poniedziałek, 3 lutego 2020

Anna Langner - "Zniszcz mnie"

Autor: Anna Langner 
Tytuł: Zniszcz mnie
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2020
Ilość stron: 360
Ocena: 5/10

Opis:

On i ona.
Pogubiony imprezowicz i zbuntowana outsiderka.

Nie spodziewają się siły rażenia gorącego uczucia, które ich połączy.

Barry uchodzi za prawdziwą duszę towarzystwa, ale to tylko pozory. Tak naprawdę czuje się samotny i ma wiele kompleksów, które ukrywa pod tatuażami, piercingiem i ekscentryczną fryzurą. Nie jeździ motocyklem i nie zalicza panienek jak jego kumple.

Pewnego dnia zauważa tajemniczą nieznajomą, która na jego widok w panice ucieka i gubi swój szkicownik. Barry odkrywa, że dziewczyna ma wielki talent i ze zdziwieniem zauważa, że… każdy rysunek przedstawia jego.

Amy, którą wszyscy mają za dziwoląga, chce odzyskać swoją własność. Ma jednak pewien plan, w którym to właśnie Barry może jej pomóc.

Recenzja:

Uwielbiam romanse i erotyki - szczególnie te z wydawnictwa Kobiecego, które zazwyczaj może się poszczycić wydawaniem właśnie takich powieści. Postanowiłam więc sięgnąć po książkę Anny Langer, bo zarówno okładka, jak i opis, bardzo wpadły mi w oko. Niestety - pozycja ta okazała się jednak średnia. Były plusy i minusy, najprawdopodobniej związane z tym, że to dopiero druga powieść pisarki i dopiero rozpoczyna ona swoją drogę (a także dopiero rozwija ona swój warsztat). 

Barry to typowy badboy z wyglądu - chociaż nie podrywa on przypadkowych dziewczyn, to naprawdę można go za kogoś takiego uznać. Jeździ na desce, ma kolczyki, tatuaże i... ciekawą fryzurę. Ma też masę kompleksów, o których nikt nie wie, a swoje problemy rozwiązuje poprzez zażywanie narkotyków. Często też gada do siebie w myślach, zwracając się do siebie, jak do całkiem innej osoby - co jest dla mnie całkowicie szalonym zabiegiem autorki.

Pewnego dnia Barry poznaje Amy - z racji tego, że zostawia ona na trybunach swój szkicownik (pełen rysunków Barrego, co wcale nie jest dziwne). Amy okazuje się jeszcze dziwniejszym typem człowieka - chociaż ma ona oczywiście swoją trudną historię i duży bagaż doświadczeń, to czasem zachowuje się jak idiotka. Przykład: pyta Barrego, czy ma kolczyk na penisie, bo ona tak sobie go wyobrażała, jak szkicowała jego akrobacje na desce. No i ogólnie często wyobraża sobie Barrego, bo ma jakąś obsesję na jego punkcie. Jej myśli są nim przepełnione. 

Podam dwie pierwsze sytuacje, z samego początku książki, które utwierdziły mnie w tym, że ta powieść zasługuje na miano "szalonej" - bo fabuła naprawdę była aż za bardzo przesadzona i przekombinowana. Czasami prostsze historie są lepiej przyjmowane.
Numer jeden: Barry i Amy oglądali kopulację ślimaków, kiedy pierwszy raz się spotkali.
Numer dwa: Barry wtargnął do domu Amy (to miało być ich drugie spotkanie), po czym nagadał matce Amy w taki sposób, że ta wyrzuciła bohaterkę z domu, a on ją przygarnął do siebie. Kobieta jednak po kilku godzinach się wyniosła, zostawiając mu karteczkę, że chce z nim uprawiać seks w hotelu - podała nawet datę i godzinę.
Mam ochotę po prostu powiedzieć "aha". Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Ci bohaterowie i ich historie miałyby więcej sensu, gdyby osadzić ich w mniej udziwnionych sytuacjach. Ta fabuła nie wydała mi się za bardzo realna - ale jeśli ktoś kiedyś miał takie same doświadczenia, jak chociażby w tych dwóch przytoczonych sytuacjach, to proszę, zwróćcie mi uwagę, że ja po prostu nie wiem, jak wygląda życie...

