piątek, 27 marca 2026

Kira Archer - "69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa"

Autor: Kira Archer

Tytuł: 69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 280

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: romans

Ocena: 7/10


Opis:

Komedia romantyczna o miłości, zemście i biurowym chaosie.

Kiersten Abbott wygrywa na loterii sześćdziesiąt dziewięć milionów.

Czy rzuci pracę, kupi wyspę i zapomni o swoim szefie tyranie?

Nie – bo gdzie w tym zabawa?

Kiersten postanawia zostać… i zamienić biuro w prawdziwe pole bitwy.

Po miesiącach znoszenia tyranii Cole’a Harringtona – mężczyzny o boskiej aparycji i diabelskim charakterze – nadchodzi czas na zemstę. Kiersten uprzykrza mu życie, jak tylko potrafi, i łamie wszelkie zawodowe zasady, których dotąd tak sumiennie przestrzegała.

Gdy współpracownicy odkrywają, co się dzieje, w firmie ruszają zakłady: kiedy Cole w końcu ją zwolni? Tymczasem on sam… po swojemu włącza się w zabawę. Wyjątkowo nieznośnym zachowaniem próbuje zmusić Kiersten, by to ona złożyła wymówienie.

 

Recenzja:

Kupił mnie sam tytuł, sama okładka i sam opis: ale to treść i to, co się w niej znajduje, sprawiło, że totalnie zauroczyłam się tą komedią romantyczną - bo tak należy rozpatrywać tę książkę: jako słodki przerywnik w szarej codzienności.

Podkreślę, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kiry Archer, ale myślę sobie, że jeśli jeszcze coś od niej się ukaże na polskim rynku wydawniczym, to chętnie po to sięgnę. Trzeba mieć talent, by w dosyć niewielu stronach tak dobrze poprowadzić fabułę, świetnie wykreować bohaterów i połączyć to z takimi ciekawymi motywami, że czytelnik dosłownie pożera "69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa" wzrokiem!

Kiersten zostaje główną asystentką Cole'a Harringtona - bardzo wpływowego człowieka, którego biznes świetnie prosperuje. Dla niej to nic nowego, bo wykonywała już czarną robotę, chociaż wcześniej nie musiała się z nim osobiście kontaktować. Awans oznacza jednak, że teraz będzie widywała go codziennie - praktycznie przez całą dobę, bo ciągle może czegoś od niej chcieć. Przynajmniej bardzo dobrze płaci...

Dziewczyna wiele razy znosi przekręcanie jej imienia i wiele zadań, które nie mają totalnie żadnego sensu - na nic się nie skarży, ale jest już na granicy wytrzymałości. Trudno jest udawać posłuszną, miłą i pracowitą, gdy Cole zachowuje się dosłownie jak dupek. Kiersten zastanawia się, kiedy będzie to skończyć... ale wtedy okazuje się, że ona i jej przyjaciółki wygrały los na loterii i każda z nich zgarnia po sześćdziesiąt dziewięć milionów. Dla naszej głównej bohaterki to jednak nie jest powód do tego, żeby zaniechać swoich obowiązków - chce jednak teraz pokazać swoją prawdziwą twarz i zrobić wszystko, by to jej szef ją zwolnił: bo to oznaczałoby jeszcze dodatkową odprawę... W końcu, skoro on robił jej tak długo na przekór, to chyba można liczyć na mały rewanż?

Problem jest tylko taki, że Cole dosyć szybko dowiaduje się, że są stawiane zakłady na to, kto odejdzie lub kto kogo wyrzuci (i w jakim terminie) - i chociaż nie wie, że Kiersten jest teraz bardzo bogata, to specjalnie zrobi wszystko, by znosić jej gierki i nie być tym, który się ugnie i ją wyleje.

"69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa" to naprawdę rollercoaster emocji - i jak mieliście okazję oglądać moje rolki, to oprócz motywów widzieliście pewnie też estetykę książki. Na jednym z obrazków są... kury (albo raczej szeroko pojęta farma). Nie będę tego dalej komentować, bo wiele osób mnie już o to dopytywało. Uśmiechnę się tylko kącikiem ust i zachęcę Was do tego, żebyście sami się dowiedzieli, jak łączy się postać Cole'a, Kiersten i bardziej wiejskich klimatów.

Zakończenie sprawiło, że serce urosło mi chyba dwukrotnie. Dosłownie jest to jedno z najlepszych zakończeń, jakie miałam ostatnio okazję czytać - i uważam, że w tej kwestii Kira Archer idealnie zakończyła historię naszych głównych bohaterów. Tak też bym to sobie wyobrażała - i tego właśnie bym dla nich chciała.

Ta książka nie ma nawet trzystu stron, więc jest do przeczytania "na jeden raz" - ale definitywnie warto o niej ciepło pomyśleć i dać jej szansę. Sądzę, że w pewien sposób to jedna z najlepszych komedii romantycznych, jakie wyszły w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Cieszy mnie też fakt, że nie jest specjalnie rozciągnięta fabuła, żeby napchać strony jakimś łzawym bełkotem i nadmiarem opisów - konkret, bezpośredniość i dynamika. Definitywnie powoduje to, że czyta się "69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa" z ogromną przyjemnością.

Podsumowując: "69 milionów powodów, żeby rzucić swojego szefa" to godna polecenia powieść, którą jest w stanie pokochać chyba każdy fan komedii romantycznych. A nawet ci, którzy zwykle takich pozycji nie czytają, mogą docenić urok romansu biurowego!

1 komentarz:


  1. Uwielbiam komedie romantyczne, nic więc dziwnego, że musiałam dać się skusić książce Kiry Archer "69 milionów powodów żeby rzucić swojego szefa".

    Kiersten jest asystentka szefa. Jej szef, Cole, jest perfekcjonistą i tyranem, a do tego to mega ciacho. Nawet miła aparycja nie pomoże na jego koszmarny charakter😅. Cały czas zmienia imię Kiersten i czeka, kiedy wreszcie kobiecie puszczą nerwy. Ale nie z nią takie numery, ona jest profesjonalistka, ale czasami ma ochotę udusić swojego szefa🤭. Jej sytuacja materialna diametralnie się zmienia. Razem z przyjaciółmi wygrywa w loterii. Teraz ma jedno zadanie, doprowadzić swojego szefa do szału, aż tak, by ją zwolnił. W końcu musi wygrać zakład 🤭🤭🤭. To jest wojna, kto pierwszy pęknie??? Cole o wszystkim wie od początku, znaczy o zakładzie, a nie o wygranej i będzie robił jej na przekór. Co z tego wyjdzie???

    Oni są genialni 🤭🤭🤭. To jakie akcje odwala Kiersten to mistrzostwo, brawo za pomysłowość🤭🤭🤭. Ale jej szef to uparty człowiek, nie chce dać jej wygrać. Zniesie wiele, nawet bardzo wiele🤭🤭🤭. W którym momencie będzie miał dość??? Kto wygra zakład???

    Historie widzimy z dwóch perspektyw, jak to świetnie wyszło. Genialnie się na tym bawiłam. Potrzebowałam takiej historii lekkiej i zabawnej z niespodziewanym uczuciem. Ta historia do za długich nie należy, liczy niecałe 300 stron, ale czytanie tego to sama przyjemność. Przeczytałam na raz, a to już mówi samo za siebie.

    Jeżeli szukacie komedie romantycznej, która was rozbawi w biurowym klimacie, to jest coś dla was.

    Polecam😁😁😁

    OdpowiedzUsuń