Autor: Yaongyi
Tytuł: True Beauty. Tom 10
Wydawnictwo: Jaguar [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 296
Narracja: pierwszoosobowa (różne perspektywy)
Gatunek: komiks
Ocena: 7/10
Opis:
Przebojowy koreański komiks o samoakceptacji, pewności siebie i miłości. Ponad 6 miliardów (!) odsłon na Webtoonie!
Jugyeong Lim od zawsze była obiektem żartów rodziny i rówieśników. Uważano ją za niewystarczająco ładną. Chcąc uciec od swojego wizerunku, zaczyna uczyć się makijażu z tutoriali. A to diametralnie zmienia jej życie.
W dziesiątym tomie Seojun, który zakończył swój pierwszy występ w programie Prince of Prince ogromnym sukcesem, jeszcze przed debiutem staje się obiektem zainteresowania i uwagi wielu osób.
Jugyeong, choć jest przykro, że nie mogą mieć normalnego związku, z całego serca wspiera Seojuna. Wtedy jednak do dziewczyny przychodzi anonimowa wiadomość. „Czy chodzisz z Seojunem?” – to nagłe pytanie budzi w niej niepokój, ale stara się je zignorować. Niestety, spokój trwa tylko chwilę. wkrótce w internecie zaczynają pojawiać się plotki o tym, że oni naprawdę się spotykają…
Czy Jugyeong zdoła utrzymać swój związek z Seojunem?
Tom zbiera odcinki 122-135 przebojowego komiksu WEBTOON True Beauty, na którego podstawie powstała hitowa K-drama.
Recenzja:
Zwykle nie czytam komiksów. Ostatnio rzadko sięgam i po mangi, i po powieści graficzne. Ale nie umiem odpuścić sobie poznawania dalszych losów z serii TRUE BEAUTY. Teraz miałam okazję sięgnąć po 10 tom - i bardzo niecierpliwie na niego wyczekiwałam, szczególnie, że wcześniej zaczął krążyć po sieci spojler, że w tej części miał być poruszony temat zerwania...
Nie będę się wypowiadać na temat tego, czy do zerwania doszło, czy nie - wychodzę z założenia, że lepiej odkryć to samemu, bo nie chcę w żaden sposób potęgować plotek i spojlerów, ale powiem Wam, że emocjonalnie, to "True Beauty. Tom 10" zaczął na mnie oddziaływać najbardziej ze wszystkich poprzedników. To był tom, który w jakiś sposób tak do mnie przemówił, że dosłownie nie byłam w stanie oderwać się od czytania - i jak siadłam, to musiałam dowiedzieć się, co się wydarzy dalej.
Teraz mam w planach sięgnąć po 11 część - i pewnie jeszcze dzisiaj wrócę do Was z opinią na jej temat, bo wychodzę z założenia, że chciałabym Wam jeszcze w styczniu opowiedzieć o tym, że nawet, jak nie czytacie komiksów, to okazuje się, że TRUE BEAUTY się coraz lepiej rozwija. Początkowo bardziej się skupiała akcja bardziej na liceum, poczuciu własnej wartości (w makijażu i bez), samoakceptacji. Teraz to bardziej kwestia związkowa, samorozwój i spełnianie marzeń.
Czasami to, co wydaje się dla nas dobre, wcale dla nas dobre nie jest. Czasami trudno pogodzić miłość i walkę o spełnianie własnych marzeń. A czasami po prostu trudno zadecydować, co powinniśmy postawić na pierwszym miejscu - i o jaką wartość w hierarchii ważności powinniśmy walczyć najbardziej. "True Beauty. Tom 10" definitywnie porusza właśnie te istotne zagadnienia i robi to w taki sposób, że czytelnikowi ciągle jest mało historii głównej bohaterki.
Po raz kolejny powtórzę, że Yaongyi stworzyła genialną grafikę, która zachwyca na każdym kroku - bo każda ilustracja jest naprawdę dopracowana. Jest to czysta przyjemność dla oka, patrzeć właśnie na takie małe dzieła sztuki w formie komiksu. Do tego treści też są ciekawe - i autorka nie odgrzewa tych samych kotletów, co sprawia, że naprawdę jest to cykl, który warto polecić i któremu warto poświęcić swój czas i swoją energię.
Dodam, że jeszcze nie oglądałam k-dramy, dużo osób ciągle mi o niej opowiada, ale ja jakoś najpierw chcę skończyć czytanie papierowych wersji (jeszcze trochę przed nami, ale już powoli dobijamy do brzegu!), żeby później rozkoszować się ekranizacją. Myślę sobie, że wtedy też uniknę większych spojlerów, co też jest dla mnie istotne, żeby nie zabić sobie tej przyjemności odkrywania tajemnic i sekrecików w kolejnych częściach.
Można powiedzieć, że trójkąt miłosny rozwinął się nam tu na całego - a w pewnym momencie ma się wrażenie, jakby jeszcze jeden chłopak miał stanąć do walki o serce naszej głównej bohaterki. Niemniej jednak wszystko jest dostosowane do kultury koreańskiej, więc nie spodziewajcie się, że będą tu jakieś zdrady, skoro nawet kontaktu fizycznego dostajemy naprawdę bardzo, bardzo mało.
Ostatnio dostałam pytanie, dla kogo jest ten komiks skierowany... Myślę sobie, że tak na spokojnie jest dla osób powyżej 13, może 14 roku życia - bo jednak akcja zaczyna się dziać w liceum, ale drastycznych treści też nie ma, więc w sumie dojrzały młodszy czytelnik (ciut młodszy!) też byłby w stanie się w tym raczej odnaleźć, bo jednak nic nie skala jego wrażliwych oczu - a szczególnie tematy o samoakceptacji wydają się fajne dla takiego czytelnika. Tutaj jednak niech rodzic najlepiej przeczyta i decyduje indywidualnie!
Podsumowując: "True Beauty. Tom 10" to dla mnie kolejna okazja do wyśmienitej zabawy i fantastycznego relaksu. Polecam gorąco i ten komiks, i całą serię. Yaongyi odwaliła kawał dobrej roboty, gdy pomyślała o tym, aby stworzyć to wszystko tak, a nie inaczej. Dla mnie naprawdę jest to cykl, który pokochałam całą sobą!

Przeczytalam już i ta część złamała mi serducho. Jak mi ich szkoda,to aż boli. Liczyłam, że mimo wszystko im się uda🥰. Kibicowałam im na maxa. Uwielbiam cała trójkę bohaterów. A te retrospekcje były cudowne🥰🥰🥰
OdpowiedzUsuń