Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest Nasz Książkowir, a sponsorem jest Zakładki made by A.
2. Niniejszy konkurs trwa od 01.05.2016 do 04.05.2016 br. do północy. Zgłoszenia, które zostaną nadesłane po wyznaczonym terminie, nie będą brane pod uwagę.
3. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 7 dni po zakończeniu konkursu.
4. Zasady udziału:
a) Każdy komentarz musi zawierać: nick pod jakim obserwuje bloga oraz odpowiedź na zadanie konkursowe.
b) Zwycięzca zostanie wybrany przez recenzentki.
c) Po wyłonieniu zwycięzcy, czekamy 2 dni na adres kontaktowy, który należy wysłać na e-mail: nasz.ksiazkowir@onet.pl. Jeśli zwycięzca nie odezwie się w ustalonym terminie, nagroda przepada na rzecz innej osoby.
d) Każdy uczestnik powinien mieszkać na terenie Polski - jednocześnie jest to zgoda na przetwarzanie danych osobowych w celu wysyłki książek.
e) W konkursie mogą brać udział osoby, które posiadają bloga oraz osoby, które bloga nie posiadają, jednak w zgłoszeniach anonimowych prosimy o podanie imienia i nazwiska.
f) Będzie nam miło, jeśli dodacie nas do obserwowanych, G+, polubicie fanpejdż Nasz Książkowir na fejsbuku, naszego twittera, snapa: bookshelfie oraz znajdziecie nas na innych portalach społecznościowych (zakładka na blogu po prawej stronie),
g) Aby wziąć udział w konkursie należy polubić stronę sponsora.
h) Mamy miesiąc czasu na wysyłkę nagród - jeśli po tym czasie nie dotrą, prosimy o kontakt.
i) Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu.
ZADANIE:
Najbardziej dziwna zakładka jakiej kiedykolwiek użyliście do książki to? Dlaczego właśnie jej wtedy użyliście?
Najdziwniejsze zakładka, której użyłam to patyczek do szaszłykow. Oczywiście nie używany,a tylko to miałam pod ręką.
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsze zakładka, której użyłam to patyczek do szaszłykow. Oczywiście nie używany,a tylko to miałam pod ręką.
OdpowiedzUsuńchyba kolczyk :D spieszyłam się do szkoły i nie dość że założyłam tylko jeden kolczyk to zapomniałam wziąć zakładki do książki. No więc wyszło na to, że kolczyk został moją nową zakładeczką :D i w sumie okazał się nie taki zły jak się spodziewałam <3
OdpowiedzUsuńobserwuję jako: paulina balcerzak
Najdziwniejsza zakładka to u mnie był to papier toaletowy. Nie wiem jakim cudem akurat sięgnęłam po niego, żeby zaznaczyć książkę. Ale wiem, że się śpieszyłam, a nie będę przecież zaginać rogów. :)
OdpowiedzUsuńObserwuję jako: Biblioteczka na poddaszu
Pozdrawiam :)
Obserwuje jako Monika Stanisławska
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsza zakładka to patyczek higieniczny(oczywiście czysty)Akurat nic bardziej nadającego się jako zakładka nie było akurat w torebce
Obserwuje bloga jako KittyKath :)
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką był łańcuszek. Czytałam sobie książkę w szkole. Książka mocno mnie wciągnęła. Zadzwonił dzwonek więc trzeba było wracać do nauki. A ja nie miałam żadnej zakładki. Więc zdjęłam łańcuszek z szyi i włożyłam do książki. Później w domu oczywiście zapomniałam o tym i cały wieczór szukałam łańcuszka.
