Autor: Ilona Andrews
Tytuł: Pożoga. Ukryte dziedzictwo. Tom 3
Wydawnictwo: Fabryka Słów [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2023
Ilość stron: 512
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: urban fantasy
Ocena: 10/10
Opis:
Kiedy życie zadaje ci cios, zawsze jest to cios niespodziewany. A jeszcze częściej jest to cała seria niespodziewanych, wyjątkowo precyzyjnych ciosów.
Rany po sprawie Nari Harris jeszcze się nie zasklepiły, a na progu już czeka nowe, równie śmierdzące zlecenie. Tym razem pomocy potrzebuje Rynda, była narzeczona Szalonego Rogana. A przecież nie ma nic lepszego, niż piękna, bezbronna kobieta padająca ze łzami w ramiona twojego nowego faceta. Ale to tylko drobiazg w porównaniu z resztą kłopotów: Viktoria Tremaine zrobi wszystko, by uczynić Nevadę swoją następczynią. Jedynym sposobem, by się przed nią obronić jest złożenie wniosku o status Rodu, to jednak będzie wymagało pokazania magicznych zdolności członków rodziny całemu światu. I Nevada wcale nie jest pewna, co ostatecznie sprowadzi na jej bliskich większe niebezpieczeństwo. A w międzyczasie zostaje jeszcze do rozpracowania wielki spisek Magnusów, którym marzy się sięgnięcie po władzę absolutną.
Cóż, Nevado - czas zakasać rękawy, bo czeka cię naprawdę pracowity tydzień.
Recenzja:
Jak widzicie, wczoraj przyszłam do Was z recenzją drugiego tomu, a dziś recenzuję tom trzeci: i tak, przesłuchałam blisko dwanaście godzin audiobooka. Ba, słuchałam pół nocy, a mąż wraz ze mną, bo się też wkręcił w intrygę (chociaż nie miał zielonego pojęcia jak wygląda uniwersum - i musiałam mu pewne rzeczy w międzyczasie tłumaczyć...).
Tak czy siak, to ostatni tom z perspektywy Nevady - bo kolejny będziemy poznawać już oczami jej młodszej siostry. I to nie oznacza, że jest to zły przeskok - bo jest bardzo udany (jestem w trakcie słuchania czwartej części). Natomiast to wszystko jest tak doskonale i przemyślanie skonstruowane, że po prostu opada mi szczęka.
Ledwo co zakończyliśmy jedną intrygę, a już zaczynamy kolejną. Spisek trwa dalej - nikt do końca nie wie, kto chce zdestabilizować całe miasto i zniszczyć całą politykę rodową, ale bez wątpienia to grupa bardzo potężnych osób. Na tyle potężnych, że gdy jedną z ofiar staje się mąż Ryndy - byłej narzeczonej Szalonego Rogana, to zarówno on, jak i Nevada chcą zrobić wszystko, by jej pomóc i odkryć prawdę. A któż jest lepszy w poszukiwaniu prawdy niż kobieta, która jest prawdołowcą i jest w stanie dosłownie wydusić wszelkie wyznania od praktycznie każdej osoby?
Jak wiecie, połączenie Nevady i Szalonego Rogana to połączenie oparte na chemii, na uczuciach, na wielkiej gamie emocji i na pożądaniu, które wręcz przesącza się przez strony tej powieści. Jak na dodatek mamy jeszcze okazję słuchać tego wszystkiego w formie audio (ja słucham na Audiotece), to okazuje się, że tym bardziej jest to w stanie uderzyć w czytelnika - i tym bardziej czytelnik wierzy w prawdziwość miłości i kwestię tego, że ci bohaterowie są ze sobą świetnie zgrani, bo uzupełniają się tam, gdzie powinni.
Dodajmy do tego - jako wisienkę na torcie - że Nevada, chcąc uniknąć stania się niewolniczką swojej babci - musi zrobić wszystko, by zarejestrować Baylorów jako ród: co oznacza, że co najmniej dwie osoby z jej rodziny muszą okazać się osobami, które władają magią w największym jej zakresie. Do zadania chce podejść Nevada wraz ze swoją młodszą siostrą, ale nie wie, co zrobić, by przy okazji zapewnić ochronę także swojej najmłodszej siostrze, której talent magiczny budzi u wszystkich ogromny strach, lęk i niepokój.
"Pożoga. Ukryte dziedzictwo. Tom 3" to kolejna doskonała odsłona twórczości Ilony Andrews - i zacieram rączki, by jak najszybciej na polskim rynku wydawniczym ukazała się także szósta część tego cyklu (i przy okazji ostatnia), bo mam takie wrażenie, że definitywnie muszę mieć całość tej serii na swojej półce. W końcu to jedna z moich ulubionych historii - i jedna z najlepszych serii, jakie czytałam w swoim życiu (a naprawdę dużo czytam, co chyba zauważyliście).
W "Pożoga. Ukryte dziedzictwo. Tom 3" nie ma słabych punktów, albo przynajmniej ja nie jestem w stanie ich dostrzec. Uważam, że duet pisarski tak bardzo stanął na wysokości zadania, że nie powinni robić nic innego, tylko pisać - a w Polsce powinno się od razu wydawać każdą rzecz, która wychodzi spod ich rąk. To jedni z tych autorów, po których twórczość jestem w stanie sięgać w ciemno - bo na Kate Daniels także się nie zawiodłam.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wszystko jest logicznie i sensownie wymyślone, a jednocześnie mamy tu wspaniałych bohaterów, szybkie tempo akcji (od pierwszego tomu mijają jakieś cztery miesiące!), a przy okazji doskonale skonstruowane spiski i intrygi. Nie powiedziałabym do końca, że to romantasy - bo chociaż miłość jest ważna, to jest ona swego rodzaju dopełnieniem fabuły. Dlatego klasyfikuję tę pozycję jako urban fantasy z zastrzeżeniem, że mimo wszystko romans ma się tu świetnie (i jest kilka pikantnych scen)!
Podsumowując: mam nadzieję, że zrozumieliście już, jak ważne miejsce w moim sercu znajduje cykl Ukryte dziedzictwo - i jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać twórczości tych pisarzy, to bardzo Was zachęcam do zmiany zdania, bo sądzę, że warto poświęcić im swój czas i swoją energię. Szczególnie, że nie licząc wspaniałego audiobooka (lektorką dalej jest Aneta Todorczuk), to możecie jeszcze liczyć na wersję elektroniczną i tradycyjną (papierową) - czyli dla każdego coś dobrego!

Uwielbiam tą sierpniu i już 💚💚💚💚
OdpowiedzUsuńNie czytałam żadnej książki z tej serii.
OdpowiedzUsuń