Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytny Egipt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytny Egipt. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 listopada 2022

Marah Woolf - „Pierścień ognia”

Autor: Marah Woolf

Tytuł: Pierścień ognia

Wydawnictwo: Jaguar

Data wydania: 26 października 2022

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10


Opis:

Taris nie może uwierzyć, że Malachi naprawdę nie żyje. Azrael nie kontaktuje się z nią, więc zdesperowana dziewczyna postanawia jechać do Londynu.
Niestety natrafia na Azraela z inną kobietą. Nie może uwierzyć w to, co widzi ale Azrael twierdzi, że Taris nic dla niego nie znaczyła, a ich umowa nie powiodła się nie z jego winy. Malachi chciał umrzeć i nie prosił o odroczenie śmierci.
Świat Taris rozpada się na kawałki. Najpierw straciła brata, potem musiała się zmierzyć ze zdradą Azraela, a to jeszcze nie koniec…
Aristoi rozkazują Taris odszukać pierścień ognia – w przeciwnym razie dusza jej brata trafi w ręce demonów. Dziewczyna nie ma wyboru: znów udaje się na poszukiwania… Demony – także te wewnętrzne – nie zamierzają jednak ułatwiać jej życia. Czy Taris odnajdzie w sobie siłę, aby
się im przeciwstawić?

środa, 2 stycznia 2019

Mika Waltari - "Egipcjanin Sinuhe"

Autor: Mika Waltari
Tytuł: Egipcjanin Sinuhe
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2018
Liczba stron: 656
Ocena: 10/10

Opis:

Sinuhe, jako królewski trepanator związany z najwybitniejszymi osobistościami epoki faraona Amenofisa IV (Echnatona), zostaje wmieszany w ówczesne wydarzenia i intrygi. Ciesząc się bezgranicznym zaufaniem władcy „doliny Nilu”, przemierza w misji Syrię, Babilonię, Kretę i kraj Hatti, przeżywa wojny i prześladowania, kocha i nienawidzi, by wreszcie u schyłku życia poznać straszliwą tajemnicę związaną ze swymi narodzinami i odkryć własne przeznaczenie, które nie mogło się wypełnić skutkiem przedziwnych zrządzeń losu.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Rick Riordan - "Niezbędnik maga z Domu Brooklyńskiego"

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Niezbędnik maga z Domu Brooklyńskiego
Wydawnictwo: Galeria Książki 
 Data wydania: 18 lipca 2018
Liczba stron: 208
Ocena: 8/10

Opis:

Oficjalny dodatek do książek Ricka Riordana
Witaj, nowicjuszu! Mówi Carter Kane. Gratuluję, że dotarłeś do Domu Brooklyńskiego w jednym kawałku. To osiągnięcie oznacza, że pochodzisz z rodu egipskich faraonów i posiadasz magiczne moce. Ale czymże jest moc bez wiedzy, jak się nią posługiwać? Po to właśnie jest ten przewodnik. Znajdziesz w nim quizy, opowieści i informacje o egipskich bóstwach, potworach (tych przyjaznych i tych śmiertelnie groźnych), o tajemniczym Duat i mnóstwie innych spraw. Ten niezbędnik jest niezbędny dla tych z rodu faraonów, którzy stawiają pierwsze kroki na ścieżce bogów. Opowiadam w nim ja, inni magowie (w tym moja siostra Sadie), a nawet kilkoro bogów we własnej osobie. Ale uważaj na sztuczki i niespodzianki – w świecie egipskiej magii wszystko jest możliwe.
PS. Jeśli natkniecie się na komentarze mojej siostry, Sadie, postarajcie się je zignorować.
PPS. Czy ktoś widział mój amulet dżed? Byłoby bardzo niedobrze, gdyby wpadł w niepożądane ręce...

sobota, 10 października 2015

Victoria Gische - "Tajemnice królów"


Tytuł: Tajemnice królów
Autor: Victoria Gische
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 332
Ocena: 5/10

