niedziela, 14 kwietnia 2024

B. Celeste - "Pod drzewem sykomory"

Autor: B. Celeste

Tytuł: Pod drzewem sykomory

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2024

Ilość stron: 360

Ocena: 9/10


Opis:

NAJSMUTNIEJSZA KSIĄŻKA BOOKTOKA

PROBLEM Z CZASEM POLEGA NA TYM, ŻE TYLKO NAM SIĘ WYDAJE, ŻE GO MAMY.

Emery miała jednego wroga: czas. Nie oczekiwała wiele. Chciała żyć jak wszyscy dookoła: kochać i być kochaną, śmiać się, płakać i martwić się drobnostkami. Gdy się dowiedziała, że cierpi na tę samą chorobę, na którą zmarła jej siostra, nie było już sensu marzyć ? planowanie jest luksusem, na który nie wszystkich stać.

Kiedy przeprowadziła się do domu ojca i poznała Kaidena, pojawiły się w niej uczucia, o których istnieniu już zapomniała. Pod osłoną rozłożystego platanu, gdzie spędzali razem czas, Emery znowu zaczęła głęboko oddychać. Uwielbiała ich długie rozmowy. Czuła się bezpiecznie w jego silnych ramionach. I cieszyła się każdym kolejnym dniem, w którym Kaiden nie wiedział o jej chorobie.

Ale czas nie chciał się dla nich zatrzymać.


Recenzja:

Kochaliście "Gwiazd naszych wina"? To jeszcze bardziej pokochacie "Pod drzewem sykomory". Mocna, brutalna, pełna emocji, uczuć i dramatyzmu... Bez wątpienia jest to smutna książka - ale bardziej chodzi chyba o wzruszenie, poruszanie najbardziej prawdziwych kwestii na świecie. 

Tak - płakałam, pod koniec: gdy było już mnóstwo napięcia, mój mąż zastanawiał się, dlaczego tak mi się od tuszu na papierze pocą oczy... Powiem wprost: zdumiałabym się, gdy okazało się, że ktoś przy recenzowanej dziś przeze mnie pozycji nie uronił chociaż łezki.

Przejdźmy jednak do tego, co w tej powieści najlepsze - fabuły!

Dziesięć lat temu Emery straciła swoją siostrę bliźniaczkę - umarła na toczeń rumieniowaty, odeszła w nocy, we śnie, bo po diagnozie nic nie dało się już zrobić: choroba za bardzo się rozprzestrzeniła. Od tego czasu Em wie, że jej życie nigdy nie będzie dobre - w końcu ojciec nawet nie pojawił się na pogrzebie, chociaż córka bardzo go potrzebowała, a mama... załamała się całkowicie. Później okazało się, że to dopiero początek koszmaru - bo Emery także dostała tę samą diagnozę, co swoja zmarła siostra. 

Codziennie Emery bierze mnóstwo tabletek, aby w ogóle jakoś przetrwać dzień, chociaż jest czasem tak źle, że nie jest w stanie wstać z łóżka. Na dodatek Em na ostatni rok szkoły przeniosła się do domu swojego ojca, jego nowej żony oraz pasierba. Kaiden - chociaż jest w podobnym wieku do głównej bohaterki - nie jest miłym chłopakiem, ale jego szczerość jest odświeżająca: tyle, że nie wie o chorobie swojej nowej współlokatorki, a Em nie bardzo chce się tym dzielić, bo ma wrażenie, że dzięki temu jest chociaż przez jakiś czas żyć normalnie. Bo to, czego Emery nie ma w nadmiarze jest właśnie czas - nigdy nie jest wiadomo, kiedy toczeń zaatakuje ze wzmożoną siłą... 

Jeśli liczycie na coś mocnego pod kątem emocjonalnym, to wiecie już po co sięgnąć. To powieść dla starszej młodzieży i osób dorosłych - chociażby ze względu na scenę erotyczną, ale także kwestia pogodzenia się z chorowaniem i śmiercią też jest poruszająca.

Myślę, że to jedna z najlepszych powieści roku 2024. Jest to coś innego, co bardzo oddziaływało na moje myśli i na moje serce. Jestem pewna, że o "Pod drzewem sykomory" nie zapomnę szybko i że będę teraz tę książkę wszystkim reklamowała jako coś jeszcze lepszego od powieści Johna Greena.

Mam wrażenie, że dobrych książek, które poruszają taką tematykę w bardzo prawdziwy sposób, jest niewiele - więc tym bardziej trzeba docenić perełkę, która dosłownie błyszczy wśród innych tytułów. Zakochałam się w "Pod drzewem sykomory" i trzymam kciuki, abyście poczuli do tego tytułu to samo, co ja.

