poniedziałek, 1 stycznia 2018

Marybeth Mayhew Whalen - "Wszystko, czego pragniemy"

Autor: Marybeth Mayhew Whalen
Tytuł: Wszystko, czego pragniemy
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2018
Ilość stron: 295
Ocena: 8/10

Opis:

Czy da się zapomnieć o przeszłości?
Czy zastanawiałeś się, czego tak naprawdę pragniesz? I jak dobrze znasz siebie oraz bliskich?

Różne osoby, mnóstwo wydarzeń, kilka perspektyw, jedno miejsce. Urokliwa podmiejska Jaworowa Dolina znajdująca się w Północnej Karolinie, gdzie mieszkańcy nie chcą żyć przeszłością i starają się niczego w życiu nie stracić. Cena szczęścia zawsze jest wysoka, a szczególnie wtedy, gdy chce się je zatrzymać. A wszystkie sekrety są bolesne, choć nie każde kłamstwo jest gorszym wyborem niż prawda.
Aż do czasu, gdy pogmatwane losy sąsiadów połączy wypadek w basenie... Wówczas okazuje się, że nic nie jest takie, jak początkowo się wydawało, a skrywane tajemnice zaczynają wychodzić na jaw. Komu można zaufać?
W Jaworowej Dolinie każdy ma coś do ukrycia. Z czasem ujawniają się skutki dawnych złych wyborów. Nikt nie jest tym, kim chciałby być, chociaż siła złudzeń bywa ogromna. A w upalne wakacje nawet jawory nie dadzą wystarczającej ilości cienia...

Recenzja:

Kiedy po raz pierwszy czytałam ten opis, zastanawiałam się, o czym tak właściwie do końca będzie ta książka. Co takiego musiało się stać, żeby w końcu połączyć losy wszystkich sąsiadów i żeby sprawiło, że tajemnice, które były skrywane od lat, zaczną wychodzić na jaw? Skuszona obietnicą przeczytania fascynującej historii, która równie dobrze mogłaby się rozegrać w mojej małej, rodzinnej mieścinie, zapragnęłam zapoznać się z nią. I tak też zrobiłam, a po wszystkim napisałam nawet rekomendację, którą możecie teraz znaleźć na skrzydełku "Wszystko, czego pragniemy". Bo wiecie - ta książka jest urzekająca i przy niej naprawdę nie da się nudzić. Jedna z najlepszych obyczajówek, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie!

Bohaterów tej powieści jest dużo - naprawdę dużo. Zell - starsza, pomocna pani, która często opiekuje się dzieciakami sąsiada, Jencey - kobieta, która musi zacząć wszystko od nowa, Bryte - dawna przyjaciółka Jencey, obecnie żona jej byłego chłopaka, Lance - samotny ojciec, czy chociażby Cailey - młoda dziewczynka, której matka nigdy nie ma dla niej czasu. Chyba każdy potrafiłby wskazać takie osoby w swojej najbliższej okolicy, bo autorka użyła klasycznych modelów problemów rodzinnych i życiowych. Wszyscy oni, kiedy tylko mają czas, spotykają się na okolicznym basenie, chcąc się trochę pobawić, ochłodzić i poplotkować. 

Początkowo, kiedy spotykają się wszyscy, wraz ze swoimi rodzinami, a przynajmniej z dziećmi, albo - jak w wypadku Cailey - z rodzeństwem, nie są ze sobą blisko i trochę się unikają. W powietrzu daje się wyczuć charakterystyczną atmosferę wycofania. Wszystko to zmienia się jednak, gdy następuje wypadek i jedno dziecko prawie umiera, bo nie jest w stanie wypłynąć z wody. Jedna chwila, kilkanaście sekund, może pojedyncze minuty mijają, nim ktoś odkrywa prawdę i zaczyna akcję ratowniczą. Pytanie tylko - jakie będą jej skutki? Czy to dziecko w ogóle da się jeszcze uratować? Czy tragedia, która dotknęła jedną z rodzin, jest trwale wszystkich połączyć? 

Prawdą jest, że tragedia łączy ludzi bardziej niż cokolwiek innego - widać to chociażby po tym, jakie tłumy przychodzą na różne pogrzeby, manifestacje, czy nawet na Święto Zmarłych. To miasteczko po wypadku doznało jakby "cudownego ozdrowienia relacji" - ale problem pojawił się dopiero wtedy, gdy zaczęły wychodzić na jaw tajemnice, skrywane od lat. Utracona, dawna miłość nie minęła, zdrady, przestępstwa. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ktoś z okolicy porywa dzieci - przykładem jest bowiem jedna dziewczynka, której policja od dawien dawna nie umie namierzyć. Piętrzenie się problemów może powodować katastrofę, tak? Więc dlatego koniec tej historii jest dosłownie taki wybuchowy: powodujący silne emocje i szybkie bicie serca. To tak jakby czytać opowieść o nas samych - przecież za kilka lat możemy być na miejscu tych ludzi. Autorka bardzo obrazowo trafia do czytelnika. Mnie "Wszystko, czego pragniemy" bardzo poruszyło i do końca trzymało w napięciu.

Ta powieść jest o ludziach i ich relacjach. Jest piękna w swojej prostocie, chociaż autorka i tak mocno skomplikowała niektóre związki i problemy. To zdecydowanie jedna z najlepszych powieści obyczajowych, jakie czytałam w swoim życiu i mam nadzieję, że niebawem sięgnę po kolejną książkę tej autorki, albo ktoś inny oczaruje mnie tak bardzo. Ładunek emocjonalny, jaki bowiem niesie ta historia, jest nie do opisania i naprawdę ciężko znaleźć słowa, żeby go opisać.

Autorka pisze bardzo dobrze - książkę czyta się szybko, chociaż początkowo rozczłonkowanie powieści na perspektywę różnych bohaterów, bywa męczące i mylące. Szybko jednak zapamiętałam, kto jest kim, więc fabuła nie była już dla mnie takim wyzwaniem i po prostu rozkoszowałam się czytaniem, które szło mi jednak zbyt szybko, bo na koniec czułam ogromny niedosyt. Do tego wszystko dialogi, którym daleko jest od wystylizowanych na humor, czy na slang - po prostu to słowa, jakie możemy usłyszeć w rozmowach każdego dnia, od różnych ludzi. Dialogi są po prostu rzeczywiste i autentyczne - oddające szarą rzeczywistość. Powieść ta nie jest zbyt rozbudowana, bo ma niecałe trzysta stron, ale potrafi wywrzeć ogromne wrażenie.

Sama okładka bardzo mi się podoba - zarówno pod względem grafiki, jak i tekstury, ponieważ jest ona śliska i na dodatek ma skrzydełka. To zdecydowanie mój ulubiony wariant książki, jeśli chodzi o wybór między twardą, czy miękką oprawą. Oprawa graficzna bardzo pasuje do powieści obyczajowej, chociaż widziałam także wcześniejszy wariant tej okładki i przemawiała do mnie ona jeszcze bardziej, kusząc pewną tajemnicą. Średniej jakości jest natomiast papier, jakiego użyto do wydruku tej powieści - nie jest on biały, tylko przypomina mi teksturą bardziej cienki papier toaletowy - i wydaje mi się, że łatwo go uszkodzić, jak się zbyt szybko obróci kartkę.

Podsumowując, zdecydowanie polecam. Szczególnie, że nowy rok wypadałoby zacząć od zapoznania się z jakąś fajną perełką, prawda? Trzeba w końcu mieć o czym opowiadać i co zachwalać - "Wszystko, czego pragniemy" daje Wam taką możliwość. Śmiało polecam Wam, a Wy możecie polecać dalej. Życzę miło spędzonego czasu podczas zapoznawania się z treścią tej lekturki i obiecuję, że na pewno nie będzie on stracony i zmarnowany!

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa Editio 

11 komentarzy:

  1. Pragnę, by treść zaintrygowała mnie tak jak okładka, spełniając obietnicę zawartą w recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej recenzji zachęcającej mam ochotę iść do księgarni, biblioteki i ją kupić lub wypożyczyć i od razu zacząć czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponure sekrety, skrywane tajemnice, pomówienia, kłamstwa, silne emocje to przepis na książkę o której będzie głośno. To książka o ludzkich słabościach, a każdy je ma, mniej lub bardziej ukryte. Recenzja obiecuje, że miło spędzę czas przy lekturze. Sprawdzę, czy i mnie zauroczy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pierwszy dzień roku, książka tak samo mdła jak okładka...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię jak w książce jest dużo sekretów i tajemnic : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że czytając początek recenzji i takie określenia jak urokliwe miejsce, cena szczęścia, sekrety oraz kłamstwa na myśl przyszedł mi serial Desperate Housewives, który uwielbiam. I właśnie dlatego byłabym chętna sięgnąć po ,,Wszystko czego pragniemy", bo niby wszystko wydaje się normalne i ułożone, a takie nie jest. Trzeba przyznać, że tematyka nie jest wyjątkowa, ale może to ta prostota i prawdziwe życie kusi, aby zapoznać się z tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że po przeczytaniu jedynie opisu stwierdzić mogę, że ta książka jest niesamowita. Im dalej czytałam Twoją recenzję tym jeszcze bardziej utwierdzałam się w tym przeświadczeniu. Stwierdzam, że muszę ją dodać do listy "must read" i jak najszybciej się w nią zaopatrzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzja wielce zachęcająca!;) Uwielbiam tego typu książki- gdzie dużo się dzieje, a bohaterami są zwyczajni ludzie. Ich relacje, emocje, tajemnice... W zasadzie codzienność.
    Tragedia łączy ludzi to fakt- to zadziwiające jak szybko. Najśmieszniejsze jest to, ze szczęście wręcz przeciwnie... Nie jesteśmy w stanie znieść cudzego szczęścia i często odwracamy się od ,,szczęściarzy".
    Gdy tylko nadarzy mi się okazja przeczytam ją z zapartym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście dobry początek jest ważny:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie opowieści, płynące, jak wiele strumyków i łączące się w wielką rzekę. Wpadam w nie po uszy i mam wrażenie, jakby to działo się obok, a nie tylko na kartkach książki

    OdpowiedzUsuń