
Autor: Donna Marchetti
Tytuł: The proposal project
Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 400
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: komedia romantyczna
Ocena: 6,5/10
Opis:
Tej miłości nie było w planie.
Organizatorka imprez Priscilla właśnie straciła pracę. Na szczęście jej najlepsza przyjaciółka Tina przychodzi jej z pomocą. Ma pomysł na projekt, który może okazać się nowym początkiem – czyli dokładnie tym, czego Priscilla rozpaczliwie teraz potrzebuje.
Zadanie: Zaplanować oświadczyny równie spektakularne, jak uczucie Tiny do jej chłopaka, Ryana.
Problem: Wygląda na to, że Ryan może ją uprzedzić.
Rozwiązanie: Połączyć siły z nieznośnie irytującym, ale zabójczo przystojnym najlepszym przyjacielem Ryana, Oliverem, i wspólnie zaplanować oświadczynową uroczystość. I utrzymać ten sojusz w ścisłej tajemnicy przed wspólnymi przyjaciółmi.
Jednak gdy Priscilla i Oliver wspólnie planują najbardziej romantyczne oświadczyny roku, jedna myśl coraz uporczywiej nie daje im spokoju: czy tylko Tina i Ryan zasługują na szczęśliwe zakończenie...?
Pikantna komedia romantyczna z genialnie rozegranym wątkiem enemies to lovers.
Recenzja:
Komedie romantyczne? Uwielbiam - to jest coś, co byłabym w stanie czytać dosłownie codziennie, nawet całymi dniami, i chyba nigdy by mi się to ostatecznie nie znudziło. Kiedy więc mogła zapoznać się już z "The proposal project", byłam przeszczęśliwa. Opis też mi pokazał, że to będzie coś wyjątkowego...
...i ostatecznie mam lekkie rozczarowanie, bo chociaż naprawdę wydarzyło się w tej książce wiele wspaniałych rzeczy, to jednak przede wszystkim wydarzyła się w niej Proscilla, która powodowała we mnie w pewnym momencie ataki frustracji. W skrócie mówiąc: była to postać, którą bardzo znielubiłam - głównie ze względu na to, jak trudno było się z nią komunikować, bo potrafiła się do czegoś przyczepić (bez żadnego powodu i sensu) i robić o to wielkie dramy.
Wprowadzę w tym momencie postać Olivera - chłopaka, z którym niby miała to wielkie enemies to lovers, a których relacja wyglądała następująco: Priscilla po pijaku powiedziała do swojej przyjaciółki Tiny, że ma obsesję na punkcie najlepszego przyjaciela chłopaka Tiny - którym to właśnie jest Olivier. Gdy ten podczas kolejnej rozmowy zagaił do tego, czy ma ona faktycznie obsesję na jego punkcie, Priscilla po prostu przyjęła, że chciał ją zażenować na cały lokal, w którym byli, że zachował się mega chamsko i zerwała kontakt na jakiś rok, aby w międzyczasie na siłę go unikać - mimo że ich najlepsi przyjaciele często zapraszali ich wspólnie na jakieś wspólne kolacje: więc Priscilli łatwiej było odmówić niż zastanowić się, dlaczego Oliver o to wprost zapytał (no nie wiem, może macie już jakieś domysły, co?).
Priscilla jest organizatorką różnych wydarzeń, a teraz Tina zleciła jej przygotowanie oświadczyn dla jej chłopaka - Ryana - bo zmarła mama Tiny także oświadczyła się jej ojcu i było to godne zapamiętania wydarzenie. Tyle, że przez przypadek Priscilla odkrywa, że Ryan także planuje oświadczyć się Tinie - bo gdy już łaskawie nasza główna bohaterka zgadza się, żeby Oliver odwiózł ją do domu, odkrywa, że przewozi on pierścionek zaręczynowy. Cóż, to komplikuje sprawę, bo przecież Tina zapłaciła już Priscilli sześciocyfrową sumkę, żeby to wszystko odpowiednio zorganizować...
"The proposal project" to opowieść o tym, jak Priscilla musi połączyć siły z "wrogiem", który nigdy nie był jej wrogiem, żeby byli w stanie zaplanować zaręczyny w tym samym czasie, by ani Tina, ani Ryan, nie wychylili się przed szereg. Oliver oczywiście chętnie w to wchodzi, bo facet ma serce na dłoni i jest naprawdę bardzo w porządku - i nawet, jak jest to związane z tym, że muszą tymczasowo udawać parę, która spotyka się głównie w celach seksualnych, by ich najlepszych przyjaciół nie zdziwiła nagła częstotliwość spotkań naszych głównych bohaterów, on zgadza się bez zająknięcia.
Można więc powiedzieć, że ta historia miała potencjał, by zgarnąć ode mnie nawet solidne osiem na dziesięć gwiazdek, gdyby nie to, że główna bohaterka doprowadzała mnie do momentów rozpaczy. Naprawdę tak trudno przez rok po prostu spotkać się, porozmawiać i wyjaśnić sobie pewne rzeczy, żeby nie musieć traktować kogoś z ewidentną nienawiścią? Ale najwidoczniej za dużo oczekiwałam po tym wszystkim z racji tego, że jestem psychologiem - i to w sumie rozwiązanie, które byłoby dla mnie czymś wymarzonym. Tyle, że wtedy nie powodowałoby takich perypetii i utrudnień dla fabuły, które później coraz bardziej się klarują, ale jednak początek przecież musiał zaskoczyć...
"The proposal project" to naprawdę świetna komedia romantyczna - a jak jakimś cudem polubicie Priscillę bardziej niż polubiłam ją ja, to wydaje mi się, że tym bardziej ta fabuła jeszcze mocniej Was oczaruje. Bez wątpienia Donna Marchetti umie tworzyć ciekawe rozwiązania i dobry materiał na książkowego męża, więc jak tylko macie ochotę, zapoznajcie się z jej książką!
Dodam tylko, że to jedna z tych powieści, w których bardzo łatwo można przewidzieć to, co dalej nastąpi (a przynajmniej główne punkty akcji) - niemniej jednak jak nie potrzebujecie w romansach dodatkowego zaskoczenia, będzie się ta historia Wam podobać!
Lubię komedie romantyczne. Może kiedyś i tę przeczytam ;)
OdpowiedzUsuń