Staram się zawsze mieć przy sobie zakładki ale czasem wsadzam telefon między strony gdy zapomnę (książka plus telefon to dwie potrzebne rzeczy w torebce ! )
OdpowiedzUsuńObserwuję jako Joanna Zieleniecka
Obserwuję jako Soo Drunky
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką był szereg napięciowy metali, bo akurat byłam po lekcji chemii, a nie miałam nic po ręką, co mogło by się nadać. Kto by pomyślał, że jednak rozszerzona chemia przyda mi się w życiu :D
Najdziwniejszą rzeczą, jaka posłużyła mi jako chwilowa zakładka była.. wkładka higieniczna. To było dość dawno i nie pamiętam jakim cudem miałam ją pod ręką ale nie zapomnę miny mojego taty, z którym czytaliśmy akurat tą samą książkę i przyszedł czas na jego "zmianę" w czytaniu. :)
OdpowiedzUsuńEwa Fiłoc
Moją - chyba oryginalną zakładką - była swojego czasu opaska identyfikacyjna, jaką w szpitalu zakładają na nadgarstek :) Ponieważ i tak byłam 'przywiązana (prawie dosłownie) do łóżka - przez liczne kabelki - nikt nie miał kłopotu z moją identyfikacją, a ja... do dziś (już w domu) z sentymentem korzystam podczas lektury z tamtej pamiątki.
OdpowiedzUsuń- przy okazji coraz częściej myślę o tym, by ktoś stworzył takie 'opaski identyfikacyjne' książki; nawet już sam jej kolor mógłby być już idealnym znakiem rozpoznawczym, a ile innych wiadomości o naszej ukochanej książce by było na niej umieścić ... i gdyby tak - każdy kolejny jej czytelnik mógł dodać tych informacji coś od siebie :)
pozdrawiam słonecznie i wiosennie
Aniela
Obserwuję jako: Kinga
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką była czekolada. Akurat podczas czytania zabrało mnie na coś słodkiego (albo raczej gorzkiego, bo właśnie taka była ta czekolada) a nie chciało mi się szukać zakładki więc kiedy przerywałam czytanie wkładałam uprzednio "zamkniętą" czekoladę między strony i udało mi się uniknąć ich pobrudzenia ;) Polecam :p
Obserwuję jako Maria De.
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką do książki była chyba wsuwka do włosów. Czytałam sobie spokojnie książkę, aż tu nagle mama mnie woła. A, że akurat nic nie miałam pod ręką to wyjęłam z włosów wsuwkę i "wpięłam" ją do książki! Dodatkowo odkryłam, że taka zakładka jest bardzo wygodna w użyciu i zawsze pod ręką (znaczy się we włosach:) )
Zdarzyło się raz, że użyłem jako zakładki wibratora gdyż niczego innego nie miałem pod ręką.
OdpowiedzUsuńObserwuję jako : Krzysztof Hawryszczyszyn
Moją najdziwniejszą zakładką była gałązka z jednym listkiem. Normalna zakładka niestety utonęła w źródełku :(
OdpowiedzUsuńObserwuję jako Dominika Starzyk
Michał Ozimek
OdpowiedzUsuńNajdziwniejszą zakładką do książki, jakiej użyłem było wspólne zdjęcie z dziewczyną - zakładka była idealna według mnie, według dziewczyny już niekoniecznie... :D
Śrubokręt właśnie skladalam synowi stolik i przy okazji zerkalam w książkę
OdpowiedzUsuńŚrubokręt właśnie skladalam synowi stolik i przy okazji zerkalam w książkę
OdpowiedzUsuńobserwuje jako Natalia Wójcik
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsza zakładka to papierek po cukierku. Nie miałam nic innego pod ręką, a że byłam bardzo zmęczona to wzięłam jedyną rzecz, którą miałam obok siebie. A cukierek był pyszny :D
Moją najdziwniejszą zakładką był widelec po jajecznicy. Jestem leniwa, a był już wieczór. Zjadłam kolację, przeczytałam książkę i pod ręką miałam tylko to. A jako że nie chciało mi się wstawać, użyłam właśnie jego.
OdpowiedzUsuńgabolek000@o2.pl
Obserwuję jako: Gab riela
Obserwuję jako: Desari
OdpowiedzUsuńOdpowiedź: Moją najdziwniejszą zakładką była ... skarpetka. Leżałam sobie wygodnie na łóżku i czytałam książkę. Nagle zawołała mnie mama i powiedziała, że muszę natychmiast przyjść. Nie wiedziałam jak zaznaczyć książkę, tak więc zdjęłam skarpetkę z nogi (był początek dnia, więc była czysta) i tak zaznaczyłam książkę. Wyobraźcie sobie zdziwienie mamy kiedy do kuchni przyszłam w jednej skarpetce.
obserwuję bloga jako: kozung
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsze zakładki spotykają mnie non stop.. W ten weekend też mam wyjątkową - mam w domu wirusa (tfu!) który zasiał postrach, przywlókł wielką gorączkę i poczynił spore spustoszenia w małym, zaledwie 5-letnim organizmie... Z racji tego, iż organizm ten wykończony zasypia co kilka godzin, mama czuwa nad nim z książką i... termometrem! Ten rtęciowy, z historią - bo pożyczony od (pra)babci, sprawdza się jako zakładka w ten weekend wyjątkowo dobrze :)
Obserwuję jako: izabela81
OdpowiedzUsuńOdpowiedź: Moją najdziwniejszą zakładką był talerzyk. Całe szczęście, że pusty, bo wcześniej znajdowało się na nim ciasto. Ktoś pukał do drzwi i odruchowo talerzyk wsunęłam w książkę, której na szczęście nic się nie stało. :)
obserwuje Klaudia Bujak
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsza hmmm podpaska XD czytałam w toalecie i zapomniałam wziaść jakąś zakładke no i była pod ręką podpas
ka oczywiście czysta :D
obserwuje jako Rosti367
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką był mój palec. Czytałam wtedy całą noc i byłam taka zmęczona, nie miałam nic w pobliżu. Nie wiercę się w nocy, także rano dokładnie wiedziałam, na której stronie skończyłam :)
Obserwuje jako @MirandaMx3.
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsza? No cóż, nie wiem czy tak to można określić ale ostatnio użyłam paragonu z kupna...tejże książki, także nic specjalnego, chyba :D.
Zgłaszam się :)
OdpowiedzUsuńObserwuję jako: Izabela Raszka
FB lubię jako: Izunia Raszka
mail: po.zachodzie.slonca@wp.pl
Odpowiedź:
Igła, wyszywałam wcześniej i położyłam haft obok, a nie chciało mi się już wstawać z łóżka (późno już było, nad ranem w sumie) i wzięłam igłę.
Obserwuję jako Ewelina W.
OdpowiedzUsuńNajdziwniejsza rzecz? Hmm, był to... kawałek papieru toaletowego :D Cóż, uwielbiam mieć książkę WSZĘDZIE przy sobie, nawet tam, gdzie król chodzi piechotą. A że nie miałam nic innego pod ręką, to musiałam użyć papieru :D
Obserwuję jako: Made lainee
OdpowiedzUsuńByłą to skarpetka (dodam, że zużyta :D ) Nie miałam nic pod ręką a do wyboru miałam tylko części garderoby no to przecież biustonosza tam nie spłaszczę, włożyłam skarpetkę :)
Obserwuję jako Agnieszka Nikczyńska, lubię jako Agnieszka Nikczyńska
OdpowiedzUsuńW moim wykonaniu zakładką może być wszystko, co akurat mam pod ręką. Gdy tydzień temu wracałam do domu, kupiłam sobie książkę i nie miałam przy sobie zakładki, ale w rogalu chipicao znalazłam taki krążek z minionkiem i został on moją zakładką. Polecam! Emotikon grin
Obserwuje bloga jako Lisica001
OdpowiedzUsuńMoją najdziwniejszą zakładką były... włosy :D
Byłam u fryzjera, a że fryzjerka też książkoholiczka - pozwoliła mi czytać ;) Gdy przyszedł moment obcinania (mojej pierwszej) grzywką zorientowałam się, że nie mam zakładki. Fryzjerka włożyła do książki grzebień, po czym związała malutką gumeczką moją grzywkę i ciach! Ucieła mi nową zakładkę ;)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńObserwuję fb Ewelina Anna Chojnacka
OdpowiedzUsuńEve_ew@wp.pl
Dziwna zakładka?
Hehe raz mi się taka zdarzyła.
Ale mi głupio o tym mówić...
Była to czysta, nowa podpaska ze szuflady.
Tak się zaczynałam, że straciłam poczucie rzeczywistości hihi i zaznaczyłam miejsce tym co miałam akurat pod ręką...
