sobota, 28 lutego 2026

Paige Toon - "Ten, którego pokochały"

Autor: Paige Toon

Tytuł: Ten, którego pokochały

Wydawnictwo: Albatros [współpraca barterowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 384

Narracja: pierwszoosobowa (trzy siostry jednojajowe)

Gatunek: literatura obyczajowa/romans

Ocena: 6,5/10


Opis:

Opowieść o miłości we wszystkich jej odcieniach – romantycznej, namiętnej i tej najtrudniejszej, o której trzeba zapomnieć.

W niektórych historiach chodzi o to, kto zdobędzie wymarzonego mężczyznę.

Ale w tych najpiękniejszych prawdziwą nagrodą jest więź silniejsza niż narodziny i śmierć.

Złociste włosy, zielone oczy, nieodparty magnetyzm… Identyczne trojaczki. W dzieciństwie nawet matka je myliła. Ale kiedy dorosły, stało się jasne, że nie mogłyby się bardziej różnić.

Phoebe. Stoi przed najtrudniejszym wyborem w życiu: ustatkować się i wyjść za mąż czy wrócić w ukochane Alpy i oddać się swojej pasji?

Eliza. Kocha kogoś, kto już do niej nie należy. Właściwie pewnie nigdy tak naprawdę nie należał. A jej marzenie o byciu sławną muzyczką blednie z każdym dniem.

Rose. Ma dość swojej pracy i straciła chłopaka. Co więcej, życie zmusiło ją, by znowu zamieszkać z matką.

Każda z nich jest inna. Ale wszystkie zakochują się w tym samym mężczyźnie… 

 

Recenzja:

Na początku zastanawiałam się - pewnie tak jak Wy - czy skoro bohaterkami są trzy identyczne dziewczyny zakochane w jednym mężczyźnie, to czy to nie będzie podchodziło pod jakiś dziwny czworokąt. Trochę się tego obawiałam, ale okazało się, że autorka potrafiła tak sprawnie operować słowem, że nie wyszedł z tego festiwal zażenowania. 

Chociaż z pozoru trojaczki jednojajowe wyglądają tak samo, to z charakteru i zainteresowań Pheobe, Eliza i Rose nie mogły się bardziej różnić. Łączyło je w sumie głównie to, że wszystkie trzy w wieku nastoletnim zakochały się w swoim nowym sąsiedzie - w Angusie. Tyle, że czas zweryfikował, że to z Pheobe, która pierwsza do niego zagadała, chłopak zaczął układać sobie życie - ba, nawet planować ślub. Eliza zawsze wiedziała, że chociaż jej miłość jest silna, to nie zrobi niczego, co mogłoby zranić jej siostrę - i większość życia uciekała przed uczuciami. A Rose? Rose w ogóle zastanawiała się, czy kiedykolwiek była tak naprawdę zakochana, czy to raczej były jakieś nastoletnie mrzonki... 

Tyle, że życie jest niespodziewane i w pewnym momencie zaczynamy dowiadywać się więcej szczegółów z przeszłości każdej z bohaterek - a także tego, że niekoniecznie dla Pheobe Angus jest miłością jej życia, gdyż ona sama zaczyna się zastanawiać, czy nie powinna bardziej oddać się swoim marzeniom o wspinaczce...

"Ten, którego pokochały" trzyma w napięciu od samego początku do samego końca. Nie da się myśleć o tej książce jako o jakiejś pomyłce - bo widać, że Paige Toon miałą na to wszystko konkretną wizję i od samego początku dążyła w pewnym kierunku. Myślę sobie, że wyszło jej to w sumie całkiem nieźle!

Swoją drogą, mamy tu tyle różnych rodzajów miłości - od namiętnej, przyjacielskiej, platonicznej, matczynej, między rodzeństwem... Głowa mała! Pokazuje to jednak, że czasem nie tak łatwo zaszufladkować uczucia i emocje - a czasem one okazują się być czymś innym niż początkowo zakładaliśmy. Sądzę, że Paige Toon naprawdę doskonale odnalazła się w opisie różnych odcieni miłości - i wyszło jej to naprawdę perfekcyjnie.

Gdyby zakończenie było jeszcze trochę bardziej rozbudowane, myślę, że dałabym jedną gwiazdkę w swojej nocie więcej, ale i tak według mnie jest to jedna z tych pozycji, od których nie można się oderwać - i których czytanie jest w stanie sprawić dużo przyjemności. Ostatecznie oceniam jednak na sześć i pół na dziesięć, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem.

Wydaje mi się, że w swoim życiu powinnam częściej sięgać po książki od Paige Toon - ale założenie, że teraz wszystkie je nadrobię, byłoby trochę strzałem w kolano, bo wydaje mi się, że jest ich trochę za dużo, żeby mi szybko w tej kwestii poszło. A jednak staram się też czytać na bieżąco nowości!

"Ten, którego pokochały" wydaje się po opisie wzbudzać skrajne emocje - ale gdy już zaczyna się przygodę z czytaniem tej pozycji, to okazuje się, że czytelnik nie ma nawet chwili zawahania co do tego, z kim tak naprawdę powinien być Angus - przynajmniej ja nie miałam tutaj żadnych wątpliwości.

Gdy ktoś ma z kimś być, czasem odzywa się przeznaczenie - i tak bym to trochę rozpatrywała. Że zadziałała tu szara rzeczywistość, ale jednak pomieszana z pewną dozą magii - bo dla miłości jednak ludzie są w stanie zrobić wszystko. Jeśli jednak wydaje Wam się, że Paige Toon uniknęłam w "Ten, którego pokochały" trudnych i traumatycznych wątków - to z góry Wam mówię, że mocno się mylicie, bo bez wątpienia to nie tylko pochwała miłości, ale i opowieść o złamanych oraz zranionych sercach...

Podsumowując: piękne wydanie, ciekawa treść i hipnotyzujący warsztat literacki od Paige Toon - jak dla mnie, jeśli tylko macie ochotę, to powinniście śmiało sięgnąć po historię, o której właśnie Wam opowiadam! Ja bawiłam się przy niej przednio i trzymam kciuki, by i dla Was czas spędzony z "Ten, którego pokochały" okazał się fantastyczny! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz