Autor: Shannon J. Spann
Tytuł: Scena dla złoczyńców
Wydawnictwo: Jaguar [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 448
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: dark fantasy
Ocena: 8.5/10
Opis:
Bogowie nie żyją. Na scenie zostali tylko Gracze.
Występujący w Odeonie artyści są czczeni i zarazem budzą grozę — ich hipnotyzujące spektakle porywają tłumy, naginają rzeczywistość i pochłaniają tych, którzy ośmielą się oprzeć.
Osiemnastoletnia Riven Hesper wie o tym aż za dobrze. Przeklęta przez Graczkę w dzieciństwie, teraz powoli umiera.
Gdy po latach Odeon ogłasza powrót widowiska, w którym śmiertelnik może zabić Gracza i przejąć jego nieśmiertelność, Riven widzi w tym jedyną szansę na ocalenie.
Zdesperowana zgłasza swoje uczestnictwo i zawiera niebezpieczny układ z Jude’em — genialnym, okrutnym Głównym Graczem, którego urok bywa groźniejszy niż jego Kunszt.
Lecz za kulisami rodzi się spisek, sekrety zaczynają krwawić, a prawda okazuje się bardziej przerażająca niż klątwa. Bo Odeon nie tylko opowiada historie — on je przepisuje.
A w historii Riven ktoś musi zostać złoczyńcą.
Recenzja:
Kwestia jest taka, że rzadko czytam dark fantasy - a już tym bardziej z wątkiem miłosnym, który praktycznie nie istnieje, bo jest chyba dopiero gdzieś na trzecim planie. Ale okazuje się, że "Scena dla złoczyńców" to jest tak świetna książka, że gdybym więcej takich mogła czytać, to obstawiam, że może wcale by tu tak dużo recenzji romansów nie było, haha.
Riven ma osiemnaście lat i żyje w świecie, w którym rządzą Gracze. Gdy się pojawiają i używają swojej mocy - Kunsztu - właściwie cały świat jest im podporządkowany. Nic więc dziwnego, że "zwykli ludzie" chcą zrobić wszystko, aby się chronić przed umiejętnościami, które mogą zaszkodzić ich zdrowiu i życiu - a że jedyną opcją jest używanie złota, zaczyna się robić pewne naznaczenia, które mają zapewnić chociaż odrobinę obrony.
Tyle, że gdy Riven ma się udać na zabieg, zostaje przeklęta przez jednego z Graczy, który akurat uwalnia się i zaczyna siać swego rodzaju zamieszanie. Od tego czasu minęło jakieś dziesięć lat - a Riven wygląda jak chodzący trup, ludzie nie są w stanie na nią patrzeć, a ona nie ma zielonego pojęcia, co mogłaby zrobić, żeby sobie jakoś pomóc - bo każdy uzdrowiciel, z którym miała styczność, z bezradności rozkłada ręce.
Do tego wszystkiego kończy się sojusz, który był na jakiś czas swego rodzaju gwarantem bezpieczeństwa, a oznacza to także to, że Gracze chcą zrobić coś na kształt turnieju, aby znaleźć nowego Gracza, który mógłby zastąpić Głównego Gracza. Pozwolę sobie tu nie tłumaczyć niuansów - najlepiej jest je poznać samemu. W każdym razie - trochę przez przypadek, trochę pod przymusem, a trochę z własnej głupoty jedną z uczestniczek staje się właśnie Riven, która całe życie robiła wszystko, by nie narażać się Graczom.
"Scena dla złoczyńców" jest fascynująca i świetnie wymyślona oraz napisana. Okazuje się jednak, że zakończenie to już w ogóle wbija czytelnika w fotel i sprawia, że usta rozchylają się w literkę "o". Powiem Wam, że dawno nie czytałam czegoś, co byłoby dla mnie aż takie zaskakujące - ale pewnych rzeczy nie byłam się w stanie domyślić i wydaje mi się, że niewielu będzie takich, którym się uda przewidzieć kolejne spiski, intrygi i plot twisty, które zafundowała nam Shannon J. Spann.
"Scena dla złoczyńców" to raczej pozycja jednotomowa - nie ma w sumie za bardzo po co autorka wracać do tego świata, bo wszystkie wątki są dobrze pokończone - ale tak odkąd wczoraj skończyłam czytać, to łapię się na myśleniu, że gdyby jednak coś z tego uniwersum jeszcze wyszło, to ja bym to chętnie przeczytała. Chociaż nie jestem fanką przedłużania na siłę... Jak więc widzicie, mam mieszane uczucia, bo to było tak dobre, że moje standardowe przekonania się chwieją!
Dobrze wydana, przemyślana i czasem trochę okrutna - tak się da podsumować tę pozycję, którą właśnie dla Was recenzuję. Jestem miło zaskoczona tym, jak się to wszystko ułożyło - i bardzo się cieszę, że w Polsce się ten tytuł ukazał, bo okazuje się, że to jest dosłownie coś, co teraz potrzebowałam w swoim życiu, a nawet sobie z tego sprawy nie zdawałam.
Podsumowując: wow, wow, wow! POLECAM GORĄCO!

Bardzo chętnie przeczytam, kusi mnie to na maxa
OdpowiedzUsuń