Cała ta powieść wydała mi się jakaś chaotyczna. Z jednej strony wątki z siostrą Amy były fajne, sam wątek romansu też nie był zły, ale jak mówię - to na pewno nie będzie najlepsza powieść tej pisarki. Czekam na kolejną książkę, żeby zobaczyć, w jakim kierunku się rozwija. Mam nadzieję, że kolejna pozycja będzie dużo lepsza, bo jak najlepiej życzę polskim pisarkom.

Okładka mi się podoba. Fajne kolory, fajna grafika, fajne czcionki. Dawno nie widziałam takiej fajnej oprawy graficznej. Szkoda tylko, że okładka jest tak naprawdę największym plusem tej książki - bo wiele osób kupi z tego powodu tę powieść, a nie będą oni wiedzieć, że ta pozycja jest mocno szalona i wyrywa się ze wszelkich ram.

Nie będę się rozpisywała, bo wszystko, co chciałam, to już zawarłam. Nie chcę bardziej spojlerować, ani nic w tym guście. Mam nadzieję, że poczuliście się ostrzeżeni - że ta powieść nie jest na pewno najlepszą książką roku 2020. Wielu czytelnikom to się jednak podoba - bo średnia na Lubimyczytać jest bardzo wysoka. Nie wiem więc, co jest ze mną nie tak, ale nie byłam w stanie napisać innej recenzji i nie byłam w stanie nie opowiedzieć Wam o moich zastrzeżeniach. 

16 komentarzy:

  1. No nie, po tych przytoczonych przykładach nie mogłoby mi się to spodobać, nie ma szans XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam za sobą jedną powieść tej autorki i wiem, że po więcej już nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystkich recenzji na LC /tych z euforią/ jednak nie będę czytać takiej książki.Szkoda czasu i niepotrzebnego wydatku. Bardzo dobrze, że zajrzałam tutaj i faktycznie...biorę sobie do serca ostrzeżenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli w zasadzie mamy do czynienia z prawie debiutem - mimo wszystko nie tłumaczyłabym tym średniości tej pozycji. W końcu lepsze pozycje mogłyby ujrzeć światło dzienne, kosztem tej powieści jednak nie dostały takiej szansy. Wiem, że są książki lepsze i gorsze, ale przecież to nie tak, że w ciemno coś się drukuje (przynajmniej mam taką nadzieję). Ja i tak będę sceptycznie patrzeć na poczynania, a szczególnie książki spod pióra Anny Langner (pomimo jej polskości).
    Co do fabuły... nie jest to znowu coś, co było już w serii innych? Nie można wymyślić czegoś nowego? A jak już jest coś nowego, to... jak to w ogóle nazwać? Co, pewna schizofrenia głównego bohatera, pseudomacho, nie wspominając o psychopatycznych zachowaniach Amy? Chyba nie do końca autorka to przemyślała, ja np. tak romansów nie widzę, podobno jak recenzentka (wreszcie coś wspólnego xD). Już myślałam, że to ja jestem dziwna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli mam być szczera odrzucił mnie już sam tytuł. Zachowania bohaterów przypominają mi nabuzowanych hormonami, zbuntowanych nastolatków o rozwianej psychice, no ale ja zawsze byłam raczej trzeźwo myśląca. Czytając tę książkę czułabym się chyba jak Alicja po drugiej stronie lustra. Spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak można pod pod tatuażami, piercingiem i ekscentryczną fryzurą cokolwiek ukryć? Uważam, że fryzurę można zmienić, piercing zdjąć, tylko co z tym tatuażem zrobić, dla mnie jest on raczej pewnym doświadczeniem, a nie ozdobą. Ciekawe czy osoby, które wyglądają podobnie jak gość z okładki pomyślały, jak będę wyglądać za kilkadziesiąt lat? Wtedy gdy skóra już zwiotczeje i zacznie się marszczyć, zamiast pomagać wychowywać wnuki będzie je straszyć.
    Co do książki już nie raz tutaj krytykowałem niby romansy erotyczne, które mają z życiem mniej wspólnego niż problemy w powieść fantasy i s-f, podkreślam problemy, a nie świat tam przedstawiony. Książki jak ta przynoszą na rynku więcej szkody niż pożytku, a może nie o to chodzi, tylko jak zwykle o zysk?

    OdpowiedzUsuń
  7. Autorki nie znam, nie jest to moja bajka. Dziękuję za recenzję, wiem na co nie marnować czasu 😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, okładka fajna. Ale rzeczywiście chyba zbyt odjechana ta książka i jak ktoś tu wspomniał może komuś naprawdę zaszkodzić bo uzna, że takie zachowania są normalne a tak naprawdę nie są...

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka bardzo mi się podoba, co do książki "Zniszcz mnie" pisarka chyba trochę przekombinowała, za bardzo chciała zaskoczyć czytelników, bohaterowie wydają się chyba nie w pełni rozumu. Zgadzam się z Tobą niekiedy im prościej tym lepiej. Na pewno historia tej dwójki zapada w pamięć, ale czy w pozytywny sposób to już bym musiała sama się przekonać jak to jest z tą książką. Nie będę jej szukała jeśli wpadnie mi w ręce to może ją przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przekombinowane, to ja podziękuję. Lubię fantastykę, ale w odpowiedniej oprawie, a nie przypadkową. Po pierwszej książce autorki, spodziewałam się czegoś więcej. No cóż, każdy może zbłądzić, ale mam nadzieję, że Anna szybko odnajdzie właściwą drogę. I tego jej życzę. A Wam dziękuję, za oszczędzenie kolejnego rozczarowania i czasu. Ja tym razem "nie wsiadam do tego wagonu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest rzeczywiście ładna. Recenzja książki wzbudza we mnie mieszane uczucia. Muszę jeszcze poczytać trochę innych recenzji i dopiero wtedy zdecyduje czy ją przeczytać czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka faktycznie jest interesująca. :D Jednak ten akapit, który podsumowałaś aha, utwierdza mnie w przekonaniu, że nie zamierzam sięgać po ten tytuł. ;)

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie zbyt udziwniona ta książka, chociaż myślę ona nie byłaby zła gdyby autorka dodała nieco mniej szaleństwa. Ale na pewno jest ona inna, o tak pokręconej fabule jeszcze nie słyszałam. I sądzę, że to nie przez to ta książka jest średnia bo to dopiero druga wydana tej autorki, myślę, że to przez to, że starała się ona być za bardzo oryginalna i troszkę przekombinowała.
    Barry i Amy nie są normalnymi bohaterami- chociaż mówienie do siebie w myślach uznaję za całkiem normalne (no chyba, że to coś ze mną także jest nie tak, bo ja do siebie czasem mowię :D), ale jest to ciekawy zabieg ze strony autorki. No cóż, swój do swego ciągnie, dlatego oboje są dziwaczni :D
    Jeśli autorka w kolejnej książce postawi na odrobinę większą prostotę, to książka będzie o wiele lepsza, i tego jej życzę ;)
    Jeszcze okładeczka. Kolorystycznie bardzo ładna, pan na niej juz trochę mniej, jakoś mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po recenzji nie wiem czy mam na nią ochotę , już sama okładka jakoś nie wzbudza we mnie ciekawosci co kryje w sobie książka .

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam teraz mieszane uczucia. Jak zobaczyłam opis i okładkę podobała mi się potem przyszły recenzje które są podzielone ale to dobrze bo każdy ma swoje zdanie. Może kiedyś po nią sięgne 😉

    OdpowiedzUsuń
  16. I to jest przykład tego, że wydawnictwa wydają polskich autorów jak leci.. Cóż z pewnością wychodzi im to taniej niż wykupienie praw książki zagranicznej, ale jakim kosztem? No naszym, czytelników, bo jak napisałaś wiele osób sięgnie po nią przez okładkę - sama nawet bym tak zrobiła, ale dzięki ci za opinie, bo już wiem co omijać. I właśnie przez takie książki człowiek trafi zaufanie do wydawnictw i nie chce sięgać po niesprawdzonych rodzimych autorów, bo już wiadomo, że wydawnictwo nie patrzy czy książka ma sens i jest dobra. Bierze jak leci a my na rynku mamy setki takich absurdalnych powieści. Cóż, na pewno nie sięgnę po nią, bo szkoda mi czasu. Wolę nawet przeczytać zamiast tego coś, co już czytałam a i tak spędzę lepiej czas. Co do ocen na lubimy czytać - nie patrzyłabym na to. Zauważyłam, że wiele fanów autorów wystawia po prostu oceny maksymalne nawet nie znając treści książki. Tak, były takie "recenzje" nie raz, od których aż biła nieznajomość tekstu. No i puste konta oceniające tylko tych samych autorów. Nie mówię, że każdy tak robi bo nie, sama tak oceniam. Ale nie raz się przekonałam, że lepiej przeczytać na przykład recenzje zaufanych blogerów, albo brać w ciemno, bo te oceny są mylące.

    OdpowiedzUsuń