Autor: Ali Hazelwood
Tytuł: Problematic Summer Romance
Wydawnictwo: MUZA [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 416
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romans
Ocena: 7.5/10
Opis:
Ona ma na jego punkcie obsesję
On myśli, że ich związek to zły pomysł
Maya Killgore ma dwadzieścia trzy lata, talent do komplikowania sobie życia i słabość do Conora Harknessa.
Conor doskonale wie, dlaczego nie powinien wiązać się z Mayą. Analiza sytuacji nie pozostawia złudzeń: różnica wieku — spora. Do tego on jest najlepszym przyjacielem jej brata, uznanym biotechnologiem, podczas gdy ona wciąż studiuje. Banalne? Owszem. Schematyczne? Jak najbardziej. Wniosek? Za dużo potencjalnych problemów.
Hipoteza jednak nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością, gdy ślub brata Mai zmusza ich do spędzenia razem tygodnia na Sycylii. Romantyczna willa, turkusowe morze, pyszne jedzenie — w takich okolicznościach okazuje się, że chemia między nimi nie poddaje się logice, a emocje trudno stłumić.
I powstaje pytanie: czy warto stawiać na rozsądek, gdy niewinny letni romans zaczyna być dokładnie tym, czego oboje potrzebują?
Recenzja:
Uwielbiam twórczość Ali Hazelwood - więc chętnie sięgam po jej nowe tytuły, które ukazują się na polskim rynku wydawniczym. Gdybym miała więcej czasu, to pewnie sięgałabym także po angielskie wersje - ale prawda jest taka, że jest w języku polskim tyle świetnych tytułów, że naprawdę nie wiem, kiedy miałabym znaleźć czas na czytanie wszystkiego, gdybym otworzyła się na jeszcze jeden język...
Dziś przychodzę do Was z recenzją "Problematic Summer Romance" - pozycji, którą jestem w stanie podsumować w sumie w jednym zdaniu: bardzo fajna, ale znam też jeszcze lepsze książki tej autorki. Oznacza to mniej więcej tyle, że Ali Hazelwood jest po prostu bardzo uzdolnioną pisarką, której całość twórczości zasługuje na podziw, uznanie i status bestsellerów.
W tym tomie poznajemy Mayę - siostrę Eliego, o którym była już mowa w jednej pozycji tej autorki ("Not in Love"). Niemniej jednak nie ma jakiegoś wielkiego powiązania między tymi historiami, można je czytać osobno, niezależnie od siebie (chyba, że dla kogoś jest spojlerem, że Eli i Rue będą ostatecznie razem - co chyba nie powinno dziwić, skoro "Not in Love" jest romansem...).
Wracając jednak do tematu, Maya przybywa na wesele swojego brata, który postanowił wziąć ślub z miłością swojego życia we Włoszech. Dla Mai temat jest o tyle trudny, że po raz pierwszy od dawna będzie miała rzeczywisty kontakt z Connorem - najlepszym przyjacielem Eliego, którego Maya darzy szczerym i dużym uczuciem.
Sam pobyt we Włoszech wydaje się dla głównej bohaterki gdyby nie to, że ona została odrzucona ze względu na swój wiek (Mayę i Connora dzieli piętnaście lat różnicy), a na samym przyjęciu pojawią się jeszcze dwie byłe partnerki Connora, które poniekąd budzą w Mai zazdrość.
Napiszmy sobie jeszcze kilka słów o Connorze - facecie, który stoi na czele biotechnologicznego imperium i który w swoim życiu nie był nauczony miłości (dla jego rodziny liczyły się tylko pieniądze i rządzenie twardą ręką - bo on sam pochodził z rodu, który był po prostu bogaty). Dla swoich bliskich jest w stanie zrobić wszystko - ale chociaż o finansach ma ogromną wiedzę, o miłości wie naprawdę niewiele. Na tyle mało, że najwidoczniej dopiero przymus pozostania pod jednym dachem z uroczą siostrą jego najlepszego przyjaciela pomaga mu trochę ułożyć informacje, które już dawno powinien był zrozumieć...
"Problematic Summer Romance" to romans, który nie ma za dużo opisów fizycznych zbliżeń, raczej jest pełen rozmów, poznawania siebie, budowania zaufania i poczucia bezpieczeństwa, a także dbania o komfort i granice "tej drugiej strony". Oczywiście, że zdarzają się sceny erotyczne, ale w wielu swoich pozycjach Ali Hazelwood serwuje nam ich znacznie więcej - a tu odniosłam wrażenie, jakby chciała postawić środek ciężkości w innym miejscu (co myślę, że całkiem dobrze się jej udało).
Intrygująca okładka, fantastyczna treść - jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać historii Mai i Connora, a lubicie opowieść o tak dużej różnicy wieku, to polecam. Dodam tylko, że Maya jest genialnym naukowcem z dziedziny fizyki - więc to nie jest tak, że Connor uwiódł niewinną owieczkę i skusił ją widmem sławy i pieniędzy... Zresztą, gdy zaczniecie poznawać Mayę, sami się ze mną zgodzicie, że to raczej ona przejmuje tu w pełni stery nad całą sytuacją!
Podsumowując: ja jestem oczarowana, bardzo chciałabym, aby ta autorka pisała szybciej - i aby jej twórczość regularnie ukazywała się na polskim rynku wydawniczym, bo to moje guilty pleasure, po które jestem w stanie sięgnąć w ciemno, bez czytania opisów!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz