowa, ale już nigdy mu nie uwierzy.

Może jej ciało tęskni za jego dotykiem, ale serca nie odda mu nigdy więcej.

Nigdy więcej. Przenigdy.

Z zewnątrz wygląda, że Blake ma wszystko: pieniądze, urok, rosnące imperium pubów sportowych.

Ale w środku wciąż nosi swoje demony – koszmary po stracie, której nie potrafi zapomnieć, i wspomnienie dziewczyny, którą zdradził.

Kiedy los stawia Farra znowu na jego drodze, Blake nie ma wątpliwości.

To znak.

Czas odzyskać miłość swojego życia.

Bez względu na cenę.


Recenzja:

Talentu do pisania Anie Huang odmówić nie można, ale myślę sobie, że to chyba jej najsłabsza książka - a może po prostu seria. Brakło na nią chyba jakiegoś większego pomysłu - a może to mnie brakło umiejętności zrozumienia, dlaczego zdradzona i okłamywana kobieta ponownie chce zaufać jakiemuś facetowi, bo nikt inny nie wywołał u niej nigdy takiego pożądania... Myślę sobie, że nie wszystko się chyba jednak sprowadza do namiętności, a bez solidnych podstaw nie da się budować związku. Ale co ja tam wiem...

Pięć lat temu Blake zmiażdżył Farrze serce. Powiedział, że jej nie kocha, że woli wrócić do swojej byłej i że to wszystko, co było między nimi, było tylko swego rodzaju mrzonką, która nie miała prawa przetrwać. Mimo wszystko po pięciu latach Blake, który odniósł wieki sukces zawodowy, dalej nie jest w stanie zapomnieć o tym, co czuje do Farry. Jego sytuacja życiowa się zmieniła i teraz miałby przestrzeń, żeby z nią być, ale podejrzewa, że może jest jej lepiej bez niego, ułożyła sobie życie i jest szczęśliwa...

I myśli tak do czasu, do którego jego znajomy nie zaprasza go na spotkanie z projektantką wnętrz, którą akurat okazuje się Farra. Pomimo upływu lat dalej jest piękna i dalej wywołuje w nim fale uczuć - co zresztą jest odwzajemnione, bo on w niej też. Ze względów finansowych dziewczyna nawet zgadza się przyjąć propozycję współpracy swojego byłego partnera i urządzić mu mieszkanie... Ale nie wie, że w międzyczasie Blake wpadł na pomysł, że może spróbuje ją w sobie znowu rozkochać, żeby dała mu drugą szansę, mimo tego że dalej nie zdradził jej sekretów ze swojej przeszłości i prawdy odnośnie tego, dlaczego naprawdę zostawił ją pięć lat temu...

"Gdyby słońce nigdy nie zaszło" to według mnie opowieść o tym, jak zbyt szybko człowiek potrafi wybaczyć, gdy w grę wchodzi miłość - i że czasem nie ma to nic wspólnego z logiką i racjonalnością. Mimo wszystko takie jest właśnie życie: nieprzewidywalne. Zależy, czy ktoś wierzy w drugie szanse i w to, że można się zmienić (może nie od razu, ale po jakimś czasie...). Nie umiem jednak polubić połączonych wątków w tej książce - bo Farrę naprawdę polubiłam, jest świetnie wykreowana i szczerze mówiąc, nie zasługiwała na to, jak była traktowana (kilka razy!) przez Blake'a. Sam Blake też był ciekawie wykreowany, szczególnie pod kątem psychologicznym - ale nie umiał walczyć o miłość i swoje szczęście, raniąc przy tym osobę, na której najbardziej mu zależało.

Nie wiem czy bym dokończyła tę dylogię, gdyby nie to, że ma ona znakomitą adaptację w formie audiobooka. Słuchałam sobie w Audiotece wspaniałych głosów, które działały na mnie kojąco i relaksująco. Grzegorz Woś i Małgorzata Klara zrobili tak fenomenalną robotę, że nie dosyć, że nie porzuciłam tej historii, to jeszcze bardzo chętnie przy niej sprzątałam. Puściłam sobie na podwójnej szybkości (dzięki czemu całość zajęła mi niecałe pięć godzin) i zrobiłam sobie generalne porządki w mieszkaniu (bo jestem świeżo po remoncie).

Gdyby nie to, że audiobook jest perfekcyjny - i naprawdę trudno znaleźć lepsze towarzystwo do sprzątania (bo nie jestem fanką podcastów, a wolę jednak słuchać czegoś bardziej fabularnego niż muzyki), to naprawdę nie wiem, czy bym nie zrobiła DNF (czyli w skrócie: porzuciłabym tę pozycję i bym nie wiedziała, jak się kończy). Nie, żeby zakończenie miało być dla kogoś wielką niespodzianką - bo fani romansów na pewno się domyślają, w którym kierunku mogło to iść...

Ana Huang umie pisać. Naprawdę, czuć to na każdej stronie jej książki. Opisy bohaterów, tworzenie relacji przyjacielskich czy sposób podejścia do pracy, a nawet trudne kontakty z rodzicami... Bez wątpienia poziom twórczy jest całkiem wysoki. Ale jakoś nie umiałam przełknąć motywu zdrady i wybaczenia tej zdrady. Nie jestem tego typu osobą - i właściwie tylko dlatego moja ocena to trzy na dziesięć. Gdyby wyrzucić ten motyw i dać trochę więcej szczerości i zaufania w tym cyklu, to obstawiam, że bardziej byłabym w stanie w to wszystko uwierzyć: a już tym bardziej w przeznaczenie między Blake'em a Farrą.

Podsumowując: nie jest to moja ulubiona historia, ale bez wątpienia poznałam dwójkę lektorów, którzy podbili moje serce. Niebawem sięgam po kolejną książkę na Audiotece - szczególnie, że dalej czeka mnie pracowity czas w mieszkaniu, a i dojazdy do pracy są jakieś lepsze, jak można posłuchać trochę o miłosnych uniesieniach... 

Cóż, jeśli macie ochotę na "Gdyby słońce nigdy nie zaszło" - sięgnijcie. Jeśli nie - w Audiotece jest mnóstwo innych tytułów i przeróżne gatunki, więc myślę, ze coś dla siebie na pewno znajdziecie. Miłego słuchania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz