wtorek, 8 września 2026

Agnieszka Ziętarska - "Forever"

Autor: Agnieszka Ziętarska 

Tytuł: Forever 

Wydawnictwo: Książki bez Limitu [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 342

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: romans w stylu young adult

Ocena:  4/10


Opis:

Czy każdą obietnicę składa się na całe życie?

Roni od zawsze wierzyła, że pewne rzeczy pozostaną niezmienne. Przyjaźń, wspólne marzenia i ludzie, bez których nie potrafi wyobrazić sobie kolejnego dnia. Jednak ostatni rok szkoły przynosi zmiany, jakich nie da się zatrzymać.

Wśród niewypowiedzianych słów, ukradkowych spojrzeń i chwil znaczących więcej, niż powinny, zaczyna się zacierać granica między przyjaźnią a czymś znacznie głębszym. Roni coraz częściej czuje, że serce podpowiada jej to, co sama boi się nazwać.

Bo co zrobić, gdy osobą, której ofiarowujesz pierwszą miłość, staje się ktoś, kto był obok przez całe życie?

Kiedy Roni wydaje się, że przyszłość została już zapisana, jeden moment zmienia wszystko. Odpowiedzi, których tak wytrwale szukała, okazują się znacznie bardziej bolesne, niż mogła przypuszczać. Dziewczyna staje przed prawdą o tym, czym jest ofiarowane jej na zawsze.

Forever to poruszająca opowieść o sile przyjaźni, pierwszej miłości, złamanych przysięgach i odwadze, by zawalczyć o własne szczęście. A przede wszystkim o ludziach, którzy na zawsze odciskają ślad w naszym sercu.


Recenzja:

No powiem Wam, że mam zagwodkę. Czytałam już książki tej autorki, oceniałam je nawet na siedem na dziesięć, więc gdy miałam okazję poznać nowość od Agnieszki Ziętarskiej - nie wahałam się wcale, bo dawno o niej słychać nic nie było, nic nie wydawała nowego. Szybko się jednak okazało, że z "Forever" nie będzie mi do końca po drodze... I już postaram się wytłumaczyć dlaczego!

Roni, nasza główna bohaterka, w tym roku na kończyć liceum i boi się zmian, które nadchodzą. W szczególności boi się tego, że będzie zmuszona rozluźnić swoją więź i kontakty z trójką przyjaciół, z którymi zadaje się od bardzo dawna - Liamem, Jasperem i Aidenem. Można by powiedzieć, że cała czwórka jest ze sobą bardzo blisko, ale z racji, że każdy chce iść na inny kierunek, trudno powiedzieć, gdzie ich wiatr wyniesie - a na dodatek Liam jest rok młodszy, więc on w ogóle musi jeszcze sam zostać rok w liceum...

Można by było powiedzieć, że to jest wystarczająco dużo zmartwień, ale w tym momencie cały na biało wchodzi Liam i zaczyna odpalać swoją zazdrość, zaznaczać terytorium i mało brakuje, żeby Roni osikał,  bo przecież tak robią samce Alfa w wielu gatunkach zwierząt...

Gdy po latach okazuje się, że jeden z twoich najlepszych przyjaciół jest tobą zainteresowany, a ty go kochasz, ale po ukradzionym pocałunku twoja pierwsza reakcja to spoliczkowanie go, to może nie do końca by trzeba było jakoś to ruszać. Tyle, że "Forever" zamienia się w trochę w dramat rodem z telenoweli brazylijskich: i czym dalej, tym więcej problemów zaczyna się klarować.

Nie chcę spojlerować, ale przede wszystkim dochodzimy do momentu, w którym ja od samego początku nie wierzyłam w to, że ta relacja jest faktycznie tak cudowna, jak jest opisywana. Najlepsza przyjaciółka nie wie z kim spotyka się jej przyjaciel, ile miał dziewczyn i kto mu się podoba? Była zażyłość i wsparcie, ale czasem między tymi przyjacielskimi relacjami brakowało także głębi.

Kreacja głównych bohaterów także kuleje. W momencie końcówki liceum zaczyna się właściwie dramat - szczególnie w relacji z Liamem, jakby pewne zaufanie nie istniało. Ale i tak najgorszy był moment te trzy lata później, gdy był wielki come back - super, tylko naprawdę miałam wrażenie, że wszystko jest budowane na tęsknocie i złudzeniach, bo przecież nie ma szczerości i zaufaniu, której od lat brakowało... Tłumaczenie, że ktoś jest dla ciebie całym światem i traktowanie tej osoby przez lata jak powietrze nie jest w porządku, a jednak wątek próby odpokutowania skończył się na tym, że siłowo i fizycznie Liam potrafi bliskim zapewnić bezpieczeństwo.

To romans w stylu young adult, więc pojawiają się tu szczątkowo wspominane sceny miłosne - które zajmują mniej więcej tyle samo zdań co opis podkradania jabłka, które akurat je Roni. Jeśli stronicie od takich opisów, w sumie nie ma za bardzo czego się w "Forever" obawiać!

I teraz hit - który możecie minąć, jeśli boicie się, że może to Wam za bardzo zdradzić szczegóły, ale to jeden z tych fragmentów, których nienawidzę z całego serca, więc muszę go tu przytoczyć: gdy drugi przyjaciel zaczyna proponować Roni, że może by coś spróbowali... Tak, w ich życiu nie ma nikogo więcej, najwidoczniej każda przyjaźń musi kończyć się miłością romantyczną.

Też według mnie przyjaciółka Roni, jedyna kobieta, która się regularniej pojawia, została zlekceważona totalnie: bo mamy ją tylko w momentach, gdzie Roni musi sobie pogadać, wyrwać się, potrzebuje wsparcia i tak dalej... Ale w takim codziennym życiu jest Aiden, Liam i Jasper.

Nie umiałam polubić więc ani głównej bohaterki i jej dziwnych impulsów, które nie miały logicznych wytłumaczeń, ani Liama. Aiden i Jasper byli w porządku, ale ich czas antenowy był później mocno ograniczany.a

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogę dać innej oceny niż cztery na dziesięć. "Forever" mnie nie porwało, w większości bywało dziecinne, infantylne i czasem pozbawione sensu i konkretnego umotywowania. Bywało dużo emocji, ale trudno powiedzieć, czy to wszystko faktycznie było aż tak potrzebne tej fabule? Gdyby części z tych akcji nie było, książka byłaby po prostu mniej dramatyczna, a niekoniecznie by się coś w planie wydarzeń zmieniło.

Mam więc mieszane uczucia - a jeśli chcecie przeczytać, to miejcie świadomość, że według mnie to najsłabsza książka tej pisarki. Samej Agnieszce Ziętarskiej życzę dużo dobrego i trzymam kciuki za jej dalszą karierę - ale może niekoniecznie w takich klimatach bym ją widziała... 

5 komentarzy:

  1. Noe znam twórczości tej autorki . Po takiej recenzji raczej nie będę sięgać

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam autorki, i nie mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, „Forever” to lekki, ale bardzo schematyczny romans sportowy. Największym plusem książki jest ciekawy motyw koszykówki i fotografii oraz przystępny styl autorki. Niestety, płytkie relacje między bohaterami, przewidywalna fabuła i brak emocji sprawiają, że historia szybko nudzi, co w pełni uzasadnia ocenę 4/10, popieram.

    OdpowiedzUsuń