Jaki wstyd...
Obserwuję jako: Isabel Czyta (bez awatara)
OdpowiedzUsuńJa zakładki zawsze mam pod ręką (mam ich mnóstwo), więc trudno mi przypomnieć sobie najdziwniejszą rzecz, którą założyłam książkę... Ale jest! Kiedyś, wracając ze spaceru, włożyłam w książkę gałązkę z bazimi kotkami (czytałam akurat pod drzewem :D).
Obserwuję jako artystkam :)
OdpowiedzUsuńhttps://youtu.be/wp6jAY83-5g
Był czas kiedy gorączka, katar i ból głowy ciągle mi towarzyszyły. Nie wspomnę o ciągłym osłabieniu. Zakopana w fortecy z poduszek, resztką sił kończyłam niedawno zaczętą książkę. Jako że co chwilę zdarzało mi się zdrzemnąć nie mogłam pozwolić sobie na czytanie bez przerwy. Choroba nie zezwoliła mi na wyciągnięcie ręki poza łóżko, a co dopiero na wstanie i szukanie po kątach zakładki. Sięgnęłam ręką pod poduszkę i wyciągnęłam pierwszą chusteczkę na jaką udało mi się trafić. Nie muszę dodawać że nie należała ona do nieużywanych. Poobracałam ją chwilę w rękach i wydarłam najmniejszy ale zarazem najczystszy kawałek jaki udało mi się znaleźć. I tak powstała moja nowa, chwilowa zakładka.
OdpowiedzUsuńObserwuję jako: Malwa
Był czas kiedy gorączka, katar i ból głowy ciągle mi towarzyszyły. Nie wspomnę o ciągłym osłabieniu. Zakopana w fortecy z poduszek, resztką sił kończyłam niedawno zaczętą książkę. Jako że co chwilę zdarzało mi się zdrzemnąć nie mogłam pozwolić sobie na czytanie bez przerwy. Choroba nie zezwoliła mi na wyciągnięcie ręki poza łóżko, a co dopiero na wstanie i szukanie po kątach zakładki. Sięgnęłam ręką pod poduszkę i wyciągnęłam pierwszą chusteczkę na jaką udało mi się trafić. Nie muszę dodawać że nie należała ona do nieużywanych. Poobracałam ją chwilę w rękach i wydarłam najmniejszy ale zarazem najczystszy kawałek jaki udało mi się znaleźć. I tak powstała moja nowa, chwilowa zakładka.
OdpowiedzUsuńObserwuję jako: Malwa
Najdziwniejszą zakładką jaką kiedykolwiek użyłam był mój telefon komórkowy. Zdarza mi się, że czytając książkę robię sobie przerwę, a nie mam niczego innego pod ręką, wtedy zaznaczam moment, w którym skończyłam książkę telefonem.Jest to dziwne przyzwyczajenie, ale skuteczne. Dzięki temu szybko wracam do książki, którą czytam.
OdpowiedzUsuńLubię na fb jako Daria Chojecka
OdpowiedzUsuńMoże nie najdziwniejsza, ale taka niezapomniana i przywołująca piękne wspomnienia była moja zakładka z koniczyny. Jeszcze przed ślubem byliśmy z moim obecnym mężem pod namiotem nad jeziorem. Namiot rozbiliśmy przy lesie i tam wśród traw szukaliśmy koniczyny czterolistnej. Znaleźliśmy!! Koniczynkę ususzyłam sobie w książce i ona właśnie wtedy służyła mi za zakładkę :) Miałam ją jeszcze długo po powrocie z wakacji, ale po czasie skruszała. Piękne to były wakacje, bo pierwsze wspólne, a i koniczynka szczęście przyniosła,bo od 14 lat jesteśmy razem!
Obserwuję blog jako: Wiktoria Guziewicz
OdpowiedzUsuńLubię na fb jako: Dagmara Męcina
Moją najdziwniejszą zakładką był... blisterek tabletek antykoncepcyjnych. Włożyłam go do czytanej książki, bo przyszli goście i musiałam tabletki gdzieś ukryć. Czyli 2 w 1 ;)