Autor: Bal Khabra
Tytuł: Collide
Wydawnictwo: Papierowe Serca [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2024
Ilość stron: 460
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romans sportowy
Ocena: 6,5/10
Opis:
Czy połączy ich coś więcej niż tylko gra?
Summer Preston marzy o jednym – pragnie być psycholożką sportową. Gdy promotorka stawia jej ultimatum, dziewczyna musi zacząć współpracować z kapitanem drużyny hokejowej, co wywołuje w niej sprzeczne uczucia. Z jednej strony mogłaby dzięki temu zrealizować swoje życiowe plany, a z drugiej – wolałaby trzymać się jak najdalej od sportu, którego nienawidzi. Dodatkowo, gdy poznaje kapitana... cóż, powiedzmy, że jej wszystkie najgorsze przypuszczenia dotyczące hokeistów się potwierdzają.
Aiden Crawford jest kapitanem uczelnianej drużyny hokejowej, ale jego lekkomyślny błąd zagraża sukcesowi całego zespołu. W ramach kary trener wyznacza go do wzięcia udziału w studenckim projekcie badawczym. To oczywiście ostatnia rzecz, na jaką Aiden ma ochotę, zwłaszcza że dziewczyna prowadząca projekt wygląda, jakby chciała używać jego łyżew jako broni.
Summer nie może znieść beztroskiego podejścia Aidena do życia, a Aiden nie rozumie, jak w wieku dwudziestu lat można mieć tak szczegółowy plan na przyszłość. Ich kłótnie szybko zamieniają się jednak w coś, z czym oboje nie będą potrafili walczyć. Co wyniknie z tej kolizji osobowości... i serc?
Ta historia jest naprawdę spicy. Sugerowany wiek: 18+
Recenzja:
Uwielbiam romanse sportowe - a już tym bardziej hokejowe, które są moim must have, must read. Uważam, że autorzy jakoś wyjątkowo umieją oddać klimat tego sportu - a przynajmniej w większości pozycji, które czytam, tak to wygląda.
"Collide" było bardzo sławne dwa lata temu, ale w sumie ostatnio trafiłam na tę książkę, gdy przeglądałam zasoby Audioteki i stwierdziłam, że może być to w sumie spoko książka, z którą spędzę trochę czasu w łóżku (z powodu kwestii zdrowotnych) - w końcu bez sensu tak tylko leżeć, to już lepiej leżeć i czegoś fajnego słuchać...
No i przyznam szczerze, że podobała mi się ta historia - a przynajmniej w znacznej mierze, bo tak mniej więcej trzech rzeczy nie byłam w stanie do końca nie tyle znieść, co po prostu zrozumieć - i wpływało to oczywiście na mój odbiór tej historii.
Przede wszystkim powiedzmy sobie, że mamy tutaj Summer - studentkę psychologii, która chce w przyszłości pracować ze sportowcami, najlepiej olimpijczykami... a która sama nie ma przerobionej traumy relacyjnej z ojcem. Oczywiście, chodziła na wymaganą liczbę wizyt z terapeutą, ale w sumie nie poruszyła zbyt poważnych kwestii - a już tym bardziej nie zrobiła nic w tym kierunku, by posłuchać rad specjalisty. Nasza Summer ma za zadanie - w ramach projektu zaliczeniowego - przeprowadzić badania, a jej królikiem doświadczalnym staje się Aiden, kapitan uniwersyteckiej drużyny hokejowej, który ostatnio przyznał się do kilku rzeczy, żeby obronić swoich najlepszych przyjaciół...
Od samego początku między Summer a Aidenem kipiało, wręcz zaczęło się to wszystko wyraźną niechęcią, chociaż nie nazwałabym tej książki mianem "występuje wątek enemies to lovers" - bo to jest zbyt często używany slogan, a ostatnio mam wrażenie, że niewiele wnosi... Czym jednak dłużej się poznawali, tym bardziej zaczynali mieć wrażenie, że mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Tyle, że Aiden ma jeden główny minus - gra w hokeja, a Summer nie byłaby w stanie być z hokeistą, bo doskonale pamięta, jak jej ojciec wybrał grę w profesjonalnej drużynie kosztem tego, żeby się o nią troszczyć, gdy była mała i najbardziej tego potrzebowała...
"Collide" to głębsza pozycja - przede wszystkim o sprawiedliwości na uczelni, o tym, że czasem warto zaufać przede wszystkim samej sobie - i że dobry przyjaciel to prawdziwy skarb. Niemniej jednak pojawia się tu kwestia tego, że jest - jak okładka obiecuje - bardzo spicy: i jak rozumiem kwestię tego, że niektóre sceny były bardzo gorące, tak mam wrażenie, że w pewnym momencie książki było co chwila jakieś zbliżenie, jakby nie dało się relacji Summer i Aidena opierać na czymkolwiek innym - a można było, bo pojawiało się też wiele sytuacji, które umocniły mnie w przekonaniu, że ta para jest sobie faktycznie pisana i że między nimi pojawiła się prawdziwa miłość.
Też nie do końca rozumiem kwestii tego, że tam ciągle były imprezy - i jakoś to bardziej jest uwypuklone niż w większości książek, że sportowcy tam po prostu chlali na umór, żeby tylko się upić - i że często kończyło się to jakimiś nieprzemyślanymi zachowaniami. W sensie spoko - wierzę, że w Ameryce tak może wyglądać studiowanie - ale ja osobiście na miejscu takiego trenera drużyny hokejowej chyba bym już kilka osób wysłała na jakiś detoks...
Jeśli chodzi o samą kwestię audiobooka - świetna realizacja ze strony Megi Piast oraz Marka Szpilka - chociaż powiem Wam, że akurat w perspektywie Aidena bardzo przeszkadzało mi to, jak był naśladowany głos jednego z przyjaciół głównego bohatera: bo kojarzył mi się on z takim małym chłopczykiem, który zaraz się rozklei - a sama ta postać nie kojarzyła mi się w taki sposób. Oczywiście, bywały momenty, gdzie zachowywał się on totalnie głupkowato, ale bywały momenty, gdzie umiał zabłysnąć intelektem.
Podsumowując: po raz kolejny Audioteka dała mi możliwość odbycia przygody życia, którą będę pamiętać na pewno przez dłuższy czas, bo te spicy sceny były naprawdę gorące! No cóż, trzeba ich było dzielnie słuchać czy coś!
PS. Dodam tylko, bo może to nie wybrzmiało, że samą Summer bardzo polubiłam - nie licząc właśnie tej kwestii tego, że szewc bez butów chodzi - i że już dawno powinna skorzystać w pełni z usług profesjonalnych terapeutów, żeby sobie ulżyć. Bo przede wszystkim o to chodzi w psychologii - żeby pomóc sobie.

Od premiery leży i się kurzy na półce 🤣🤣🤣, chyba kiedyś nadejdzie jednego czas, ale jeszcze nie teraz
OdpowiedzUsuń