sobota, 18 lipca 2026

Olivia Hayle - "Miesiąc miodowy dla singli"

 

Autor: Olivia Hayle

Tytuł: Miesiąc miodowy dla singli

Wydawnictwo: Ale! [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 352

Narracja: pierwszooosbowa

Gatunek: romans

Ocena: 7,5/10


Opis:

To miały być najszczęśliwsze dwa tygodnie w jej życiu, ale los miał zdecydowanie lepszy plan

Porzucona tuż przed ślubem Eden miała spędzić miesiąc miodowy u boku mężczyzny, którego kochała. Zamiast tego zostaje sama – ze złamanym sercem, z bezzwrotną rezerwacją i biletem do tropikalnego raju, który miał być początkiem nowego życia.

Nie zamierza jednak zmarnować tej podróży. Co może pójść nie tak? Plan jest prosty: słońce, plaża, ocean i wystarczająco dużo drinków, by zapomnieć o przeszłości.

Nie przewidziała tylko jednego…

JEGO.

Phillip Meyer jest arogancki, cyniczny i zdecydowanie zbyt przystojny, by dało się go zignorować. Wiecznie niezadowolony pracoholik wydaje się dokładnym przeciwieństwem Eden. A jednak los uparcie stawia ich na swojej drodze.

Bo czasem, aby odnaleźć siebie, trzeba pozwolić sobie na szaleństwo.

Pełna humoru, emocji i romantycznego napięcia historia o drugiej szansie, nieoczekiwanej bliskości i miłości, która pojawia się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy.

 

Recenzja:

Z góry mówię, że to nie tak, że jest to moja ulubiona książka ostatnich dni - ale prawda jest też taka, że to naprawdę fajny romans na lato, jeszcze z tematyką wakacyjną - więc jak macie totalnie ochotę się odprężyć i zrelaksować (albo, jak w moim przypadku: chociaż myślami być na pięknych wyspach), to koniecznie musicie przeczytać "Miesiąc miodowy dla singli". Z tego co wiem, jest on już w formacie papierowym, ebooka i audiobooka, więc wybierajcie co chcecie - a jako fani romansów dostaniecie naprawdę fajną historię!

Eden musiała zerwać zaręczyny - nie było innego wyboru, skoro okazało się, że jej przyszły mąż regularnie zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką. Tyle, że żeby zadatek za miesiąc miodowy nie przepadł (bo był on bezzwrotny), dziewczyna postanawia skorzystać z tego wyjazdu i w pewien sposób się zresetować. Szczególnie, że jako przedszkolanka nie zarabia zbyt wiele i właściwie wylot w tak piękne rejony jest nie tylko spełnieniem jej marzeń, ale także potencjalnie może jej w przyszłości nie być za bardzo stać, żeby w ogóle to powtórzyć.

Już pierwszego dnia na wyspie poznaje Phillipa - faceta, który przysiada się do niej podczas kolacji, bo nie ma innych wolnych stolików, a on czeka, aż w międzyczasie z jego domku zostaną uprzątnięte płatki róż: bo niestety on też ruszył w miesiąc miodowy jako singiel...

Eden ma swój przewodnik i dokładne plany zwiedzania. Phillip ma sporo atrakcji dla dwojga, które opłaciła już jego planerka podróży... Cóż, może by tak połączyć siły i sprawić, żeby chociaż te wszystkie okazje do zwiedzania i zachwycania się przyrodą nie przepadły?

 "Miesiąc miodowy dla singli" nie rozpoczyna się w taki sposób, że bohaterowie od razu się na siebie rzucają i szukają jakiejkolwiek odskoczni. Ona jest raczej spokojną kobietą, a on jest wziętym prawnikiem, który przede wszystkim obecnie pracę stawia na pierwszym miejscu - więc to nie jest tak, że nagle bohaterowie zaczynają gubić zdrowy rozsądek kosztem tego, żeby Olivia Hayle była w stanie upchać jak najwięcej scen seksu.

Bywa pikantnie - ale dopiero w momencie, jak bohaterowie mają okazję się już bardziej poznać. Nie jest to też w żaden sposób przesadzone - i nie sprawia, że ze względu na fantastyczne doznania nagle deklarują sobie miłość na całe życie. Bez wątpienia autorka logicznie ułożyła sobie wydarzenia w głowie, zanim zaczęła pisać - i wiedziała, że na pewne szaleństwa może sobie pozwolić, bo będę określone mianem wyjątkowo słodkich zdarzeń, a inne już by powodowały, że pewien realizm został zachwiany. 

Olivia Hayle spisała się naprawdę znakomicie - ale według mnie najlepiej jej poszło podczas wymyślania końcówki (nie tylko samego zakończenia), bo mega mi się to wszystko spodobało - i idealnie pasowało do całości przygód Eden i Phillipa. A co najlepsze - uwierzyłam w te uczucia, które się zrodziły między nimi, bo naprawdę mieli okazję dużo ze sobą rozmawiać, przez co nie miałam takiego poczucia, że zakończenie jest tworzone na siłę (uwierzcie mi, że dzieje się tam, dzieje - i do pewnego momentu nawet nie przyjdzie Wam do głowy, co to może się podziać!).

Jak dołożymy do tego świetną oprawę graficzną i to, że Wydawnictwo Ale! zadbało o wszystkie szczególiki techniczne, okazuje się, że "Miesiąc miodowy dla singli" ma szansę zostać jednym z wakacyjnych hitów, które koniecznie trzeba przeczytać - i ja właśnie do tego Was gorąco zachęcam, bo właściwie największym minusem tej pozycji jest to, że się skończyła: a ja bym chętnie się przy niej jeszcze relaksowała. Szczególnie, że mam wielką ochotę powtórzyć podróż Eden: może nawet skorzystałabym z jej przewodnika, bo wydawał się naprawdę trafnie opisujący wszystkie detale? 

 Podsumowując: to naprawdę komedia romantyczna idealna na lato! POLECAM! 

1 komentarz: