Autor: Nelle Lamarr
Tytuł: Nocna niania
Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 352
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: thriller psychologiczny
Ocena: 6/10
Opis:
Odkąd urodziła się moja córka Isa, nie jest mi łatwo. W pamięci mam pustkę, a mój umysł spowija mgła. Kiedy więc mój mąż Ned proponuje zatrudnienie nocnej opiekunki do dziecka, chętnie korzystam z okazji.
Kiedy wchodzi do naszego domu, uśmiecham się do niej, czując ulgę, że w końcu się zjawiła. Ale wtedy zauważam, że jej oczy mają kolor ametystów. Przez mój umysł przemyka wspomnienie, ale zanim zdążę je uchwycić, znika...
Potem widzę, jak Ned szepcze do niej, a ona dotyka jego ramienia. Przeszywa mnie dreszcz. Ale staram się to zignorować, przekonana, że umysł płata mi figle. Wiem, że rozpaczliwie potrzebuję pomocy tej kobiety.
I wtedy znajduję moją córeczkę leżącą twarzą do dołu i walczącą o oddech. Krzyczę, przytulając ją mocno, a Isa płacze w szoku. Przez moment czuję ulgę: nic jej nie jest. W następnej chwili zamieram, bo gdy odwracam się i widzę za sobą Neda...
Patrzę w głębokie brązowe oczy mojego męża i zdaję sobie sprawę z jednej rzeczy: on myśli, że to ja.
Muszę dowiedzieć się, co się tutaj dzieje, aby zapewnić bezpieczeństwo mojemu dziecku. Może to wszystko jest tylko w mojej głowie? A może ktoś próbuje mnie zniszczyć…
Recenzja:
No i mam mieszane uczucia - bo to całkiem dobrze napisana książka, ale nie była dla mnie jakoś mega zaskakująca, a zwykle jest jednak tak, że bardziej doceniam te historie, które w jakiś sposób na mnie wpływają. W tej kwestii jednak doszłam sama ze sobą do konsensusu, że ta pozycja zasługuje na sześć na dziesięć gwiazdek - bo serio fajnie poznać tę opowieść, ale w stu procentach mam też świadomość, że wielu czytelników przewidzi większość intryg i plot twistów (chociaż nie do końca motywy).
Główna bohaterka - Ava - bardzo trudno przechodzi ciążę. Właściwie nie jest w stanie chodzić, a większość ruchów sprawia jej ból. Lekarze mówią, że czasami tak się zdarza... Ale Ava ma już dosyć. Kiedy więc w kawiarni pomaga jej miła dziewczyna, Ava jest ogromnie wdzięczna - i nawet zachowuje jej wizytówkę, bo ma świadomość, że niania w przyszłości może będzie się jej mogła przydać: a już w szczególności nocna niania, która zadbałaby o jej dziecko, pozwalający przy tym wyspać się jego rodzicom.
Gdy rodzi się Isa, dosyć szybko Ned - mąż Avy - ma dosyć. Jak zwykle najważniejsza jest dla niego praca, a schorowana i przemęczona żona wymaga jednak pomocy i opieki. Mówiąc w skrócie: Ned daje zielone światło na zatrudnienie dodatkowej pomocy - i takim sposobem kilka godzin później w domu pojawia się nocna niania, z którą Ava wcześniej miała przelotny kontakt.
Od samego początku można było jednak zauważyć, że nocnej niani nie tylko chodzi o opiekę nad Isą - bo wręcz robiła wszystko, by odizolować ją od matki, ale także jej zachowanie w stosunku do Neda wydało się niezwykle dziwne. Tyle, że przynajmniej Ava miała faktycznie czas na to, żeby poczuć się lepiej. Gdy jednak już nie była w stanie ignorować pewnych rzeczy... Cóż, powiedzmy, że prawda jaką zawiera w sobie "Nocna niania" niejednemu zmrozi krew w żyłach.
Od samego początku wiadomo było, że niania jest jakaś podejrzana, chociaż czytelnik nie był w stanie domyślić się, jakie motywy tak naprawdę nią kierowały. Mimo wszystko Nelle Lamarr i jej biegłość pisania sprawiły, że czytało się tę książkę z zaciekawieniem aż do ostatniej kropki. Nie żeby wszystko wydawało się jakoś bardzo sensowne i logiczne - bo ten ostatni rozdział był już trochę naciągany - niemniej jednak faktycznie można było czasem się złapać za głowę.
Sama fabuła była raczej misternie utkana, ale właśnie z powodu braku takiego większego "wow" mam pewien niedosyt - i wiem, że to jest lektura przy której spędziłam fascynujący poranek, ale która nie zostanie jakoś bardzo długo w moim sercu i w mojej pamięci. Oznacza to jednak także, że bardzo chętnie sięgnę po kolejne książki od tej autorki, bo mam wrażenie, że nie powiedziała ona jeszcze ostatniego słowa - a widzę ogromny potencjał pisarski.
Wiem, że motyw ciąży i opieki nad dziećmi nie jest dla każdego. Dla części osób będzie to taki trigger warning, bo jednak są to tematy, które bywają wielu bardzo bliskie. Zaznaczę tylko, że dziecko nie ucierpiało na przestrzeni rozgrywanej tutaj historii - i trzymam kciuki za to, żeby część z Was przekonało to na tyle, żebyście poznali taki całkiem przyjemny thriller, który umili Wam trochę te wakacje.
Podsumowując: nie jest to najlepsza książka, którą ostatnio czytałam, ale nadaje się jako idealne czytadełko, gdy człowiek chce poczuć sporo emocji, a woli raczej leżeć w hamaku niż jeździć rollercoasterami...
Nie moje klimaty, nie mam w planach.
OdpowiedzUsuń