czwartek, 5 lutego 2026

Mimi Lisette - "Coma. Na dnie snu. Tom 1. Część 2"

Autor: Mimi Lisette

Tytuł: Coma. Na dnie snu. Tom 1. Część 2

Wydawnictwo: Iskra [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 686

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: romantasy

Ocena: 10/10!

PATRONAT KSIĄŻKOWIRU


Opis:

Na dnie snu kończą się złudzenia i zaczyna prawdziwa walka o przetrwanie.

Helena, próbując ocalić przyjaciół, trafia do mrocznego miejsca. Odurzana narkotykami, powoli traci wolę i zdolność myślenia. Udaje się jej uciec, lecz od tej chwili jest ścigana, a za jej głowę zostaje wyznaczona nagroda.

Ratunek nadchodzi od niespodziewanego sojusznika, ale cena, jaką Helenie przyjdzie za niego zapłacić, jest wysoka. Gdy w Opactwie poznaje całą prawdę o Comie, musi zdecydować, po czyjej stronie stanąć. Wie jednak, że przyłączenie się do walczących o wolność rebeliantów oznacza ponowną zdradę Bad Boysów, wiernych systemowi utrzymującemu kontrolę.

Kiedy kapitan Ice w końcu ją odnajduje, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej. Ich relacja staje się napięta, a czasu, jaki im pozostał, jest znacznie mniej, niż przypuszczają.

Morfeusz może się wkrótce przebudzić. Pierwszy zamierza wykorzystać ten moment, by przejąć pełną władzę. Jeśli doprowadzi do zniszczenia Bramy, nikt już nie wróci do świata żywych. Helena wie, że nie zdoła ocalić wszystkich. Ale jeśli nic nie zrobi, straci tych, na których zależy jej najbardziej…

Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.


Recenzja:

Ja wiem, że jest dopiero początek roku, ale już Wam chętnie opowiem o książce, która będzie jedną z najlepszych, jakie mieliście okazję w 2026 roku czytać - a może się nawet okaże, że to, tak jak u mnie, jedna z najlepszych pozycji, jakie w ogóle mieliście okazję w życiu czytać?! Jeśli jesteście gotowi na ostrą jazdę bez trzymanki - zapraszam do świata Comy!

Przede wszystkim należy podkreślić, że w tej pozycji naprawdę dużo się dzieje. Czytelnik nie jest w stanie oderwać się od czytania nawet na chwilę, bo dynamika akcji, którą nam serwuje Mimi Lisette, przyprawia o zawroty głowy i szybsze bicie serca. Jest to według mnie jednak tempo wydarzeń w doskonałym stylu, bo okazuje się, że miłość wbrew pozorom nie gra tu pierwszych skrzypiec - a raczej kwestia swego rodzaju walki (lub nawet wojny) o swoje własne przekonania i chęć ratowania swoich i bliskich, i tych, którzy po prostu żyją w tym samym świecie.

Pierwsza część pierwszego tomu kończy się w takim momencie, że nikogo nie powinno zdziwić, że nasza Hela trafia do niewoli. Co gorsza, jej oprawca myśli, że jest swoją siostrą bliźniaczką, która okrutnie go zdradziła... i sam też zamierza wymierzyć jej za to karę. Tyle, że jak to w przypadku Heleny bywa - nic nigdy nie idzie tak, jak powinno, bo jak ktoś ma szczęście do wejścia w największe bagno i wyjście z tego (prawie) bez szwanku, to właśnie nasza Dzidzia.

Co więcej, przygoda ta sprawia, że zanim Helena po raz kolejny wraca do szeregów Bad Boysów, to ma znacznie poszerzoną wiedzę o świecie Comy, o sobie samej i o tym, co można zrobić, aby wrócić ponownie do świata żywych, uciekając ze swego rodzaju śpiączki. Tyle, że wiedzą można podzielić się tylko w momencie, w którym wszystko dobrze się pamięta, a na dodatek trafi się na kogoś, kto będzie chciał słuchać czegoś, co brzmiałoby jak brednie szaleńca...

"Coma. Na dnie snu. Tom 1. Część 2" to opowieść, która idealnie równoważy pewną chemię, którą od początku czuło się między Dzidzią a kapitanem Ice'em, przyjacielskie relacje, walkę o siostrę, próbę przechytrzenia systemu i marzenia o lepszym jutrze. Wszystko to jest okraszone dużą dawką humoru, ironii i sarkazmu - ale w taki sposób, że dosłownie czytelnik pada trupem ze śmiechu w niektórych fragmentach. Ja przy czytaniu świetnie się bawiłam, nie czułam żadnego zażenowania.

Myślę sobie, że jeśli macie ochotę na książkę, która Was porwie od pierwszych stron - i gdzie nie będziecie w stanie doczekać się na kontynuację (bo jak to tak nas mogła autorka zostawić z takim zakończeniem?!), to musicie sięgnąć po twórczość Mimi Listette. Z tego co zdradzono w papierowym wydaniu, na samym początku, trwają już prace nad drugim tomem: który też będzie przedzielony na dwie części z tego co dobrze pamiętam. Spoko, jak dla mnie świata Comy nigdy nie jest za mało - i nawet, gdyby książki tej autorki liczyły ponad tysiąc stron, pewnie pożerałabym je wzrokiem w jeden dzień.

Nie wiem, jak mogę Was inaczej zachęcić do tej pozycji - to jest jedna z tych historii, która jest nieszablonowa, wymyka się schematom i łączy w sobie nieoczywiste wątki, autorka szuka ciekawszych rozwiązań. Wszystko to sprawia, że "Coma. Na dnie snu. Tom 1. Część 2" jest wyjątkową powieścią: którą warto czytać i polecać (ale wszystkim powyżej osiemnastego roku życia!).

Jeśli liczycie na wiele scen miłosnych - albo nawet erotycznych - to dodam, że kilka się pojawiło, ale były wręcz to tylko wspominki, które miały tylko zaognić apetyt czytelników. Mimi Lisette niezawodnie stawia na bardziej wybuchową akcję - a nie na jakieś słodkie i czułe słówka. Fani dobrze wykreowanych bohaterów, którzy się nie zmieniają na przestrzeni książki w ciapy (pod wpływem uczuć), będą zachwyceni tym, co mamy zaserwowane w recenzowanym dziś przeze mnie tytule.

Podsumowując: piękna okładka, cudne zdobienia, a do tego treść książki, która rozwala na łopatki. Naprawdę, jest to jedna z najlepszych serii, jakie miałam okazję w życiu czytać - a Wy już dobrze wiecie, że ja czytam całkiem sporo i odkąd właściwie nauczyłam się czytać, więc mnóstwo jest różnych tytułów już za mną. "Coma. Na dnie snu. Tom 1. Część 2" jest jednak wyjątkową perełką, którą należy rekomendować. Mam nadzieję, że docenicie tę opowieść tak, jak ja!

Must have.

Must read.

Must love!

2 komentarze:

  1. Przeczytalam, a raczej pochłonęłam w dwa dni. Musiałam wręcz, wiedzieć co bedzie dalej I jak się to kończy. Uwielbiam, kocham i w pełni zgadzam sie z twoim zdaniem. Ta historia jest genialna, nie ma w niej czasu na nudę, a humor idealnia trafia w mój gust. Jest sarkastyczny, ironiczny, a czasami wręcz chamski, ale taki mój. Nie zliczę ile razy śmiałam się jak opętana 😅🤣. Helka i jej teksy są genialne I w punkt. Ona i Ice to mieszanka wybuchowa, zwłaszcza z jego strony. Aż się dziwie, że jeszcze jej koperta nie przetrzepał🤣🤣🤣. Nawet będąc razem nic nie tracą ze swoich charakterów, nadal jest wojna na teksy plus troche słodyczy, ale tylko troszkę, zazwyczaj to wojna nerwów 🤣🤣🤣. A to zakończenie, no czemu🤣😭😅. Ja chce wiecej. Podobno w tym roku ma byc kolejna część i czekam niecierpliwie. Jedna z lepszych ksiazek jakie czytalam. Uwielbiam I już 🥰🥰🥰

    OdpowiedzUsuń