Autor: Rebecca Yarros
Tytuł: Threshing Day. Dzień Odsiewu
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026
Ilość stron: 256
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: zbiór opowiadań
Ocena: 6/10
Opis:
Witamy w Dniu Odsiewu – brutalnej próbie wielkiej wagi, podczas której przyszli jeźdźcy z Uczelni Wojskowej Basgiath mogą zdobyć lojalność smoka lub zginąć. W obliczu bezlitosnej rywalizacji i smoczego ognia trzynastu kadetów musi przetrwać na polu bitwy, gdzie zdesperowani rywale zrobią wszystko, by uzyskać przewagę, a smoki decydują o ostatecznym losie każdego z nich – i gdzie pojedynczy wybór może ukształtować jeźdźca… albo go zniszczyć.
Xaden Riorson, potężny przywódca. Rhiannon Matthias, bystra przyjaciółka. Dain Aetos, sumienny służbista. Liam Mairi, dobroduszny obrońca. Ridoc Gamlyn, żartowniś. Sawyer Henrick, outsider.
Garrick Tavis, niezawodny pomocnik. Imogen Cardulo, impulsywna wojowniczka. Bodhi Durran, zastępca dowódcy. Mira Sorrengail, nieustraszona jeźdźczyni. Brennan Sorrengail, genialny taktyk. Aaric Graycastle, niepokorny członek rodziny królewskiej. Sloane Mairi, zdeterminowana siostra.
W Dniu Odsiewu obowiązuje tylko jedna zasada: nie umierać.
13 opowiadań ze świata „Empireum”
„Threshing Day. Dzień Odsiewu” to wyjątkowy zbiór 13 opowiadań poświęconych ulubionym bohaterom oraz ich niezwykłym smokom ze świata bestsellerowej serii „Empireum”. Wydanie zawiera oryginalne kolorowe ilustracje autorstwa Joe Requez.
Recenzja:
Przeczytałam to sobie na Legimi i stwierdziłam, że w sumie przyjdę do Was z recenzją, bo jak mega doceniam uniwersum i twórczość tej autorki, tak w "Threshing Day. Dzień Odsiewu" Rebecca Yarros mnie jakoś wybitnie nie zachwyciła. Ot, taka książka, którą można przeczytać, ale nie trzeba. Wiele to nie zmieniło w moim życiu, ani także w postrzeganiu świata Violet i smoków.
Na samym starcie powiem, że nie oceniam wydania - bo ja wiem, że na żywo będzie ono zachwycające, co nie był w stanie oddać e-book. Skupiam się jednak stricte na recenzji treści, a nie tego, czy coś ma barwione brzegi, twardą oprawę i genialne ilustracje smoków. Wiem, że wielu z Was lubi takie bajery - książkowe sroki są wśród nas, ale ja ogólnie staram się takich rzeczy technicznych nie brać pod uwagę przy ocenianiu.
Mamy tu aż trzynaście opowiadań. Każde z nich tyczy się Dnia Odsiewu - czyli tego momentu, w którym jeździec nawiązuje więź ze smokiem. Nie jest to jednak łatwe i można się spodziewać, że można stracić przy tym życie. Wiadomo jednak, że nasi główni bohaterowie życia nie stracą, wiemy także na samym starcie opowiadania jaki smok jest z nimi sparowany i dostajemy o nim krótkie informacje w stylu koloru, wieku i ilości jeźdźców, których oficjalnie miał.
Można powiedzieć, że dla osoby, która nie żyje tylko tym uniwersum - bo tak bym się opisała, że jestem fanką, ale nie jakąś nadmierną i obsesyjną - to "Threshing Day. Dzień Odsiewu" to było takie spoko czytadełko, przy którym mile spędziłam czas, ale nic w sumie nie wniosły te opowiadania do mojego życia i podejścia do tego uniwersum.
Czasami odnosiłam wrażenie, że te opowiadania trochę pojawiły się po to, żeby podbić zainteresowanie serią, bo w końcu kolejny tom się dopiero pisze i trzeba na niego jeszcze trochę poczekać. Do tego wszystkiego myślę, że niektórym fajnie to podreperowało budżet. Bardziej myślę jednak, że Rebecca Yarros zrobiła to, by jej popularność się nie zmniejszyła: i osobiście uważam, że to było niezłe posunięcie marketingowe, szczególnie, że to wydanie jest piękne, niebawem są święta i ludzie będą polowali na jakieś fajne i ładne prezenty.
Lubię smoki, ale nie poznałam przez "Threshing Day. Dzień Odsiewu" jakoś wybitnie bardziej ich natury. To już wiedziałam po trzech przeczytanych tomach, że jest to rasa z ogromem możliwości, pewności siebie i przekonania o własnej nieomylności. Małe niuanse o niektórych postaciach się dowiedziałam, ale w szerszej perspektywie nie są one jakoś bardzo przydatne i użyteczne w rozumieniu całości uniwersum i przygód Violet oraz jej bliskich.
Jedno opowiadanie może bardziej mi zapadło w pamięć - ostatnie (nie będę spojlerować kogo dokładnie się ono tyczyło), bo to akurat może mieć w przyszłości jakieś znaczenie. No ale to takie gdybanie moje - może, nie musi. I właśnie trochę na tym się to wszystko opiera: na tym, że są sobie smoki, są z nimi jakiś krótkie historie, ale właściwie nie trzeba tego znać, żeby doskonale się odnajdywać w głównej fabule serii o Empireum.
Polecam fanom - ale żebyście mieli właśnie na uwadze, że według mnie nie jest to nic innowacyjnego, co zmienia rzeczywistość i przy czym szczęka spada nam aż na ziemię. Same historie nawet pod kątem dynamiki i plot twistów nie wbijają w fotel. Ot, dobre czytadełko i nic ponad to.
Jak macie ochotę - jest papier, ebook i chyba nawet audiobook już wyszedł (a przynajmniej widziałam ostatnio w zapowiedziach, że wkrótce ma się pojawić, więc jak jeszcze nie ma, to pewnie zaraz będzie). Jak nie macie - też totalnie zrozumiem. Dlatego stwierdziłam, że napiszę tę recenzję, żebyście nie mieli takiego przymusu, że coś wielkiego tracicie, jak nie przeczytacie tego "na już", "na teraz".

Dziękuję za opinię ja wogole nie czytam takich książek
OdpowiedzUsuńZapoznając się z Twoimi recenzjami, czuję się tak, jakbym nie czytała. Nie znam serii, a często nawet autorów. Tak jest i w tym przypadku.
OdpowiedzUsuńSlyszalam o tej serii, ale jej nie czytalam jeszcze. Kiedyś pewnie po nia sięgnę.
OdpowiedzUsuń