Autor: Heba Al-Wasity
Tytuł: Weavingshaw. Tom 1
Wydawnictwo: Zysk i S-ka [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 560
Narracja: trzecioosobowa
Gatunek: gotyckie fantasy
Ocena: 6,5/10
Opis:
Leena nie wierzyła w potwory, dopóki po raz pierwszy nie ujrzała Weavingshaw.
Święty Ciszy handluje tajemnicami: spełnia niemożliwe życzenia w zamian za wyjawienie sekretów. Im mroczniejszy sekret, tym wyższa cena.
Leena skrywa swoją tajemnicę, która prześladuje ją od siedemnastego roku życia – widzi zmarłych. Kiedy jej brat zaczyna ciężko chorować, dziewczyna wie, że jedyną szansą na zdobycie lekarstwa jest zwrócenie się do Świętego.
Cena okazuje się jednak wyższa, niż mogła przypuszczać. Aby ocalić brata, Leena musi pomóc Świętemu Ciszy odnaleźć ducha Percivala Avona, ostatniego władcy Weavingshaw – mrocznej posiadłości na wrzosowiskach. To właśnie tam przyjdzie jej zmierzyć się ze śmiertelnymi niebezpieczeństwami, mrocznymi sekretami zmarłych i narastającą fascynacją swoim zagadkowym towarzyszem.
"Weavingshaw" to pierwszy tom gotyckiej trylogii fantasy.
Recenzja:
Niezbyt lubię się dowiadywać o tym, że jakaś książka jest dopiero pierwszym tomem serii... i to już po tym, jak kończę czytanie danej pozycji. Niemniej jednak "Weavingshaw. Tom 1" nie ma nigdzie na okładce, że to dopiero początek: nawet po ostatnich zdaniach nie ma informacji: "ciąg dalszy nastąpi". Być może dlatego, że kolejna część nie jest jeszcze wydana nawet za granicą - ale ta historia Leeny urywa się w takim momencie, że mam dosłownie ochotę krzyczeć, bo chociaż zapowiadają, że ma być to trylogia gotyckiej fantastyki, to urywa się to wszystko w takiej chwili, która definitywnie będzie miała wielkie znaczenie w późniejszej akcji.
"Weavingshaw. Tom 1" to w ogóle jedna z tych historii, po które rzadko sięgam - bo w tym gatunku trudno mi zwykle znaleźć coś, co mi się spodoba. Pozycja Heby Al-Wasity nie jest może idealna, ale naprawdę mnie wciągnęła i myślę, że tworzone przez autorkę uniwersum ma wielkie podstawy do tego, by sądzić, że dalsza część tej serii będzie jeszcze lepsza niż jej rozpoczęcie.
Ja wiem, że trzeba było wprowadzić pewne rzeczy i rozrysować świat, w którym żyją bohaterowie - a Leenę i Świętego Ciszy polubiłam, więc wydaje mi się, że odkrywanie kolejnych niuansów dotyczących ich współpracy będzie bardzo satysfakcjonujące.
Przede wszystkim powiedzmy sobie tak: Święty Ciszy kupuje sekrety innych - ale nie wolno mu skłamać, bo grożą za to poważne konsekwencje. Czym ciekawszy lub ważniejszy sekret, tym lepsza cena - a Leena ma coś naprawdę wielkiego kalibru: bo widzi duchy - i swoją tajemnicę musi przehandlować właśnie ze Świętym Ciszy, bo jeśli jej brat nie dostanie bardzo drogiego leku, po prostu umrze, bo właściwie jest już jedną nogą na tamtym świecie: od długiego czasu mu się nie poprawia, a jego choroba często bywa śmiertelna, jeśli się jej nie leczy.
Niemniej jednak okazuje się, że to dopiero początek układów między Leeną a Świętym Ciszy - bo okazuje się, że do własnego przeżycia nasza główna bohaterka także będzie musiała zawrzeć ze Świętym Ciszy pewien pakt - ale Leena jest jedyną osobą, która może skontaktować się z duchem i wyciągnąć od niego pewne informacje...
Początkowo nie wydaje się, żeby "Weavingshaw. Tom 1" było jakieś wstrząsające i że będzie zaskakiwało czytelnika. Mniej więcej jednak po połowie książki, gdy na jaw zaczynają wychodzić szczególnie tajemnice z przeszłości Świętego Ciszy, ma się już całkowitą pewność, że Heba Al-Wasity potrafi namieszać i stworzyć coś ciekawego. A to zakończenie? Po zapoznaniu się z nim naprawdę człowieka już ciągnie do tego, by poznać dalszy ciąg - tyle, że on będzie za granicą prawdopodobnie dopiero za rok, więc tym bardziej nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy ukaże się kontynuacja w Polsce.
Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę także to, jak wydawnictwo zadbało o niuanse: dostajemy jedną z najładniejszych książek tych wakacji. Twarda oprawa, ciekawa okładka, barwione brzegi... Wydawnictwo Zysk i S-ka pod tym kątem potrafi miło zaskoczyć i zrobić czytelnikowi prawdziwą ucztę dla oczu.
Pozostaje mi nic innego tylko czekać - i co najwyżej śledzić informację zza granicy, czy już coś więcej wiadomo o tomie drugim. Jeśli jednak macie ochotę na gotyckie fantasy, gdzie na razie miłości nie ma w planach - bo bardziej liczą się tajemnice, sekrety i demony - to "Weavingshaw. Tom 1" definitywnie jest czymś dla Was!

Ciekawi mnie ta historia. Czeka już na półce na swoją kolej
OdpowiedzUsuńCiekawa opinia, ale raczej nie mam jej w planach 😅
OdpowiedzUsuń