Autor: C.R. Jane
Tytuł: The Pucking Wrong Number
Wydawnictwo: KDW [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 408
Narracja: pierwszoosobowa (dwie perspektywy)
Gatunek: mroczny romans
Ocena: 3/10
Opis:
Gwiazda sportu przekracza granicę między pasją a obsesją w mrocznym i wciągającym romansie hokejowym autorstwa C.R. Jane, bestsellerowej pisarki „USA Today”.
„Daj mi drugą szansę, maleńka… a zakręcę Twoim światem”.
Monroe nie wie, dlaczego odpowiada na wiadomość, która była przeznaczona dla kogoś innego. Ani dlaczego nadal odpisuje. Może dlatego, że jest zupełnie sama w wielkim mieście i rozpaczliwie potrzebuje zbawienia. A może dlatego, że każda kolejna wymiana wiadomości coraz bardziej ją intryguje… i podnieca.
Nie odpisywałaby jednak tak zgryźliwie, gdyby wiedziała, że rozmawia ze złotym chłopcem drużyny Dallas Knights. Monroe nie obchodzi hokejowy status Lincolna Danielsa, co tylko bardziej go do niej przyciąga. Lincoln przyzwyczaił się, że zawsze zwycięża, na lodzie i poza nim, więc teraz całkowicie pochłania go nowy cel – zdobycie Monroe. I to bez względu na wszystko.
Trudno wyrazić słowami, jak bardzo Lincoln jest zdeterminowany w swoich działaniach. Pomimo wszystkich czerwonych flag Monroe zaczyna się przy nim czuć naprawdę chciana… Może Pan Zły Numer to tak naprawdę Pan Idealny?
Recenzja:
Piękne wydanie skusiło mnie na samym początku. Nie wiem czy jakieś wydawnictwo ma teraz ładniejsze wydania (okładka, twarda oprawa, piękne zdobienia, nawet czarne strony): ale definitywnie KDW przoduje w Polsce w tej dziedzinie.
"The Pucking Wrong Number" miało być mroczne - zdawałam sobie z tego sprawę. Wiedziałam też, że ma mieć kilka moich ulubionych wątków - chociażby romans z hokeistą. Tyle, że do pewnego czasu nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo zaszaleje autorka: i jak mocno pójdzie w syndrom sztokholmski...
Monroe jest przede wszystkim śliczna - na tyle, że każdy chciałby ją wykorzystać. I ojciec z rodziny zastępczej, i szef, i najemca... Można byłoby powiedzieć, że tylko cud sprawił, że ta dziewiętnastolatka nie została wykorzystana seksualnie - i jedyne, czego nauczyła się w międzyczasie, to to, żeby nie ufać mężczyznom.
Aż nagle pisze do niej ktoś z obcego numeru. Ktoś, kto pomylił odbiorców, zrobił jakiś błąd i myślał, że piszę z kimś innym. Okazuje się, że nadawcą wiadomości był Lincoln, jedna z największych gwiazd hokeja. Lincoln, któremu wystarczy jedno selfie od Monroe, by się zakochać - i by zrobił wszystko, aby i ona pokochała jego i już na zawsze była jego własnością...
Mówiąc, że Lincoln jest stalkerem, to jak nie powiedzieć nic. Ma pieniądze i znajomości, by szybko dowiedzieć się dosłownie wszystkiego o swojej wymarzonej dziewczynie. I nie boi się używać informacji, by osiągać swoje cele.
"The Pucking Wrong Number" do pewnego momentu bywa nawet całkiem urocze: jak Lincoln, mimo swojej obsesji, chce zdobyć względy Monroe. Tyle, że w pewnym momencie zaczyna być to wszystko wręcz przerażające i trochę pozbawione sensu oraz logiki. No syndrom sztokholmski jak nic - tyle, że powoduje go głównie to, że ona może z nim przeżywać świetne orgazmy.
Myślę sobie, że to nie jest zła książka, co po prostu niepokojąca. I że pewnie znajdzie większych odbiorców swojej treści niż mnie - bo ja nie potrafiłam uwierzyć, że trochę seksu mogło sprawić, że ktoś świadomie godzi się na bycie czyjąś własnością i właśnie z tego powodu się w kimś zakochuje.
Mrocznie. Oj, jest mrocznie. Nie da się tego inaczej opisać. Dużo emocji, dużo uczuć i ogromna mieszanka sprzecznych rzeczy w mojej głowie. Jak ktoś docenia takie książki w stylu morally grey, to może się w tym definitywnie bardziej odnaleźć niż ja.
Może jestem szalona, ale musi mnie sięgnięcie po inne książki z tej serii - bo jestem ciekawa historii, która może jeszcze nam zaserwować autorka. Czy będzie to tak bardzo postrzelona historia, tego nie wiem, ale mam nadzieję, że jednak wolałabym przede wszystkim, aby trochę bardziej logicznie podejść do konstrukcji fabuły.
Nie widziałam ładniejszego wydania w tym roku niż to, które ma "The Pucking Wrong Number". Zestawienie motywów też jest intrygujące - więc jak przeczytaliście recenzję i macie ochotę poznać tę opowieść, to śmiało, zróbcie to. W innym przypadku może warto sięgnąć po inne książki z Wydawnictwa KDW?
Podsumowując: dalej nie wiem co ta książka ze mną zrobiła. Nie umiem do końca pozbierać myśli. Eh. Nie wiem czy to dobrze, czy raczej nie.

Wydanie jest piękne. Ale na ten moment nie mam jej w planach. Ciekawa opinia.
OdpowiedzUsuńDziękuję za szczere przemyślenia. Widzę, że ladne wydanie książki, nie zawsze idzie w parze z interesującą treścią. Zastanawiałam sie nad czytaniem, ale jednak sie wstrzymam i moze sięgnę po inny tytul tego Wydawnictwa.
OdpowiedzUsuń