Autor: Catherine Walsh
Tytuł: Jak napisać historię miłosną
Wydawnictwo: Papierowe Serca [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 368
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romans z dużą dawką powieści obyczajowej
Ocena: 6/10
Opis:
Najtrudniej jest napisać własną historię miłosną.
Ciara Sheridan nigdy nie planowała kończyć sagi swojego zmarłego ojca – uwielbianego autora fantasy, którego fani wciąż czekają na wielki finał. Ona sama dawno przestała wierzyć w szczęśliwe zakończenia, a irlandzki dom i rodzinne dziedzictwo od lat przygniatają ją bardziej, niż jest w stanie przyznać.
Sam Avery, pracowity redaktor z Nowego Jorku i oddany fan serii, przyjeżdża do County Kerry z jednym zadaniem: doprowadzić do powstania ostatniego tomu. Problem w tym, że Ciara od tygodni nie napisała ani linijki… i nie zamierza mu nic ułatwić.
Ich współpraca szybko przeradza się w pełen iskier pojedynek osobowości. Złośliwe uwagi, różnice zdań i brak zaufania nie wróżą nic dobrego–a jednak podczas wspólnego pisania, wertowania notatek i odkrywania inspiracji Franka Sheridana między Ciarą a Samem zaczyna kiełkować coś, czego żadne z nich nie przewidziało.
Bo książkę można zaplanować. Miłości–nigdy.
Ta historia jest naprawdę SPICY. Sugerowany wiek: 18+
Recenzja:
Sierpień mam dziwnie zapracowany, więc całkiem często udaje mi się przesłuchać audiobooka, którego słucham w międzyczasie, gdy coś robię (od sprzątania, gotowania aż po drogę do pracy), niż dokończyć jakieś papierowe wydanie. Nawet w ten weekend nie miałam zbytnio czasu rozsiąść się wygodnie i czytać, tylko raczej musiałam skupić się na słuchaniu - i mój wybór padł tym razem na "Jak napisać historię miłosną".
Audioobok słuchałam standardowo w Audiotece - i tak mi się jakoś rzucił ten tytuł w oczy, więc postanowiłam go nadrobić - bo chociaż premierę książka Catherine Walsh w Polsce miała już dobre kilka miesięcy temu, to jakoś wcześniej niezbyt wiele słyszałam o przychodzie Sama i Ciary. Okazuje się, że fajnie było to wszystko nadrobić - szczególnie, że głos podkładały dwie osoby (w zależności, z której perspektywy był pisany rozdział), więc w Sama wcielił się Artur Barczyński, a w Ciarę - Pola Nakło. I jeden, i drugi z lektorów ma niezwykle fajny, ciepły głos- i nawet na przyspieszeniu (bo ustalmy, że słucham ostatnio na podwójnej prędkości) bardzo dobrze się tego słucha.
Nie zgadzam się natomiast z tym, co jest w opisie - że ta książka jest naprawdę spicy. Sory, ale czytam sporo historii miłosnych: ze dwie bardziej rozbudowane sceny erotyczne, gdzie wszystko jest opisane dosyć bezpiecznie i komfortowo, nie jest spicy. Relacja Sama i Ciary zresztą jest budowana powoli, na stabilnych fundamentach, z dużą dawką cierpliwości i wzajemnego poznawania się - więc powiedziałabym, że to raczej pozycja, która otula niczym ciepły kocyk (chociaż nie w każdym momencie - bo był z jeden taki, na konwencie, gdzie miałam ochotę udusić oboje głównych bohaterów).
Przejdźmy jednak do skrótowego opisu fabuły! Ojciec Ciary był bardzo znanym pisarzem, który stworzył fantastyczne uniwersum - ale nie dokończył ostatniego tomu, zostawił tylko dużo notatek i zarys tego, jak to wszystko powinno wyglądać. Co więcej, wiedział, że po swojej śmierci by chciał, by to jego córka dokończyła jego dzieło - ale obecnie Ciara jest bardzo wycofana, można powiedzieć, że żyje w ciągłym lęku i napięciu, nawet nie za bardzo wychodzi do ludzi, izoluje się tylko w domu, który zostawił jej ojciec: a na który niebawem nie będzie jej stać... Zgodzenie się na kontynuowanie dzieła ojca jest więc raczej próbą ratowania się pod kątem finansowym, a nie jakaś wielka wiara w to, że pójdzie to dobrze - bo Ciara w pewien sposób nienawidzi tego, że ojciec był zajęty pisaniem, zamiast spędzaniem z nią czasu: i chociaż rozumie, że był samotnym rodzicem, który także starał się zarobić jakoś pieniądze, to ma ona poczucie, że od jego fanów najchętniej chciałaby się odciąć.
I wtedy do akcji wkracza Sam - redaktor, który ma pracować nad ostatnim, finałowym tomem serii - i który od dziecka jest tak wielkim fanem książek ojca Ciary, że dosłownie ma tatuaż niczym główny bohater serii. Na początku nie do końca udaje mu się trafić do dziewczyny, która jest szczelnie zamknięta w swojej skorupie - ale czym więcej próbuje, tym zaczynają pojawiać się pewne szczeliny, a Ciara zaczyna obdarzać go pewnym zaufaniem.
Sam przyleciał do Irlandii specjalnie z Nowego Yorku, więc miejcie świadomość, że opisywany proces wydawniczy, jest bardziej amerykański niż taki standardowy u nas, w Polsce. Chociaż szczerze powiedziawszy nigdy nie słyszałam, żeby jakiś redaktor przemierzył pół kuli ziemskiej, aby nadzorować proces pisania książki, dawać wskazówki już na etapie tworzenia i na bieżąco poprawiać rozdziały... Niemniej jednak w "Jak napisać historię miłosną" całkiem dobrze się to sprawdzało.
W "Jak napisać historię miłosną" mamy też właśnie dużo wątków obyczajowych - zmagania najlepszej przyjaciółki Ciary z konkurencją na rynku pracy, klimat małego miasteczka czy ogólnie dużo takich wewnętrznych przemyśleń i rozterek. Miłość gdzieś tam sobie kiełkuje, chociaż nie da się jej zaplanować, a tym bardziej nią jakoś sterować.
To nie tak, że historia Catherine Walsh ma tylko plusy - bo jak wspomniałam wyżej, co najmniej na scenie konwentu miałam ochotę udusić głównych bohaterów. Zakończenie niby też spoko, ale jakoś nie wyrwało mnie z butów i nie wywołało wielkiego efektu "wow" - bo dosłownie czytelnik był się w stanie domyślić, że tak to się skończy (to dosłownie były moje pierwsze myśli, jak wyobrażałam sobie, dokąd to wszystko zmierza).
Mimo wszystko uważam "Jak napisać historię miłosną" za całkiem lekką historyjkę, z którą fajnie się w wakacyjnej porze zapoznać - ja się przy niej dobrze bawiłam, więc szczególnie, jak robicie coś innego, a chcecie sobie posłuchać czegoś, za czym łatwo będzie nadążyć, to jest to definitywnie opowieść dla Was. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać "Jak napisać historię miłosną", a macie ochotę, to powinniście to zrobić - jeśli jednak Was nie kusi, pamiętajcie o tym, że na Audiotece jest tak szeroki wybór, że ja nie będę Was oceniać, jeśli postanowicie wybrać coś innego!

Chetnie przeczytac
OdpowiedzUsuńNarazie nie mam w planach może kiedyś.
OdpowiedzUsuń