niedziela, 4 stycznia 2026

Stephen King - "Nie wymiękaj"

Autor: Stephen King

Tytuł: Nie wymiękaj

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka [współpraca reklamowa z Woblink]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 576

Narracja: trzecioosobowa (różne perspektywy)

Gatunek: horror/kryminał

Ocena: 4/10


Opis:

Stephen King, mistrz opowiadania historii, powraca z nową, niezwykłą, wielowątkową opowieścią oraz ulubioną bohaterką milionów czytelników – Holly Gibney („Pan Mercedes”, „Znalezione nie kradzione”, „Koniec wachty”, „Outsider”, „Jest krew…”, „Holly”).

Policja miasta Buckeye otrzymuje tajemniczy list, zawierający przerażającą groźbę. Wkrótce straci życie czternaście osób – trzynaście niewinnych i jedna winna. Zabójstwa mają być aktem pokuty za śmierć niewinnego człowieka.

Detektyw Izzy James nie wie, co ma o tym sądzić. Czy ktoś naprawdę ma zamiar zamordować czternastu ludzi w akcie zemsty? W miarę rozwoju sytuacji Izzy zdaje sobie sprawę, że zagrożenie jest śmiertelnie poważne, i zwraca się o pomoc do swojej przyjaciółki Holly Gibney.

Tymczasem Kate McKay, kontrowersyjna działaczka na rzecz praw kobiet, rusza w drogę z serią wykładów, które przyciągają zarówno jej zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Jeden z tych ostatnich zamierza pozbawić ją życia. Holly zostaje zatrudniona jako ochroniarka Kate. Staje przed trudnym zadaniem – musi zmagać się nie tylko ze zdeterminowanym przeciwnikiem, ale też uporem pracodawczyni.

Równoległe wątki zbiegają się w spektakularnym, budzącym dreszcz finale. Nowa książka Stephena Kinga to prawdziwa uczta dla miłośników stylu Mistrza, jedna z najbogatszych i najbardziej porywających powieści, jakie stworzył.


Recenzja:

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora: mimo że sama mam już prawie trzydziestkę na koncie i czytam bardzo, bardzo wiele lat (odkąd tylko nauczyłam się sama czytać, jestem książkoholikiem). Przyjaciółka powiedziała mi jednak, że od czegoś trzeba zacząć - i że równie dobrze może być to jedna z jego nowości, gdyż chociaż o Holly było już kilka książek, w których występowała, to jednak każdy tom tyczy się czegoś innego.

Potwierdzam - było kilka nawiązań do innych historii, dla fanów smaczków - ale bez tego też dosyć dobrze ogarnęłam sytuację i wszystko, co było tam przedstawione. Tyle, że oprócz tego... nie byłam w stanie docenić fenomenu tego autora, bo już pierwsze sto stron, które było zawiązaniem akcji, czytałam z takim trudem, że czytanie mnie po prostu męczyło.

Już tłumaczę o co chodzi: styl Kinga jest bardzo specyficzny. Dużo opisów, spora szczegółowość, a akcja momentami nie rusza do przodu, gdyż pisarz chce najpierw dokładnie nakreślić tło. I ja ogólnie może bym to doceniła, gdyby nie kwestia tego, że ostatnio przechodziłam trudne chwile ze zdrowiem psa - i potrzebowałam przede wszystkim psychicznego odpoczynku, a nie kolejnych morderczych monologów bohaterów. Dlatego nie wykluczam, że kiedyś sięgnę po inny tytuł Kinga - ale po jeden z tych wcześniejszych, które do dzisiaj są oceniane na wysokim poziomie. Bo nie ukrywajmy - nawet moja przyjaciółka ostatecznie stwierdziła, że "Nie wymiękaj" jest jedną z jego najsłabszych powieści: a ona czyta chyba wszystko, co tylko Stephen King wydaje.

Nie powiedziałabym także, że główną bohaterką książki jest Holly. To znaczy pewnie w dużej mierze pozycja się tyczy jej przygód - a to przy pomocy w śledztwie wraz z policjantką, Izzy, a to jej akcji jako ochroniarza (gdy zajmowała się już Kate), albo jej historii z Barbarą i jej bratem. Mimo wszystko nie można powiedzieć, że Holly całkowicie zdominowała tę powieść - a przynajmniej nie według mnie. Sporo też było przeskoków chociażby do Triga - naszego głównego mordercy z "Nie wymiękaj" - gdyż po śmierci niewinnego człowieka w więzieniu, rozpoczyna on swoją wendetę, aby ukarać kilkanaście niewinnych osób i jedną winną: za to, co się wydarzyło.

Swoją drogą, sam pomysł na takie przedstawienie zbrodni i stworzenie takiego, a nie innego mordercy, było według mnie genialne. Gdyby było to bardziej dynamicznie opisane - i mniej byłoby różnych opowieści o próbach ze śpiewania lub o działalności Kate (co też było spoko wątkiem - bo jednak dosyć mocno traktowało o mizogini, mimo poświęcenia temu zbyt wielu stron jak dla mnie), to wyszłoby to tej historii na dobre.

Zakończenie w pewien sposób mnie trochę zawiodło. Odniosłam wrażenie, że więcej było informacji o meczu, aniżeli o tym, co naprawdę by mnie w tym wszystkim interesowało. Niemniej jednak plus jest taki, że tożsamość złoczyńcy znaliśmy już dużo wcześniej, więc wszystkie umotywowania były dobrze wytłumaczone. Niemniej jednak po takim zakończeniu nie miałam jakiejś wielkiej ochoty na poznawanie kolejnych przygód żadnej z tych bohaterek (bo to jednak w głównej mierze były kobiety).

Nie wymiękaj - powtarzałam sobie, jak czytałam tę książkę. Więc nie wymiękłam, dałam radę ją przeczytać. Nie będzie to na pewno moja ulubiona książka ani stycznia, ani tym bardziej nowego roku - ale jeśli macie ochotę poczytać coś fajniejszego, a nie wiecie, gdzie na szybko można się w coś dobrego zaopatrzyć, to polecam śledzenie aplikacji Woblink i trwających tam promocji. Ja już załadowałam kolejną historię do biblioteczki online - tym razem będę czytać coś bardziej pikantnego, bo czym bardziej poprawia się mojemu pieskowi, tym mam większą ochotę wrócić do czytania.

Podsumowując: "Nie wymiękaj" będzie pewnie lepiej odebrane przez fanów, którzy już znają twórczość Kinga i wiedzą, czego się po tym wszystkim spodziewać. Dla mnie to niestety nie było "to" - ale kiedyś jeszcze będę chciała się przekonać, dlaczego tyle osób twierdzi, że King (w niektórych swoich pozycjach) jest dosłownie geniuszem. Niestety "Nie wymiękaj" nie było jednym z tych arcydzieł...

Jeśli jednak macie ochotę przeczytać - definitywnie Wam tego nie zabraniam. Wasze odczucia mogą być bowiem zupełnie inne niż moje. Czujcie się jednak ostrzeżeni, że dla mnie była to jednak mocna średniawka.

3 komentarze: