wtorek, 13 października 2026

Kate Eberle - "Gdyby książki mogły zabijać"

Autor: Kate Eberle 

Tytuł: Gdyby książki mogły zabijać

Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 416

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: thriller romantyczny

Ocena: 7,5/10


Opis:

NAJGORĘTSZA KSIĄŻKA 2026 ROKU! MIŁOŚNICZKA PŁOMIENNYCH ROMANSÓW ZOSTAJE UWIĘZIONA NA KARTACH POWIEŚCI KRYMINALNEJ, A POTENCJALNY KOCHANEK ZAMIAST DO ŁÓŻKA, CHCE JĄ ZACIĄGNĄĆ DO… GROBU.

Roxy rozmyśla nad namiętną fabułą ostatniej powieści Anny Matthews i fantazjuje o jej głównym bohaterze – gorącym strażaku – skrycie pragnąc, by jej życie choć trochę przypominało to z książek ulubionej autorki.

Nie przypuszcza jednak, że wrzucając dolara do kapelusza ulicznego żebraka, zapoczątkuje lawinę zdarzeń, które zamienią jej rozczarowującą codzienność w nieprawdopodobną – i mocno ryzykowną – romantyczną przygodę.

Wygląda na to, że życzenie Roxy właśnie się spełnia, choć nie całkiem tak, jak by tego oczekiwała… Bo nowa powieść Anny Matthews to najwyraźniej nie urocza komedia romantyczna, a krwawy thriller. Roxie desperacko potrzebuje pomocy, jeśli ma poradzić sobie z gatunkiem, po który nigdy nie sięgała. Nieoczekiwanie u jej boku pojawia się idealny sprzymierzeniec – przystojny profesor literatury, który specjalizuje się w powieściach kryminalnych.


Recenzja:

To jest debiut Kate Eberle - i ja naprawdę uważam, że jest on mega udany. Określiłabym tę książkę mianem thrillera romantycznego lub romantycznego thrillera - bo tak czy siak to idealne zbalansowanie dwóch gatunków. Wydaje mi się, że w książkach nie jest to zbyt często spotykane połączenie, a nawet, jak w kilku filmach widziałam podobny koncept na fabułę, to jednak w powieściach się z tym nie spotkałam.

Zacznijmy jednak od tego, że Roxy to dziewczyna, która w pewien sposób ucieka od rzeczywistości i nie żyje pełnią życia. Chociaż od siedmiu lat trenuje samoobronę, nie chce podjąć się nauczania ze strachu - chociaż mogłoby to jej dać lepsze możliwości zawodowe. W sumie Roxy marzy tylko o jednym - żeby stać się bohaterką książek swojej ulubionej pisarki, która od dłuższego czasu nic nie napisała, ale która pisze tak cudowne opowieści o miłości, że Roxy naprawdę chciałaby się znaleźć w świecie jednej z nich. Tyle, że gdy okazuje się, że jej życzenie zostaje spełnione... cóż, nowa książka Anny Matthews, którą ta aktualnie tworzy, to akurat thriller, mocno osadzony w świecie zbrodni, zamiast powieści opartej na odnalezieniu wielkiej miłości...

"Gdyby książki mogły zabijać" to pozycja, która pochłania czytelnika bez reszty, szczególnie w momencie, w którym okazuje się, że Roxy zamiast randki w bibliotece trafia na faceta, który chce ją w tej bibliotece zabić, a gdy ucieka i kradnie w tym celu auto, przy okazji uprowadza mężczyznę, który jest znawcą książkowych kryminałów - i którym Roxy chce się posłużyć, by odkryć, kto tak naprawdę stanowi dla niej największe zagrożenie...

Powiem tak: sam geniusz zbrodni jest ciekawy, ale nie uważam, żeby było to pełne wykorzystanie potencjału - mogło być to jeszcze lepiej i sensowniej uzasadnione. Niemniej jednak jeśli mam ocenić zakończenie tej historii, to uważam, że ta sfera bardziej romantyczna wyszła Kate Eberle doskonale i już po "Gdyby książki mogły zabijać" wiem, że chętnie sięgnę po kolejne jej książki, jeśli będą wychodzić.

Gdy dodamy do tego to, że Wydawnictwo Albatros wydało tę książkę w taki sposób, że bez wątpienia długo ona z nami zostanie w dobrym stanie (nienawidzę zbyt delikatnych, kartonowych okładek, które nie mają skrzydełek, bo mam wrażenie, że wystarczy się do nich zbliżyć i rozdwaja się róg...), to mogę nawet podpowiedzieć, że "Gdyby książki mogły zabijać" będzie idealnym prezentem na nadchodzące święta (bo to już dwa miesiące!).

Myślę sobie, że jak na razie to najlepsza książka, jaką miałam okazję czytać w październiku - i daję jej aż (albo tylko?) siedem i pół gwiazdki na dziesięć. Wydaje mi się, że jak na ocenę debiutanckiej powieści, to nota naprawdę dobra, bo ja nie daję ulgi ze względu na to, że coś jest kogoś pierwszą wydaną pozycją. W końcu wykorzystuje się tyle samo ludzkiej pracy do pracy nad książką i też drzewa się wykorzystuje...

Uważam jednak, że "Gdyby książki mogły zabijać" to całkiem fajna historia, chociaż bywa czasem krwawo i brutalnie (jak to w świecie zbrodni). Myślę sobie jednak, że jak lubicie thrillery i romanse, to jest to naprawdę idealne połączenie, po które fani gatunków powinni śmiało sięgnąć.

Ze swojej strony naprawdę polecam! 

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tym tytule, brzmi ciekawie 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tytuł moje by mnie napewno zabiły przecież stają tyle czasu i czekają na przeczytanie 🫣

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczy sam pomysł na książkę - jest dobry. Ja zresztą chciałabym przeczytać książkę, w której zamiast nudnego romansu mam kryminał xD byłabym po prostu mile zaskoczona, gdyby rozwój akcji się diametralnie zmienił. Ale fakt, dla głównej bohaterki to dużo gorzej... No i niezbyt rozumiem ten pomysł, to trochę jak fantastyka, że bohaterka budzi się nagle w obcym świecie czy tylko o sobie czyta? Chyba to pierwsze, tak przynajmniej wynika z opisu na okładce,ale jakoś mi to nie wybrzmiało do końca.
    Za miesiąc święta? Ojej, jak ten czas leci... Może w końcu znajdę dobrego czasu jakąś pracę dodatkową xD

    OdpowiedzUsuń