piątek, 6 marca 2026

Ludka Skrzydlewska - "Do wesela się zagoi"

Autor: Ludka Skrzydlewska

Tytuł: Do wesela się zagoi

Wydawnictwo: Editio [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 456

Narracja: pierwszoosobowa (dwie perspektywy)

Gatunek: romans

Ocena: 7/10


Opis:

Witaj w Silver Springs, Hugh

Jeśli Sutton Clarke ma w życiu czegoś w nadmiarze, to z pewnością obowiązków. Niegdyś skupiała się tylko na narciarstwie, teraz poświęca się Susie – swojej siostrzenicy, której jest prawną opiekunką – i robi wszystko, by utrzymać na powierzchni siebie i powierzoną jej dziewczynkę. Od sprzedawczyni w sklepie sportowym rodziców, przez bibliotekarkę, kelnerkę, baristkę, aż po recepcjonistkę w hotelu należącym do najlepszej przyjaciółki – nieco szalona panna Clarke nie waha się przed podjęciem żadnej pracy. Nie obawia się także wystąpić podczas sylwestrowej imprezy w stroju dinozaura – ku uciesze lokalnych dzieciaków, na przekór sobie i mimo wściekłości pewnego ciemnowłosego przystojniaka.

Hugh Holloway przyjeżdża do uroczego Silver Springs, by pomóc w przygotowaniach do ślubu swojemu wspólnikowi i najlepszemu przyjacielowi, Saintowi Ashfordowi. Hugh jest uporządkowany i nieco wycofany, więcej radości sprawia mu snucie szczegółowych planów w Excelu niż brylowanie w towarzystwie dzieciaków na ich chaotycznych przyjęciach. Zwłaszcza takich, podczas których istnieje groźba przypadkowego nadepnięcia na ogon dinozaura i oberwania w zamian… szarlotką.

Znajomość Sutton i Hugh nie rozpoczyna się najlepiej, ale tych dwoje jakoś będzie musiało dojść do porozumienia, skoro w walentynki mają stanąć obok Marigold i Sainta jako świadkowie na ich ślubie…


Recenzja:

Ludka Skrzydlewska jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Co prawda bardziej lubiłam klimaty książek, którymi zaczynała - i które były prawdziwymi cegiełkami - ale nie zmienia to faktu, że ona po prostu dobrze pisze, ciekawie łączy wątki i tworzy bardzo fajnych bohaterów. Co więcej, trzeba jej przyznać, że research także jest zwykle dogłębnie robiony - bo ja, jako użytkownik pompy insulinowej, o której też się tu w kontekście cukrzycy typu 1 trochę pojawiło, miałam wrażenie, że informacje są raczej konkretne i kompletne.

Sutton jest młodą kobietą, ale ma na swoich barkach ogromną odpowiedzialność - adoptowała swoją siostrzenicę, która choruje na cukrzycę typu 1, bo można powiedzieć, że jej siostra okazała się skrajnie nieodpowiedzialna i nie była w stanie dobrze zająć się swoją córką. Oprócz tego Sutton jest znana z tego, że pomaga wszystkim w miasteczku, wszystko ogarnia i jest osobą, na którą po prostu zawsze można liczyć - więc nic dziwnego, że gdy jej najlepsza przyjaciółka wpada na pomysł, by w Walentynki urządzić sobie wesele, to właśnie Sutton jest proszona o pomoc w organizacji i dopilnowaniu pewnych spraw.

Pierwszym problemem Sutton okazuje się Hugh - najlepszy przyjaciel Sainta, który jest fanem tabelek w Exelu, pewnego porządku i ceniący sobie konkretne rozwiązania. Widok Sutton w stroju dinozaura, która zabawia dzieci, jest dla niego czymś nie do pomyślenia: ale ma być on świadkiem Sainta, wziął on sobie za cel, aby zapłacić za wszystkie wydatki ślubne przyjaciela, a co więcej: chce, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ale jak tu się dogadać, gdy między nimi jest od samego początku takie napięcie?!

Przyznam szczerze, że najbardziej rozczulił mnie wątek tego, jak Sutton dba o swoją siostrzenicę - i jak ta ich relacja była przedstawiona, chociaż myślę sobie, że drugim moim ulubionym wątkiem jest wprowadzanie i normalizowanie cukrzycy typu 1 - bo jednak bardzo dużo osób na nią choruje, a nie jest to motyw często spotykany w dziełach kultury, nie tylko w dziełach literackich.

Nie jestem pewna, czy Hugh był moim wymarzonym bohaterem literackim - książkowym mężem się jednak nie stał - ale myślę sobie, że jego potrzeba ochrony Sutton była w pewien sposób słodka. Trochę dobijające było to, że częściej mówił do swojej dziewczyny "szarlotka" niż po imieniu, ale cóż, dało się później do tego przyzwyczaić.

Wydaje mi się też, że lepiej był przedstawiony wątek budowania zaufania między siostrzenicą Sutton a Hugh - bo czasem brakowało mi takich scen, gdzie by się mimo wszystko jakoś lepiej poznawali, gdzie mogliby nauczyć się na siebie liczyć. Oczywiście, dziewczyny czuły się przy naszym głównym bohaterze bezpiecznie - i on robił wiele dla ich dobra, ale czegoś mi tak jeszcze zabrakło... 

Dodam, że samych scen erotycznych nie ma tu wiele - i jak już, to są oparte bardziej o pewien komfort i o konkretną zgodę, ale jakoś bardziej byłam w stanie uwierzyć w miłość bohaterów z pierwszego tomu tej serii.

Tak, to seria. "Do wesela się zagoi" to tom drugi - i chociaż można czytać bez znajomości poprzedniej części, to się zastanawiam, czy jest sens. To jednak fajną całość razem tworzy, a Saint i Mari są naprawdę całkiem dobraną parą.

Uważam więc, że "Do wesela się zagoi" to dobra książka - ale mam też takie przeczucie, że nie jest to pozycja, o której będę jakoś bardzo długo pamiętać (bardziej pewnie będę kojarzyć kwestię tego, że był tu motyw cukrzycy niż cokolwiek innego). Nie jest to najlepsza powieść Ludki Skrzydlewskiej - ale dla wielu czytelników może to być taki comfort book, który pokaże przede wszystkim, że jesteśmy tylko ludźmi, czasami zdarza nam się nawalać - ale nie oznacza to, że nie zasługujemy na to, by być szczęśliwymi i kochanymi.

Polubiłam Sutton. Chociaż to zakończenie... Ja na jej miejscu byłabym chyba jednak trochę bardziej wkurzona niż zachwycona, ale wiem, że tę scenę i sytuację można różnie odbierać. Zabrakło mi tu większej decyzyjności z jej strony - ale obstawiam, że jeszcze o Sutton i Hugh usłyszymy, bo spodziewam się, że powstanie trzeci tom: o kuzynce głównej bohaterki, która poznała pewnego irytującego prawnika... I szczerze? Jestem tego ogromnie ciekawa, więc trzymam kciuki, żebym się w swoim przeczuciu nie myliła, bo pewne ślady prowadzą mnie konkretnie do takich przypuszczeń.

Podsumowując: jak macie ochotę, czytajcie "Do wesela się zagoi". Jak nie - to możecie sięgnąć też po inne książki od Ludki Skrzydlewskiej, bo ona jest wielowymiarową pisarką i chociaż głównie króluje u niej romans, to naprawdę różnie się to wszystko objawia - mamy plejadę motywów i bohaterów, a co najważniejsze: emocji!

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie znam książek autorki 🙆🏻‍♀️

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki Ludki Skrzydlewskiej, nic więc dziwnego, że dałam się skusić i tej😁. "Do wesela się zagoi" to historia pełna ciepła, zrozumienia i uczucia. Liczyłam na coś innego, ale dostałam coś o wiele lepszego, historię uroczą na maxa, która wciąga od pierwszych stron.

    Sutton i Hugh ich znajomość zaczęłam się od nieszczęsnej szarlotki (szkoda takiego pysznego ciacha😅🤭),a potem jest coraz lepiej. Na początku wojna, ale im dalej tym coraz większe uczucia.

    Sutton jest samotną matką uroczej siedmiolatki, Susie. Dziewczynka choruje na cukrzycę typu pierwszego, musi być cały czas pod nadzorem. Susie jest przesłodka, wszędzie jej pełno i każdy ma do niej słabość. Zmiękczy nawet serce takiego gburka jakim jest Hugh. Dla Sutton szczęście córki jest najważniejsze, o siebie dba na samym końcu. Dla niej zrezygnowała z wielu rzeczy, ale nigdy nie żałowała. Ona jest najważniejsza. Jak w tym ich układzie odnajdzie się Hugh, który nieśmiało i niepewnie wkroczy na ich teren?

    Hugh, wielki pan prezes i gburek. Interakcje międzyludzkie to nie jego bajka, ograniczył je do minimum. Woli spędzać czas w swoim towarzystwie w ciszy i spokoju. Wszystko się zmienia jak poznaje Sutton i Susie. W ich towarzystwie czuje się pewnie i nie przeszkadza mu rumor im towarzyszący. Do innych wycofany i oziębły, dla nich okaże się wielkim wsparciem i cudownym towarzystwem. Będzie wspierał i pomagał. Ich wspólne przygotowywanie ślubu przyjaciół przerodzi się w coś pięknego. Tylko czy dadzą sobie szansę na szczęście?

    Sutton mimo, że ma rodziców i siostrę, zawsze może liczyć tylko na siebie. To ona musi być zawsze odpowiedziana i samowystarczalna. Nikomu nie odmawia pomocy. Daje sobą pomiatać rodzicom i wiecznie znosi ich bezpodstawną krytykę. Nie umie się bronić, woli cierpieć w ciszy, niż kogoś zranić. Ale ile tak można? Ile można siebie stawiać na końcu?

    Susie jest jej światełkiem, jej cudowną pełną życia córeczką, co z tego, że jej nie urodziła, jak kocha ją najmocniej na świecie. Zawsze będzie stawiać jej dobro na pierwszym miejscu. Jest cudowną matką. Hugh przepadnie dla dziewczynki i jej matki. Nie szukał miłości, a znalazł nawet dwie🤭. Oj dziewczyny czasami dadzą mu popalić, ale będzie je wspierał i tak. Dla nich zmieni swoje życie, dla nich warto.

    Uwielbiam tą historię. Pochłonęłam ją w dwa dni, inaczej się nie dało. Szarlotka i Dinozaur🥰🥰🥰, pasują do siebie idealnie, uzupełniają się pięknie, a Susie jest przesłodka🥰🥰🥰. Razem tworzą piękna rodzinkę 🥰🥰🥰. Gorąco polecam 🥰🥰🥰

    OdpowiedzUsuń