wtorek, 16 kwietnia 2024

Georgia Summers - "Miasto gwiezdnego pyłu"

Autor: Georgia Summers

Tytuł: Miasto gwiezdnego pyłu

Wydawnictwo: Jaguar [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2024

Ilość stron: 368

Ocena: 3/10


Opis:

Powiedziałem ci kiedyś, jak byłaś dzieckiem, że tak długo, jak istnieje ród Everlych, istnieje też Penelope. Ale to jeszcze bardziej skomplikowane. Nasza rodzina jest z nią połączona na wieki.

Przez całe pokolenia członkowie rodu Everly byli świadkami tego, jak najzdolniejsi i najlepsi spośród nich znikają, zabrani jako ofiary za zbrodnię, której nikt nie pamięta, i w celu, którego nikt nie rozumie. Ich dręczycielką jest kobieta o imieniu Penelope, która nigdy się nie starzeje, nigdy nie choruje i nigdy… nie wybacza.

Violet Everly była zaledwie dzieckiem, gdy jej matka Marianne zniknęła w burzową noc, zdeterminowana, by złamać klątwę. Wkrótce po jej zniknięciu pojawiła się Penelopa. I jej ultimatum: Violet ma dziesięć lat na odnalezienie Marianne, jeśli tego nie zrobi – zajmie miejsce matki. Violet jest ostatnią z rodu Everly i – podobnie jak jej matka – chce za wszelką cenę przełamać klątwę. Aby to zrobić, musi zejść do magicznego podziemia kapryśnych bogów, żądnych władzy uczonych i potworów złaknionych zemsty.Musi też współpracować z cichym asystentem Penelopy, Aleksandrem, któremu nie można ufać, ale którego wiedza o tym dziwnym świecie jest zbyt cenna, by go zignorować.

W swojej podróży Violet dotrze aż na krańce świata. Po to, by odnaleźć Marianne i klucz do miasta gwiezdnego pyłu, w którym zaczęła się cała historia...


Recenzja:

Piękna okładka, intrygujący opis - i wnętrze, które nie urwało moich czterech liter. Tak byłabym w stanie podsumować "Miasto gwiezdnego pyłu" - bo chociaż uważam, że ten świat jest w stanie się spodobać czytelnikom: szczególnie młodszym, to jednak dla mnie była to jakby zbyt mało wykreowana rzeczywistość - a i sama fabuła wraz z bohaterką jakoś mnie nie wbiły w fotel.

Jestem dalej ciekawa, jaka grupa docelowa właściwie jest tą konkretną - powieść oczywiście sklasyfikowana jest jako przygoda i fantastyka dla młodzieży, ale ja bym powiedziała, że coś między szesnastym a osiemnastym rokiem życia to ta kategoria, która najbardziej byłaby zainteresowana tym tytułem.

Przejdźmy jednak do konkretów pod kątem opowieści o najważniejszych aspektach tej pozycji! 

1. Fabuła - już wyżej twierdziłam, że według mnie nie jest to najlepsza część książki - według mnie jest dużo za mało dobrze rozpisanej akcji. Już w ogóle najgorszy to był początek, bo mam wrażenie, że przez pierwszych kilka rozdziałów dosłownie nic się nie działo - a nawet gorzej: nie było wiadomo co się dzieje, bo niby było sporo tajemnic, ale żadna z nich nie miała sensu i wytłumaczenia. Zakończenie było ciut lepsze, ale też dosyć niejasne - miałam wrażenie, że Georgia Summers nie jest w stanie wymyślić bardziej uogólnionej końcówki, która pozwoliłaby w razie czego wrócić do pisania tej historii.

2. Sposób pisania - dosyć baśniowy, bez wielkiej ilości emocji i uczuć - co też było to momentami męczące, bo nie byłam w stanie poczuć tęsknoty do matki, samotności... Czyli tego, co mogłoby stanowić jedną z większych zalet, gdyby było to bardziej namacalne na kartach powieści, żeby czytelnik (w tym ja) mógł się z pewnymi odczuciami identyfikować. 

Wiem, że to być może kwestia tego, że jest to debiut autorki, jest to początek jej kariery pisarskiej i musi wyćwiczyć warsztat, natomiast powiem tak - "Miasto gwiezdnego pyłu" to potencjalnie genialny pomysł, który średnio wyszedł pod kątem wykonania. Ot, przeciętniak, o którym łatwo zapomnieć...

Ale, ale! Było kilka takich cytatów w stylu złotych myśli, które bardzo mi się podobały - więc wierzę, że progress tej pisarki jest możliwy, gdyby tylko dalej się w tej kwestii rozwijała. Nie mogę także negować tego, że jest kreatywna - ale jak powyżej: trzeba dalej ćwiczyć i rozpisywać pewne sprawy bardziej szczegółowo, aby jeszcze mocniej zachwycić swoich odbiorów.

3. Wykreowany świat - właściwie jest to wszystko skonstruowane dosyć prosto, łatwo zrozumieć zasady panujące na świecie, chociaż w sumie wiele rzeczy na samym początku nie jest wytłumaczone wprost i trzeba trochę zbierać okruchy, aby w głowie łączyć sobie to wszystko w całość. 

Mimo wszystko taka baśniowość i klątwy, które są podstawą tego pomysłu, są pociągające.

4. Bohaterowie - najciekawszą postacią był Aleksander, ale on nie występował od początku, a przynajmniej nie w jakimś wielkim zakresie. Violet jako bohaterka też nie była najgorsza, bo przynajmniej nie była typową panną idealną, ale też nie była to osoba warta zapamiętania. Cała reszta była w sumie tłem, które się zlewa - i obstawiam, że nawet Penelope, która była tutaj "tą złą", totalnie nie zapadnie w moją pamięć. 

Biorąc to wszystko pod uwagę można napisać wprost, że zdecydowanie nie jest to książka, która mi się podoba, ale mam świadomość, że dla nastolatków to może być naprawdę dobry kawałek fantastyki młodzieżowej. Jestem chyba na "Miasto gwiezdnego pyłu" po prostu za stara...

Podsumowując: jeśli macie ochotę, sięgnijcie, ale czujcie się ostrzeżeni, że nie jest to najlepsza powieść tego roku... 

4 komentarze:

  1. Masakra... Jak niska ocena... Wydawało mi się, że Jaguar ma same mocne książki i tak słabe się po prostu nie zdarzają, a tu jednak... Ciekawe, co się stało. Układ tej pozycji faktycznie nie zachęca, nie ma w niej niczego niezwykłego. Co tu dużo mówić...
    PS Ciekawy odmienny pomysł układu regencji, bardzo mi się spodobał 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za szczerą opinię. Okladka jest naprawde świetna, a tytul ciekawy..jednak treść jak widzę nie idzie z nimi w parze. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jak opis wzbudzają zaciekawienie lecz po przeczytaniu recenzji - "Miasta gwiezdnego pyłu" moja ciekawość osłabła. Fabuła ma ogromny potencjał, lecz nie została do końca wykorzystany. Tym razem podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. kusi mnie ta książka, ale boję się ją czytać

    OdpowiedzUsuń