Proste słowa i fabuła, która ścina z nóg. Tak można podsumować tę historię. A może lepiej pasowałoby coś w stylu: wulkan emocji? 

Trudno będzie teraz znaleźć drugą taką książkę, która w taki sposób podejdzie do pewnych tematów: jak cieszenie się z życia mimo świadomości kruchości istnienia i własnej śmiertelności. Jeśli więc cenicie wychodzenie poza lekkie historie - i lubicie sięgać po coś, co wbije Was w fotel i być może zafunduje kaca książkowego, "Pod drzewem sykomory" służy pomocą.

Podsumowując: kocham i polecam!

4 komentarze:

  1. "Pod drzewem sykomory" coś czuje, że zmiażdży mi serce, to przepiękna choć bolsena książka. Mam na swoim koncie "Gwiazd naszych wina" oraz "Promyczek" rzadko czytam takie historie ponieważ bardzo emocjonalnie później przeżywam je, ale książkę
    B. Celeste przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przepadam za takimi książkami. Prawdziwe historie na faktach owszem, ale opowieści stricte nakierowane na wyciśnięcie łez z czytelnika to już nie bardzo. Ale to akurat mój gust czytelniczy - jestem badaczem, więc dla mnie lektura winna mieć podłoże researchowe. I w drugą stronę - albo coś, co nie udaje i jest fantastyką (i jej podłoże pod fabułę wygląda nieco inaczej). To kwestia rozumienia gatunków, ja lubię w ten sposób, nie obrażam ani nie uważam innych czytelników, którzy widzą literaturę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. 📚📚📚📚📚📚📚📚📚

    "Czas jest luksusem, na który nie wszystkich stać."

    📚📚📚📚📚📚📚📚📚

    "Pod drzewem sykomory" autorstwa B. Celeste to książka okrzyknięta "najsmutniejszą powieścią booktoka", czy taka jest.

    To nie jest łatwa historia, mimo, że jest napisana bardzo prostym językiem. To historia walki z choroba, pokazującą jaki to ma wpływ na najbliższych.

    📚📚📚"Ból przybiera najróżniejsze formy. Najgorsza jest widzieć co twoje cierpienie robi z najbliższymi."📚📚📚

    To walka z ciągłym bólem, z ciągłymi przeciwnościami losu, ale też to historia pełna nadziei i uczucia, które pojawia się w najmniej spodziewanym momencie.

    📚📚📚"Choroba to potwór w ciemności. Czai się i czeka, by uderzyć w najlepszym momencie. Podnosi swój paskudny łeb i bierze, co chce i kiedy chce."📚📚📚

    Emery walczy z tą samą chorobą, co jej siostra bliźniaczka. Wie, że jej życie nie będzie za długie, godzi się z tym, korzysta z każdego dnia tak jak potrafi najlepiej. Pomimo bólu nie zamyka się w sobie, nie myśli tylko o sobie, ale wręcz przeciwnie o najbliższych. Jej decyzje kierowane są troska i pomocą. Widząc, co jej chorobą robi z jej matką postanawia zamieszkać z ojcem i jego nową rodziną. To tam poznaje Kaidena i to on stanie się jej przyjacielem. To przy nim poczuje się jak normalna dziewczyna. Tylko co będzie jak chłopak dowie się o chorobie Emery?

    Emery i Kaiden są przyjaciółmi, to przede wszystkim. Nie łapią się pod żadne etykiety. Ich relacja jest wyjątkowa, pełna zrozumienia i wsparcia. Mogą na siebie liczyć zawsze, do końca.

    Ta książka jest piękna, jest bolesna, jest wzruszająca. Może nie jest to najsmutniejszą historia jaką czytałam, ale na koniec miałam łzy w oczach. Autorka nie oszczędzała naszych bohaterów. Nie darowała im niczego. Ich droga jest kręta i bolesna, ale przez to jaka prawdziwa. Ta książka pokazuje jak choroba wpływa na wszystkich, nie tylko na samą chorą. Jak rodzina sobie z tym radzi. Jedni lepiej, inni gorzej. Jedni wspierają, inni uciekają, ale każdy robi to na swój sposób. Ból nie wybiera, choroba nie wybiera, ale trzeba żyć dalej. Jeżeli lubicie historie z duszą, to jest książka dla was. Przeczytałam, przeżywałam, pokochałam. POLECAM

    OdpowiedzUsuń