czwartek, 9 maja 2024

Wojciech Wójcik - "Jęk zamykanych bram"


Autor: Wojciech Wójcik
Tytuł: Jęk zamykanych bram
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 30 kwietnia 2024
Liczba stron: 528
Ocena: 8/10

Opis:

Odpowiedzi szukaj tam, gdzie nie dociera blask śródmiejskich latarni.
Na oddział chirurgii w wyniku pobicia trafia Arek Maj, ochroniarz w modnym warszawskim klubie Trzynastka. Wkrótce inny pacjent znajduje jego ciało z poderżniętym gardłem. Dyżurująca lekarka postanawia powiadomić bliskich ofiary. Okazuje się jednak, że osoba, którą Maj wskazał do kontaktu, dwa lata temu zaginęła.
Właściciel klubu, znany jako Mecenas, zleca wyjaśnienie zagadki zabójstwa byłemu policjantowi Mateuszowi Krysiakowi. Na jaw wychodzą nowe fakty. Czego tak naprawdę boi się Mecenas? Do bliskich zamordowanego usiłuje dotrzeć też Edyta, kelnerka z Trzynastki. Arek przed śmiercią zostawił jej na przechowanie sporą sumę pieniędzy. Jej poszukiwania przynoszą jednak więcej pytań niż odpowiedzi. Czego nie mówił jej Arek? I dlaczego musiał umrzeć?

Recenzja:

   To opis sprawił, że chciałam przeczytać Jęk zamykanych bram, w sumie nie nastawiałam się na nic konkretnego, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Jak kiedyś prawie wcale nie sięgałam po książki polskich autorów, tak teraz bardzo lubię i niezwykle się cieszę, że poznałam twórczość Wojciecha Wójcika i mam nadzieję, że nie było to ostatnie spotkanie, no ale do rzeczy.

Kiedy po ciężkim pobiciu w szpitalu zostaje zamordowany Arkadiusz Maj, Lekarka dręczona wyrzutami sumienia postanawia odnaleźć bliskich zabitego, aby ich poinformować. Od początku wydaje się to zadanie prawie niemożliwe, a kiedy okazuje się, że dziewczyna wskazana do kontaktu, zaginęła dwa lata temu, sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Do bliskich zmarłego usiłuje także dotrzeć Edyta, której Arek powierzył na przechowanie sporą sumę pieniędzy. Jest jeszcze Mecenas, pracodawca denata, który zleca znalezienie zabójcy byłemu policjantowi. W jakim kierunku zmierza to wszystko?

Początkowo dość ciężko szła mi lektura i nie potrafiłam się wciągnąć, jednak z każdą kolejną stroną szło mi coraz lepiej. Nie ma się co oszukiwać, 528 stron to już trochę jest i zaraz po otrzymaniu książki lekko się przeraziłam, jednak jak już się wciągnęłam, to bardzo zaciekawiła mnie ta historia i nie mogłam się doczekać, co tam jeszcze zostanie nam zaserwowane. Tym bardziej że spodobało mi się, jak pisze autor i prowadzi swoją historię, więc ostatecznie te ponad 500 stron wcale nie były takim wyzwaniem, jak na początku mogło się wydawać, a były wręcz świetnie spędzonym czasem.

Podoba mi się konstrukcja tej historii. Mamy morderstwo, a na kartach książki śledzimy trzy niezależne od siebie, prywatne śledztwa w tej sprawie. Dzięki temu czytelnik wie więcej niż poszczególni bohaterowie i sam może zacząć ze sobą łączyć wątki i tworzyć swoje przypuszczenia. Owszem, było kilka momentów, że trochę zaczęło mi się coś plątać ze sobą, ale finalnie nie było to jakieś uciążliwe. Do tego autor tak prowadzi fabułę, że dopiero przy końcu zaczęłam się domyślać co i jak, ale też tak nie do końca i trochę się zaskoczyłam w kilku momentach.

Bohaterowie są całkiem ciekawie napisani. Trochę ich tutaj mamy, a tak szczerze to o każdym z nich można by spokojnie napisać osobną historię, ale przy tym nie jest to przesadzone. Każdy tutaj ma jakieś swoje backstory, dzięki czemu można więcej zrozumieć z ich postępowania i wyborów, tym bardziej, że żaden z nich nie jest krystalicznie czystym człowiekiem, dzięki czemu całość wypada bardzo "ludzko", co jest ogromną zaletą"

Jestem delikatnie rozczarowana zakończeniem. Może nie do końca samym tym jakie było rozwiązanie całości, ale tym, że strasznie szybko wszystkie wątki zostały pozamykane. Jak na tyle stron, tyle pozaczynanych nitek, tyle powiązań, chciałabym czegoś jeszcze, czegoś, co wbiłoby mnie w fotel. Nie twierdzę, że mi się nie podobało, no ale jak na mój gust to wszystko zmierzało do czegoś iście spektakularnego, a skończyło się po prostu nieźle. Choć, taki mały plusik za pewną małą wzmiankę Lublińca, gdzie mieszkam, ale to nie będę wyjaśniać, przeczytasz.

Dopóki nie zgłębiłam tematu, nie wiedziałam, że Wójcik ma już na koncie trochę książek, ale teraz jak już wiem, bardzo chętnie sięgnę po inne historie tego autora. Ciebie tymczasem zachęcam do zgłębienia książki Jęk zamykanych bram, bo to kawałek naprawdę fajnej i wciągającej literatury.

Z książkowymi pozdrowieniami,
Klaudia.
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Zysk i S-ka

4 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że ostatnio polskie kryminały nieźle dają sobie radę. To fantastycznie! Ja dawno nie czytałam, ale mam na liście do odrobienia w przyszłości 😁 a w sumie ja też nie słyszałam jakiś specjalnie o tym autorze wcześniej... Może nawet w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rzadko czytam krymianły a jak już to te bardziej lekkie a "Jęk zamykanych bram" na taki się nie zapowiada. Wydaje się mroczny, pełny tajemnic oraz intryg, książka ta trzyma w napięciu do końca. Ja tym razem podziękuję.

    OdpowiedzUsuń