Opis:
Tajemnice królów to wielowarstwowa powieść nie tylko dla miłośników Starożytnego Egiptu. Akcja powieści toczy się w okresie Nowego Państwa, w czasie panowania ostatnich królów XVIII dynastii. To książka, w której nie brakuje tajemnic, przygód, zdrad, sensacji. Na kartach powieści toczy się walka o prawdę i władzę. Walka z wielkimi emocjami, które skłaniają bohaterów do podejmowania niebezpiecznych decyzji, a od miłości tylko krok do nienawiści. Odkrywanie bolesnej prawdy, wynikającej z wątpliwości egipskiego monarchy, pozwala zagłębić się w tajemnice związane ze śmiercią Tutanchamona, objęciem tronu przez kapłana Aj oraz zaginięciem księżniczki Anchesenamon. Wydarzenia, jakie miały miejsce przed objęciem tronu przez Horemheba, determinują nie tylko działania nowego władcy, ale mają zasadniczy wpływ na życie głównego bohatera - Shardana. Czy uda mu się uzyskać odpowiedzi na pytania, jakie stawia monarcha? Czy sprosta zadaniom, jakie nałożył na jego barki Horemheb? Czy upora się z przeszłością i pogodzi z siostrą, która obwinia go za swoje nieudane życie? I czy zapewni bezpieczny los kobiecie, którą pokochał od pierwszego wejrzenia?

wtorek, 23 września 2014

Rick Riordan - "Czerwona Piramida"


Autor: Rick Riordan
Tytuł: Czerwona piramida
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 23 lutego 2011
Liczba stron: 544
Ocena: 8/10

Opis:

Od śmierci matki Carter i Sadie są sobie niemal obcy. Dziewczyna mieszka z dziadkami w Londynie, a jej brat natomiast podróżuje po świecie z ojcem, wybitnym egiptologiem doktorem Juliusem Kane'em. Pewnej nocy doktor Kane zabiera Cartera i Sadie na "eksperyment naukowy" do Muzeum Brytyjskiego, w nadziei, że uda mu się z powrotem połączyć rodzinę. Zamiast tego jednak uwalnia egipskiego boga Seta, który skazuje doktora na wygnanie, a jego dzieci zmusza do ucieczki. Wkrótce Sdie i Carter odkrywają, że budzą się wszyscy bogowie Egiptu, a najgorszy z nich - Set - chce zniszczyć rodzinę Kane. Aby go powstrzymać dzieci muszą podjąć niebezpieczną podróż po całym świecie. Będzie to zadanie, które przybliży je do prawdy o rodzinie u ujawni jej powiązania z tajnym stowarzyszeniem niewidniejącym od czasów faraonów.

Recenzja:

  Ja fanką twórczości Ricka Riordana jestem od czasu przeczytania Złodzieja pioruna (swoją drogą, już niedługo pojawi się na blogu recenzja drugiej części), dlatego postanowiłam, że sięgnę po Jego kolejną serię, mianowicie Kroniki Rodu Kane. Dzięki jednej z współautorek bloga udało mi się to szybko zrealizować (dzięki Justyna :)).
Już od dziecka zainteresowałam się Mitologią Grecką (no tak Percy <3), i pomału zgłębiałam ten temat, potem jednak okazało się, że istnieją też inne a'la mitologi i najróżniejsi bogowie, jakby to powiedzieć, co kraj to obyczaj. Na starożytny Egipt natknęłam się poprzez bajki. Tutaj mam na myśli konkretnie jedną, mianowicie Papirus. Tak, jedna z moich ulubionych bajek dzieciństwa. Więc kiedy zobaczyłam, że autor, który tak dobrze pisze o Mitologii Greckiej, ma w swojej "ofercie" także Egipt, no nie mogłam się wprost oprzeć.
W Kronikach Rodziny Kane poznajemy Cartera i Sadie, rodzeństwo, które nie mieszka ze sobą, gdyż po śmierci matki, zostali rozdzieleni, jak możemy przeczytać w książce, celowo. W historię wkraczamy, kiedy ojciec rodzeństwa, Julius, znany egiptolog, zabiera swoje dzieci do Muzeum Brytyjskiego, gdzie dochodzi do pewnego incydentu.
Już na samym początku zachwycałam się formą, w jakiej została napisana książka. Jest to odczyt nagrania, w którym narratorami są naprzemiennie Carter i Sadie. Przy każdym nowym rozdziale, z boku jest napisane, kto będzie opowiadał nam daną część historii. Strasznie podoba mi się ta forma, coś nowego i innego.
Kolejną rzeczą, która niewątpliwie przypadła mi do gustu jest okładka. Niby nic, a jednak dużo się na niej dzieje. Bardzo pasuje do historii, a można powiedzieć, że razem z treścią, tworzą idealną, dopełniającą się całość.
Wiem, że bohaterami są dzieci, ale ta książka na prawdę do mnie trafia, i myślę, że nie tylko mi przypadła do gustu, ale polubi ją też wiele starszych osób, niekoniecznie z przedziału wiekowego rodzeństwa Kane. Gdzieś, między wierszami, autor przekazuje czytelnikom, kilka podstawowych wartości, jakimi są, rodzina, przyjaźń, zaufanie, a nawet, że to co wydaje się na początku złe, nie do końca może się takie okazać. Wiem, że pisze trochę bez ładu i składu, ale staram się nie podawać żadnych szczegółów :).
Jak już wcześniej wspominałam, narratorami są Carter i Sadie. Doceniam to rozwiązanie, ponieważ dzięki temu, możemy poznać obie te osoby. Jest to tym bardziej ciekawe, że oboje diametralnie się od siebie różnią, wyglądem, zachowaniem, a przede wszystkim sposobem myślenia.
Nie mogę zapomnieć też o bohaterach drugoplanowych. Postaci są bardzo dobrze zarysowane, każdego z nich możemy poznać i polubić, bądź też nie.
Jeśli chodzi o fabułę, to muszę przyznać, że i tutaj Riordan nie zawiódł. bardzo podoba mi się punkt kulminacyjny i jego rozwiązanie. No, pod koniec książki nie mogłam się oderwać, choć w zasadzie towarzyszyło mi to przez większość lektury. Ok, przyznaję, zdarzały się momenty gorsze, w których trochę powiało nudą, ale nie było ich aż tak wiele.
Osobiście nie jestem fanką, przyswajania suchej, podręcznikowej wiedzy, a dzięki tej książce, mogłam sobie utrwalić i przypomnieć kilka faktów na temat Starożytnego Egiptu.
Książkę tę, polecam zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom, którzy lubią przeczytać przyjazną, lekką, przygodową historię.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

środa, 27 sierpnia 2014

Paweł Rejdak - "Pasja"

Tytuł: Pasja
Autor: Paweł Rejdak
Wydawnictwo: Dark Editions
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 202
Ocena: 3/10

Opis:

Autor maluje przed oczami czytelnika panoramę Nowego Jorku, tonącego w urzekających barwach nadchodzącej jesieni. Nie dajcie się jednak zwieść, miasto kryje bowiem straszliwą tajemnicę. Pod osłoną nocy, w zaułkach czai się wielkie zło. Raz skryte w ramionach Bronxu, raz otoczone blichtrem Manhattanu, atakuje błyskawicznie i ze śmiertelną precyzją. Brutalność i zuchwałość morderstw godzi w dumę bezradnych policjantów i dobre oblicze miasta. Wkrótce na mieszkańców metropolii padnie blady strach…
Dwóch detektywów z wydziału zabójstw próbuje rozwikłać zagadkę nieuchwytnego zabójcy, którego okrucieństwo napawa lękiem nawet najtwardszych zawodowców. Aaron Steels i Dominic Stanton błądzą we mgle poszlak, ale wiedzą jedno – mordercy daleko jest do człowieka. Czy detektywom uda się dotrzeć do prawdy? Czy ma ona swoją cenę? I czy warto jest ją zapłacić?

Recenzja:


Na początek przytoczę opinię autora, którą można znaleźć na lubimyczytać.pl na temat jego własnej książki:

Najpierw napisałem, potem przeczytałem. Mogę dać 3 gwiazdki. I to tylko dlatego, że to moja trzecia książka, to nie wypada dać mniej.

No więc ja też mogę dać trzy gwiazdki. Bo nie wypada dać więcej. Nie dlatego, że to trzecia książka Pawła Rejdaka – po prostu na więcej nie zasługuje. Zaraz wyjaśnię dlaczego, jednak zanim to zrobię, małe pytanie retoryczne: czy swoją dziesiątą książkę autor oceni na 10/10? Nie oczekuję od was odpowiedzi, ale jakby ktoś zechciał się pokusić, nie krępujcie się.
Paweł Rejdak jest jednoosobową instytucją – pisze i wydaje na własną rękę. Ciekawi mnie zatem, kto jest autorem słów, które można znaleźć na okładce:

Paweł „DarkAraghel” Rejdak po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem literackiego suspensu […]. Umiejętnie stopniowane napięcie, barwne, plastyczne opisy i wyraźnie zarysowane kontrasty osobowości głównych bohaterów czynią lekturę bardzo wciągającą.

Najpierw napisał opis, potem przeczytał książkę? Czy powierzył to zadanie komuś innemu? Jeśli tak, to chyba komuś, kto tego nie czytał. Umiejętnie stopniowane napięcie? Nie zauważyłam. Barwne, plastyczne opisy? O tak, były. Tyle że raczej słabe i pseudoartystyczne, przypominające klecone w pocie czoła wypociny nastolatka silącego się na artyzm. Tak bardzo gryzły się z kolokwialnym językiem i mięsem, którym policjanci rzucali w dialogach, że kiedy się już pojawiały a) przewracałam oczami b) powstrzymywałam śmiech c) kręciłam głową z politowaniem (czasem jedna, czasem dwie, a nierzadko wszystkie odpowiedzi były poprawne). Wyraźnie zarysowane kontrasty osobowości głównych bohaterów? To jest chyba nawet śmieszniejsze od „barwnych opisów”. Policjantów było dwóch. Obaj mieli nazwiska na S. Autor używał na przemian ich imion, nazwisk i ksywek, a ja do samego końca nie bardzo wiedziałam, który jest który. I to by było na tyle, jeśli chodzi o te kontrasty osobowości.
O czym właściwie jest Pasja? Mamy morderstwa, mamy policjantów i mamy śledztwo. Niby typowy kryminał, ale autor, który wcześniej pisywał opowiadania z gatunku fantasty, chyba nie potrafił zdecydować się na całkowitą zmianę gatunku i wplótł w to wszystko jeszcze stworzenia nie z tego świata, co razem dało literacki bigos. No dobra, pseudoliteracki, nie używajmy zbyt wielkich słów.
Trochę o stronie technicznej. Książka musiała iść do druku prosto z worda. Dam sobie uciąć obie ręce, że nie widziała składacza (szeroki wachlarz rzeczy, którymi zajmuje się Paweł Rejdak, chyba tego nie obejmuje). Gdyby jeszcze ktoś włączył automatyczne dzielenie wyrazów, nie wyglądało by to aż tak tragicznie, ale nikt o tym nie pomyślał i między wyrazami zieją wielkie dziury. No cóż, widziałam gorzej złożone książki. Czy raczej nie złożone, mniejsza z tym.
Póki co nie napisałam o tej książce niczego pozytywnego, a przecież dałam jej aż trzy gwiazdki. Coś mi się jednak podobało, a było to odwołanie do egipskiej mitologii oraz historii Echnatona i jego religijnej rewolucji (autor zinterpretował ją sobie dość swobodnie, ale w sumie… jest autorem, więc może). Poza tym te wypełnione kolokwializmami dialogi były w miarę dynamiczne, no i całość czytało się całkiem szybko, co wynika też z faktu, że książka ma niewiele stron.
Jak mogę to podsumować? Na pewno Pasja jest lepsza od poprzednich książek Rejdaka. Wnioskuję po tym, że zdołałam doczytać ją do końca, bo opowiadania rzuciłam po kilku stronach. Ale czy warto się z nią męczyć? Jeśli ktoś nie będzie miał nic lepszego do roboty, a ta książka jakimś cudem trafi w jego ręce… wtedy niech zastanowi się poważnie, czy nie woli iść spać. Jeśli nie, niech czyta…


wtorek, 15 kwietnia 2014

Victoria Gische - "Kochanka królewskiego rzeźbiarza"

Tytuł: Kochanka królewskiego rzeźbiarza
Autor: Victoria Gische
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 200
Ocena: 6/10

Opis:
Książka koncentruje się na związku młodego rzeźbiarza o imieniu Dżehutimes z królową Nefretete. Zgodnie z badaniami, które przeprowadzili archeolodzy, królowa, mająca znaczącą pozycję na dworze, nagle została odsunięta od władzy i skazana na opuszczenie głównego pałacu królewskiego. Za takim postanowieniem króla Echnatona mógł kryć się romans, w który wdała się Nefretete. Jej kochankiem miał być właśnie Dżehutimes. Chociaż tematem przewodnim jest związek tej dwójki powieść szanuje fakty historyczne. Innym ważnym wątkiem jest rewolucja religijna, do której dążył Amenhotep, zwany w okresie amareńskim Echnatonem, oraz spiski, które zawiązywali kapłani Amona, pragnący nie dopuścić do rozprzestrzenienia się nowych wierzeń. To książka o wielkich emocjach i trudnych wyborach. Warto zaznaczyć, że królowa Nefretete funkcjonuje w niej głównie pod swoim imieniem, które miało brzmieć Tatu-Hepa.

Recenzja:
Co takiego miała w sobie egipska królowa Nefretete, że choć minęły tysiąclecia od jej śmierci, ciągle jest inspiracją dla pisarzy? Na pewno zachwycała urodą sobie współczesnych, skoro nadano jej imię „Piękna, która przybyła”.  Wiele lat później jej popiersie, wyrzeźbione sprawnymi rękami utalentowanego artysty, ciągle działa na wyobraźnię.

Ukrywająca się pod pseudonimem Victoria Gische jest z zamiłowania historykiem. Co ciekawe, autorka jest Polką i debiutowała w 2012 roku książką pt. Lucyfer. Moja historia. Dopóki nie znalazłam tej informacji w internecie, byłam przekonana, że Victoria Gische to kolejna Amerykanka, która zapragnęła napisać o Nefretete (bo czytałam już kilka książek z nią i Echnatonem w rolach głównych, wszystkie autorstwa pisarzy zza oceanu). Jak się okazuje egipska królowa inspiruje ludzi na całym świecie, włączając w to naszych rodaków.
Tytuł i napis na okładce sugerują, że cała historia będzie skupiała się wokół romansu Nefretete z rzeźbiarzem – Dżehutimesem. Osoby, które na to liczą, mogą być nieco zawiedzione, opisu samego romansu jest bowiem niewiele, a w każdym razie mniej, niż by się można spodziewać.
Autorka posługuje się prawdziwym imieniem królowej – Tatu-Hepa, co na początku nieco mnie zmyliło. Religijna rewolucja, Echnaton i miasto, które powstało na pisakach pustyni równie szybko, jak upadło  – o tym już czytałam, ale z imieniem Tatu-Hepa spotkałam się po raz pierwszy. Niemniej szybko zorientowałam się w tej małej zamianie i dalej wszystko potoczyło się już tak, jak się spodziewałam…
Młodziutka Tatu-Hepa ma siedemnaście lat, gdy przybywa na dwór króla Amenhotepa, którego ma poślubić. Na szczęście dla niej stary monarcha umiera, a ona wpada w oko jego synowi. Chociaż „wpada w oko” to złe określenie – ta dwójka od początku czuje coś, co można opisać jako pokrewieństwo dusz. Tyle że Echnaton jest dla Tatu-Hepy bardziej jak brat… i traktuje ją jak siostrę, odmawiając spełnienia małżeńskiego obowiązku.
Dżehutimes i Tatu-Hepa spotykają się po raz pierwszy jeszcze zanim ona zostaje królową, a on mężem ślicznej Lejli. Choć nie potrafią o sobie zapomnieć, los chce, że nie mogą być ze sobą. Na krótko próbują go oszukać, ale przeznaczenia nie da się okpić… Znając choć odrobinę historię Nefretete, można łatwo przewidzieć, jak zakończy się ich romans.
Jestem przyzwyczajona, że we wszystkich książkach traktujących o egipskich władcach roi się od spisków. Tutaj też pojawiają się takie wątki, ale na szczęście na niezbyt wielką skalę. Autorka postawiła na minimalizm – wplotła do tekstu opisy realiów panujących w Egipcie, trochę faktów historycznych – na tyle, na ile pozwoliła jej na to wiedza o tamtej epoce, ale nie zanudzała czytelnika drobiazgowymi opisami. No i pozwoliła sobie nawet na szczęśliwe zakończenie.
Kochanka królewskiego rzeźbiarza to całkiem przyjemna lektura, z której jednak nie można dowiedzieć się zbyt wiele o Egipcie, Echnatonie i religijnej rewolucji. Można za to spędzić z nią miło czas, dlatego wszystkim, którzy mają na to ochotę, polecam tę książkę.  

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Bellona