sobota, 22 sierpnia 2026

Yaongyi - "True Beauty. Tom 17"

 

Autor: Yaongyi

Tytuł: True Beauty. Tom 17

Wydawnictwo: Jaguar [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 320

Narracja: zmiana perspektyw, jak to w komiksie

Gatunek: komiks oparty o kulturę koreańską

Ocena: 6/10


Opis:

Przebojowy koreański komiks o samoakceptacji, pewności siebie i miłości. Ponad 6 miliardów (!) odsłon na Webtoonie!
Jugyeong od zawsze była obiektem żartów rodziny i rówieśników. Uważano ją za niewystarczająco ładną. Chcąc uciec od swojego wizerunku, zaczyna uczyć się makijażu z tutoriali w internecie, a to diametralnie zmienia jej życie.

Po ujawnieniu prawdziwej twarzy Jugyeong, na wszystkich portalach internetowych pojawiają się komentarze pod jej adresem.

Dziewczyna wyjeżdża na wieś, by uciec od ciekawskich spojrzeń. Spotyka tam starszych ludzi, którzy nieoczekiwanie przynoszą jej pocieszenie. Postanawia, że nie będzie już rozpamiętywać przeszłości. Zbiera się na odwagę, wsiada do powrotnego autobusu i po raz pierwszy od dawna włącza telefon. Zalewa ją lawina powiadomień…

Czy zdoła przezwyciężyć swoje kompleksy?

Tom 17 zawiera odcinki 217-222 oraz dodatkowe odcinki 1-8 przebojowego komiksu WEBTOON True Beauty.

Na motywach komiksu powstała również hitowa K-drama.

 

Recenzja:

Okej, czy to już koniec? Nie spodziewałam się tego chyba w tym tomie, ale i tak chyba wyjdzie jeszcze jeden tom z dodatkami, bo zakończyło się to wszystko w takim momencie, że dosłownie brakuje postawienia kropki nad "i".

Wychodziłoby na to, że skończyła się już główna historia True Beauty - i skończyła się opowieść o Jugyeong, która ostatecznie wyszła z miłosnego trójkąta. Tyle, że nie było tam dosłownie nic, czego pod kątem uczuciowym by się człowiek nie spodziewał - tu największa drama zaszła już kilka części temu, więc bez wątpienia nikogo nie zdziwi, w którą stronę ostatecznie serce zaprowadziło naszą główną bohaterkę (i dlaczego).

Liczyłam jednak na zakończenie z większą pompą, dlatego daję niższą ocenę niż poprzedniemu tomowi. Tam się jednak działo dużo więcej - tu są pewne konsekwencje odkrycia wszystkich kart, ale nie jest to aż tak emocjonujące, jak można byłoby się spodziewać. Tyle, że do tego wszystkiego mam wrażenie, jakby kwestia właśnie tych makijażowych i inflencerskich rzeczy była doprowadzona do końca - i to w naprawdę sensowny sposób - a kwestia związkowa jest domknięta tak, byle był oficjalnie happy end, chociaż można by to było bardziej rozbudować, bo Jugyeong na to zasłużyła (a tak to dostaliśmy więcej scen związanych z podejściem do starości niż jakichś większych miłosnych deklaracji). Trochę tego żałuję, bo jestem romantyczką i dosłownie łaknęłam takiego domknięcia pozytywnego we wszystkich obszarach.

Brakowało mi lepszego rozwinięcia także historii Seojuna, który dostał niby to, na co zasłużył, ale bez wątpienia był tam większy potencjał, żeby podkreślić, że szczęście można zdobywać na więcej sposobów - i że czasem warto postawić na przyjaźń, jako na tę relację, która nas podbudowuje i wspiera. Ba, gdyby w międzyczasie się okazało, że historia miłosna Seojuna i Jugyeong jest domknięta w taki sposób, żeby wyczerpało to temat, to miałabym mniejsze rozżalenie. A mam jednak wątpliwość, że brakło tam jakiejś takiej dodatkowej rozmowy, cokolwiek...

"True Beauty. Tom 17" zawiera też dodatki: mamy historię siostry Jugyeong (bardzo uroczą według mnie - bo polubiłam tę bohaterkę) i przyjaciółki Jugyeong (która podobała mi się ciut mniej, ale miała też bardzo fajne przesłanie -  że czasem po latach uświadamiamy sobie, że najlepsza relacja, jaką możemy mieć w życiu, już w naszym życiu jest - tylko nie dostrzegaliśmy pełni możliwości).

Obstawiam jednak, że wyjdzie jeszcze osiemnasty tom, bo tak się "True Beauty. Tom 17" zakończyło, że zapowiada się, że definitywnie coś tam jeszcze będzie - chociaż nie znalazłam też informacji, że kontynuacja będzie w kolejnym tomie, a zwykle się to pojawiało. Jeśli jednak sekret byłby urwany w takim momencie, Yaongyi okazałaby się totalną świnią, haha, bo wychodzę z założenia, że to akurat była dla mnie ciekawa tajemnica, o której więcej bym się dowiedziała - bo i tę postać totalnie polubiłam.

"True Beauty. Tom 17" to jak zwykle pole do popisu dla autorki - która stworzyła to wszystko graficznie w taki sposób, że zachwyca każdym szczególikiem i każdym detalem, bo bez wątpienia chciałoby się takie małe dzieła sztuki oglądać częściej, a mam wrażenie, że nie wszystkie kreski w powieściach graficznych (czy nawet mangach) aż tak bardzo mi podchodzą.

Podsumowując: według mnie ten cykl jest wart poznania, ale pewne wątki można byłoby skrócić, a i tak cały sens głównych założeń zostałby zachowany. Mimo wszystko uważam, że to moje guilty plasure, które podobało mi się przez tyle czasu w takim stopniu, że aż się dziwiłam, że dalej Yaongyi jest mnie w stanie czymś zaskoczyć i sprawić, że dalej interesuję się tym, co mi proponuje.

Więc tak: to jest ten moment, gdzie - jeśli czekałaś/czekałeś na zakończenie wydawania, zanim weźmiesz się do czytania - to możesz już myśleć o tym, jak tu nadrobić te wszystkie tomy. Jeśli masz podobny gust do mojego: nie oderwiesz się od czytania aż do poznania tego, jak to wszystko ostatecznie się potoczyło...

PS. W końcu mogę obejrzeć k-dramę, żeby sobie nie spojlerować, więc może dzisiaj mi się uda, chociaż nic sobie nie obiecuję, skoro mam dosyć zajęty dzień... 

3 komentarze: