Autor: Carissa Broadbent
Tytuł: Upadły i pocałunek mroku. Królestwa Nyaxii. Tom 4
Wydawnictwo: Hype [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 680
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romantasy
Ocena: 8/10
Opis:
Czwarty tom zapierającego dech w piersiach romantasy z serii "Królestwa Nyaxii".
Mische poniosła najwyższą ofiarę, aby ocalić tych, których kochała – i pogrążyła świat w wiecznej nocy. Teraz Asar, uwięziony przez bogów i opętany żądzą zemsty, desperacko pragnie ją odnaleźć.
Kiedy bogini oferuje im ostatnią szansę na odkupienie – i powrót do siebie – Asar wraz z Mische wyruszają na niezwykłą misję. Razem muszą przejąć moc boga śmierci, aby Asar mógł dostąpić prawdziwej boskości.
Podróż poprowadzi ich przez światy śmiertelników i nieśmiertelnych, gdzie spotkają zarówno starych przyjaciół, jak i bezwzględnych wrogów. Jednak gdy podziemia balansują na krawędzi upadku, a bogowie szykują się do wojny, Asar i Mische muszą zdecydować, ile są gotowi poświęcić, aby zdobyć moc, która pozwoli im przeciwstawić się śmierci. W grze mściwych bogów i starożytnych zdrad istnieją długi, których nie spłaci nawet miłość.
Recenzja:
Najprostsze podsumowanie cyklu Królestwo Nyaxii to: dzieje się! I obstawiam, że będzie się działo dalej, bo czwarty tom kończy się tak, jakbyśmy wkrótce mieli poznać historię Domu Krwi w bardziej szczegółowym zakresie: i właśnie na to liczę, zacieram rączki, ale nie chcę googlować i tego weryfikować, bo opis może dać mi spojler. W przypadku tej serii zamierzam po prostu zapoznać się z treścią, bez jakiegokolwiek wnikania w szczegóły - bo poznawanie historii bohaterów jest najlepszym, co może spotkać czytenika.
W dwóch pierwszych tomach poznawaliśmy bardziej historię przyjaciela Mische i jego ukochanej, w tomie trzecim i czwartym jednak główną bohaterką jest Mische i można powiedzieć, że jej próba uratowania świata podziemnego, co wcale nie jest takie łatwe - nawet, jeśli w tym samym celu, dosłownie ramię w ramię, walczy z nią Asar.
W tym tomie mamy jeszcze więcej akcji, a romans odbywa się bardziej w kwestii uczuć, poznawania siebie, budowania poczucia zaufania i bezpieczeństwa, a nie stricte na dużej ilości scen intymnych. Carissa Broadbent szaleje pod kątem tworzenia szalonej akcji, gdzie mamy mnóstwo wydarzeń, a jeszcze więcej intryg, spisków i plot twistów. Fabuła jest bardzo dynamiczna - jest niczym jazda rollercoasterem i marzę, aby w Polsce ukazało się więcej takich książek: bo to była jedna z tych przygód, które zostaną w moim sercu i w mojej głowie na długo.
Nie chcę za dużo opowiadać o szczegółach, bo dosłownie byłoby to niczym naszpikowanie recenzji spojlerami, a tego nie chcę. Naprawdę uważam, że tę pozycję powinniście przeczytać od deski do deski i sami poznać pewne niuanse. Niemniej jednak oprę się o to, co jest już w opisie - że Asar chce dostąpić prawdziwej boskości, by uratować nie tylko podziemia, które tak kocha, ale także ocalić siebie, Mische i inne stworzenia nocy. Szczególnie teraz, gdy zapanowała wieczna noc, a bogowie mają ochotę stoczyć między sobą wojnę...
Zdobywanie boskości nie jest łatwą sprawą - o czym powinniście się sami przekonać, jak już sięgniecie do historii Mische i Asara. Niemniej jednak mnie dosłownie od samego początku rozczula to, że wierną towarzyszką wszystkich przygód jest Luce - pies Asara, który zrobiłby dla niego wszystko, tak samo, jak on dosłownie zrobiłby wszystko dla swojego zwierzęcia.
"Upadły i pocałunek mroku. Królestwa Nyaxii. Tom 4" zachwyca także pod kątem wizualnym - ale rolkę, gdzie pokazuję tę książkę możecie zobaczyć sami na wszystkich moich social mediach, jeśli jeszcze nie mieliście okazji na to trafić. Twarda oprawa, piękne grafiki, nawet wstążeczka w środku... No i barwione brzegi!
Miejcie tylko na uwadze, że ta powieść liczy blisko siedemset stron, więc nie jest to coś, co poznaje się szybko i łatwo (nad pewnymi fragmentami trzeba się skupić) - ale daję Wam słowo, że warto poświęcić swój czas, by poznać twórczość Carissy Broadbent. Cykl Królestwa Nyaxii to jedno z moich ulubionych romantasy, a sporo ich już miałam okazję poznać.
Podsumowując: must have, must read, must love!

Myślałam, że nic nie przebije Słowika.
OdpowiedzUsuńJeżeli pierwsza część była świetna, to ta jest fenomenalna.
Czytałam, żyłam tą historią i nie chciałam jej skończyć.
To co nasi bohaterowie przeżyją w tej części jest niesprawiedliwe i bardzo bolesne.
Ale wszystko do czegoś prowadzi.
Ich czeka droga do boskości.
Bedzie to droga kręta, pełna przeciwności losu i wtrącania się bogów.
Wojna bogów zbliża się nieubłaganie.
Nyaxia zaczyna za dużo sobie pozwalać i korzystać z wiecznej nocy.
Czy świat jest na to gotowy? Czy ktoś da radę ją powstrzymać???
Mischa, słoneczko w mroku, świeci nawet jak nadziei brak.
Asar, jak kocha to wiecznie i zrobi wszystko by byli razem, nawet zniszczy świat.
📚📚📚"Niezależnie od twoich błędów, Mische Iliae - powiedział cicho, stanowczo - niezależnie od twoich win, niezależnie od niezamierzonego cierpienia, jakie możesz przynieść temu światu, i tak będę cię kochał."📚📚📚
Za wszelką cenę będzie starał się ją ocalić.
Ich miłość zmieni losy świata🥰.
Ta historia jest cudowna.
Nie zliczę ile razy miałam łzy w oczach.
Uwielbiam te emocje🥰🥰🥰
Uwielbiam tą historię.
Uwielbiam tych bohaterów.
O takiej miłości chcę czytać.
W taką miłość chcę wierzyć.
Pojawiają się postaci z poprzednich części Oraya i Raihn, jego przyjaźń jest piękna i wieczna, ale też Sylina i Atrius z Wampirzego najeźdźcy.
Teraz niecierpliwie czekam na dwie kolejne części. Aż się boję co autorka szykuje Septimusowi.
Jeżeli jeszczeż nie mieliście okazji poznać tej genialnej serii, to gorąco polecam. Każda część jest coraz lepsza🥰🥰🥰
9/10⭐️