Autor: Cate Quinn
Tłumaczenie: Magdalena Rychlik
Tytuł: Trzy wdowy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 listopada 2021
Liczba stron: 528
Ocena: 9/10
Patronat Książkowiru
Opis:
Trzy kobiety. Trzy żony. Trzy wdowy.
Blake ukrywa przed światem tajemnicę - wraz z nim żyją w poligamicznym związku aż trzy kobiety. Rachel, pierwsza żona, to ta posłuszna aż do przesady, z przeszłością, o której wolałaby zapomnieć. Tina, była striptizerka wzięta prosto z odwyku, to urodzona buntowniczka. Najmłodsza z nich, naiwna Emily, żyje w oddzieleniu od srogiej katolickiej rodziny. Jedyne, co je łączy, to Blake.
To one stają się pierwszymi podejrzanymi, gdy zostają znalezione zwłoki ich męża. Każda z kobiet musi zadecydować, komu może zaufać. W obliczu plotek o sekretnym kulcie, tajemniczej żonie numer cztery, trzy wdowy zaczynają wątpić w to, co dotąd uznawały za prawdę. Bo im dłużej trwa śledztwo, na światło dzienne wychodzą kolejne mroczne informacje…
Recenzja:
Trzy wdowy to thriller z całą pewnością niecodzienny, zaskakujący, oburzający i zachwycający zarazem. Po samym opisie i rekomendacjach dostępnych w sieci spodziewałam się, że będzie to powieść udana, niemniej nikt nie przygotował mnie na taki rollercoaster emocji – i to w towarzystwie trzech zupełnie różnych od siebie kobiet-narratorek. I choć wydaje się to niemożliwe – wszystkie polubiłam, bo każda ma w sobie cudaczny czar. Być może to zasługa płynnej narracji oraz interesujących portret psychologicznych? Zresztą, nie tylko tym Cate Quinn mnie zachwyciła…
Wszyscy kochali Blake’a. Wszyscy oprócz żon.
Czasami go nienawidziłyśmy.
Książka jest skonstruowana w przemyślany sposób, bo narracja z perspektywy wszystkich trzech żon serwuje nam wielopłaszczyznową historię, a ich rozdziały łączą się w jedną, spójną całość. Kobietami targają często nieoczywiste emocje, każda skrywa co nieco za kołnierzem, a ich różnorodność działa tu na korzyść całości. Przewijają się tutaj ciężkie tematy - przemoc domowa, swoiste pranie mózgu, sekty, poligamia, kulty religijne (mocny wątek) – jednak nie przygniatają one swoją wagą opowieści – one również z nią współgrają. Krótko mówiąc, choć kryje się tu wiele, nic nie jest przesadzone, a wszystkie tematy są wręcz idealnie wyważone. Podobnie, jak postacie bohaterek – nie są one idealne, niemniej wydają się złudnie prawdziwe (z kreacjami pobocznymi wiążę podobne wrażenia). Chwilami można wręcz odnieść wrażenie, że czyta się rzeczywiste zwierzenia, nie fikcyjną historię.
– Można odnieść wrażenie, że pan Nelson dobierał sobie żony w sposób przemyślany i wyrachowany – zauważa. – Dama w salonie, kucharka w kuchni, dziwka w sypialni.
– Która to kucharka? – pytam ze szczerym rozbawieniem.
Sam wątek kryminalny również jest udanym elementem całości. Prawdę mówiąc, ciągle podsuwane są weń fałszywe tropy, a akcja skręca na tory zaskakujące, przez co czytelnik nie jest pewien, czy powinien wierzyć narratorkom. To nawet na swój sposób bolesne, bo jak wspomniałam wcześniej, naprawdę można zaangażować się w ich losy, a jednak… co jeśli jedna z nich zabiła? Sama ich relacja jest ciekawa, stale ewoluuje, zmienia się, niekiedy w dialogi lub ich opowieści wkrada się nieco swobodnego humoru, cudacznego ciepła, a nawet – chwilami – sielskości. Samo przedstawione życie w poligamicznym związku, na odludziu także jest motywem frapującym – wszak te kobiety dzieliły ze sobą jeden dom, jednego męża, a mimo to tak mało o sobie wiedziały…
W mieście gwiazdy przypominają lampki, które zapalają się nocą. Na pustyni to ruchliwe, migoczące skupisko kolorowych organizmów, które żyje swoim życiem.
Trzy wdowy to thriller wyróżniający się barwnymi kobiecymi postaciami, które szybko trafiają do serca czytelnika. To historia mocna przez wzgląd na motyw manipulacji, kultów oraz tajemnic, które potrafią ściągnąć człowieka niemal na dno. Jednocześnie to poruszająca historia niecodziennej więzi, swoistej przyjaźni, która potrafi przeprowadzić przez wiele trudów i… w końcu odnaleźć siebie. Polecam z całego serca, fascynująca i trzymająca w napięciu książka! 💓
