Autor: Devney Perry
Tytuł: Przymierze Wróbli. Shield of Sparrows. Tom 1
Wydawnictwo: Must Read [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 672
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romantasy
Ocena: 8.5/10
Opis:
Epickie romantasy i fenomen wydawniczy, który pokochały miliony osób na całym świecie!
Nieodkładalna historia, w której wrogowie stają się kochankami, potwory grasują po przeklętym królestwie, a zapomniana księżniczka znajduje w sobie siłę, by zerwać koronę i stać się wojowniczką, którą nigdy nie miała być.
Bogowie nasyłają potwory na pięć królestw, by przypomnieć śmiertelnikom o ich niższości.
Całe swoje życie klękałam – przed wolą bogów i mojego ojca. Jestem księżniczką, więc moim jedynym obowiązkiem jest nosić koronę i być posłuszną wobec króla.
Władza nigdy nie była mi pisana. Podobnie jak walka. I to nie ja miałam być córką, która przypieczętuje starożytne przymierze własną krwią.
To się jednak zmieniło owego nieszczęsnego dnia, gdy legendarny łowca potworów przybił do naszych wybrzeży. Wkroczyłam do sali tronowej mojego ojca, a książę zrujnował mi życie.
Teraz przemierzam zdradliwe ziemie u boku wojownika, który gardzi mną w takim samym stopniu jak ja nim – i jestem związana z przyszłością, której dla siebie nie wybrałam, i mężem, którego ledwie znam.
Każdy chce, abym stała się kimś, kim nie jestem – królową, szpiegiem, ofiarą.
Co, jeśli jednak odmówię wypełnienia wybranej dla mnie roli i ustalę własne zasady? Co, jeśli w byciu niedocenioną kryje się siła?
I co, jeśli po nią sięgnę – po raz pierwszy w życiu?
Recenzja:
Ależ to było dobre! Powiem Wam, że gdyby takich książek było więcej, świat byłby piękniejszym miejscem. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę historię - i już ogromnie zacieram rączki do tego, by zapoznać się z kontynuacją, która podobno jakoś teraz ma się ukazać za granicą, więc może w tym roku dotrze to jeszcze do nas, do Polski.
Co więcej, chociaż to romantasy, nie powiedziałabym, że motyw miłości jest w tej części jakoś bardzo na pierwszym planie - jest bardziej kwestia zauroczenia, ale nie ma praktycznie żadnych związanych z tym czynów, więc jak liczycie na to, że dosłownie sprężyny łóżka będę skrzypieć: to niestety nie, nie tym razem. Może w kontynuacji coś takiego się pojawi: ale nie dałabym sobie ręki za to uciąć, patrząc na to, w jakim momencie fabularnym jesteśmy.
Odessa jest księżniczką - i to nawet starszą ze sióstr, ale nigdy nie była brana pod uwagę jako osoba, która mogłaby być częścią Przymierza Wróbli - dawnego traktatu, który ma zapewnić sojusze poprzez aranżowane małżeństwa między członkami rodzin królewskich. Odessa doskonale zdaje sobie sprawę, że najlepiej powinna wtopić się w tło: szczególnie w momencie, w którym jej ojciec robi wszystko, by przyspieszyć ślub jego młodszej pociechy - i naprawdę, nasza główna bohaterka bardzo stara się to robić. Daje sobie nawet farbować swoje rude włosy, żeby miały bardziej kasztanowy kolor. Tyle, że gdy delegacja innego królestwa dociera do ojczyzny Odessy, okazuje się, że ich książę w ramach Przymierza Wróbli nie chce dziewczyny, która była szykowana do tego praktycznie od dnia swoich narodzin - tylko chce Odessę, która nie wyróżnia się niczym szczególnym, która jest totalnie marnym szpiegiem i która nie wie nic o planach swojego ojca (a on od dawna coś knuje...).
Nie da się zmienić pewnych rzeczy, więc wkrótce Odessa zostaje wysłana na obce ziemie, z obcymi sobie ludźmi, a w jej głowie przelatuje tylko jedna myśl: "nie mogę zawieść swojego ojca". Bo gdy zbliża się swego rodzaju armagedon, który niebawem będzie niszczył wszystkie królestwa i zabijał mnóstwo ludzi, Odessa ma nadzieję, że plan jej ojca naprawdę jest w stanie powstrzymać te mistyczne istoty, które łakną ludzkiej krwi...
"Przymierze Wróbli. Shield of Sparrows. Tom 1" ma naprawdę sympatyczną bohaterkę - odważną, lojalną, nieustraszoną. Bo chociaż nie była wychowywana do tego, by stawić czoła zagrożeniu i nie jest chodzącą bronią, to robi wszystko, by podążać za głosem własnego sumienia i moralności. Nawet, gdy ciągle pilnuje ją ten okropny Obrońca, który wydaje się mieć mnóstwo mocy niewiadomego pochodzenia...
Sama kwestia mocy Obrońcy jest mega intrygująca i ciekawie wymyślona - wyjaśnienia są sensowne i logiczne, więc mam nadzieję, że gdy dotrzecie do tego momentu w czytaniu, też Wam te fragmenty będą sprawiały dużo przyjemności. Dla mnie definitywnie było to coś na plus: bo to było takie odświeżające - Devney Perry chciała poszaleć z oryginalnością i kreatywnością, wyjść poza pewne schematy: i według mnie całkiem dobrze jej się to udało.
Jak sobie zobaczycie, to "Przymierze Wróbli. Shield of Sparrows. Tom 1" ma także piękne wydanie. Twarda oprawa, barwione brzegi, wstążka. Oprócz tego to też niezła cegiełka, ale w mojej opinii wciąga od samego początku, a zakończenie to już w ogóle robi taki mętlik w głowie, że można uznać je za cliffhanger. Jak się nie doczekam w tym roku polskiego wydania kontynuacji, to obiecuję, że przeczytam po angielsku: bo bez wątpienia potrzebuję tego w tym momencie mniej więcej tak samo, jak tlenu!
Dawno nie czytałam tak dobrego romantasy - i wcale nie dziwię się, że tak wiele osób poleca tę książkę. To historia, którą się pożera wzrokiem i wydaje mi się, że tych osób, którym ta opowieść się nie spodoba będzie jednak dosyć niewielu: i to głównie dlatego, że pewnie nie są fanami gatunku.
Mówiąc w skrócie: "Przymierze Wróbli. Shield of Sparrows. Tom 1" to coś totalnie wow! Polecam z ręką na sercu i bardzo zachęcam do tego, żeby poznać tę powieść! Jeśli tylko macie okazję - sięgnijcie po twórczość Devney Perry!

Już i tak miałam w planie to poznać, teraz wiem, że będzie to dobra decyzja
OdpowiedzUsuńKusi mnie ta książka
OdpowiedzUsuń