środa, 15 lipca 2020

Rena Barron - "Królestwo dusz"

Autor: Rena Barron 
Tytuł: Królestwo dusz 
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: 1 lipca 2020 
Liczba stron: 448 
Ocena: 6/10 

Opis: 

Urodzona w rodzinie potężnych szamanów, szesnastoletnia Arrah zupełnie nie radzi sobie z magią, nie potrafi wróżyć z kości, nie umie przywoływać duchów przodków. Ku rozczarowaniu jej okrutnej matki, nie potrafi rzucić nawet najprostszej klątwy. 
Pewnego razu Arrah odkrywa, że jej matka kradnie dzieci, aby z pomocą czarnej magii stworzyć drugą, lepszą córkę. Kobieta planuje, że nowe, demoniczne dziecko obudzi Króla Demonów, którego nienasycone pragnienie dusz zniszczyło już niejedno królestwo. Tym razem, jeśli Król Demonów wróci, zniszczy wszystko na swojej drodze. 
Zanim Arrah zdąży kogokolwiek ostrzec, jej matka więzi ją w klątwie milczenia. Aby powstrzymać matkę i demoniczną siostrę, której moc dorównuje nieśmiertelnym orishom, Arrah musi poświęcić resztę pozostałych lat życia. Każdy wykonany rytuał coraz bardziej zbliża ją do śmierci, ale dla Arrah najważniejsze jest, aby powstrzymać siostrę i Króla Demonów. 

Recenzja: 

Lubię, gdy autorzy tworząc fantastykę, inspirują się nie tyle tworami innych pisarzy, co wplatają w powieść część siebie, swojej historii. W przypadku powieści Reny Barron miały to być dzieje jej przodków z Afryki Zachodniej, przyprawione zasłyszanymi przez nią opowieściami o magii i voodoo. Muszę przyznać, że gdy to przeczytałam, ogarnął mnie wielki entuzjazm, ponieważ wprost kocham powieści w takich klimatach i nie mogłam doczekać się lektury Królestwa dusz. Niestety, choć wyobraźni autorce odmówić nie można, tak całość… mnie zawiodła. 

- Magia ma swoją cenę. Czy jesteś gotowa ją zapłacić? 

Opis książki zapowiadał mroczną i pełną niebezpieczeństw historię, co akurat nie jest kłamstwem. W historię wpleciona jest niepokojąca magia i nie raz można odczuć grozę, niemniej jest ona również przegadana i miejscami koszmarnie nudna, co psuje efekt. Czasami nawet można pogubić się w treści i – co więcej – odniosłam wrażenie, że nawet sama autorka nie wie do końca, o czym pisze. Jedne wątki były rozwijane mocno i non stop przypominane, inne zostawały ledwo tknięte i zapominane – zupełnie, jakby chciała stworzyć od razu niezwykle ambitne arcydzieło. Nieco wkurzyło mnie również to, że jest tutaj tak wiele śmierci – autorka unicestwia bohaterów równie skutecznie jak George R.R. Martin. Poważnie – uwielbiam mroczne fantasy, ale tutaj – co tu dużo mówić – zbyt mocno dopieszczona została ciemna strona mocy. 

Pojawiające się na kartach Królestwa dusz postaci zostały przedstawione w porządku. Po prostu w porządku, bo nie wiem, co innego mogłabym o nich napisać, bo – prawdę mówiąc – jedynie Król Demonów mocno zapada w pamięć, pozostali giną gdzieś w jego mroku. Może jeszcze warto tutaj zwrócić uwagę na nietypową moralność Arrah, głównej bohaterki, która zdaje się być ani dobra, ani zła (a przy tym nie jest nijaka, budzi jakąś fascynację, ciekawi) oraz całkiem niezły wątek miłosny. Muszę również złożyć ukłon w stronę kreacji świata, ponieważ jest on niezwykle różnorodny, zakochałam się w jego wierzeniach, szamańskiej magii, a i ostatnie rozdziały znacznie milej mnie zaskoczyły. Mam nadzieję, że to początek czegoś lepszego i kolejny tom zwali mnie z nóg – tym razem z miłego zaskoczenia, nie smutnego zawodu. 

Patrzę prosto w jego czułości oczy, wiedząc, że prawda go zniszczy. I że zniszczy mnie samą.

Ciężko mi wypowiedzieć się o Królestwie dusz w sposób konkretniejszy. Powieść ma swoje wzloty i upadki, i choć te drugie zdają się tutaj królować, tak nie potrafię negatywnie ocenić tej powieści. Jest w niej coś niesamowitego, a nawet kilka niesamowitości – fenomenalny antagonista, powiew świeżości, niebanalne ukazanie moralności. Szkoda tylko, że autorka za bardzo chciała i – krótko i ordynarnie mówiąc – dość mocno spierniczyła sprawę. Niemniej, mimo wad tej powieści, nie mogę doczekać się kolejnego tomu, bo wierzę, że Rena Barron kryje w rękawie znacznie więcej i potrafi znacznie lepiej (wszak to debiut – debiuty rzadko są na tip-top). Książkę polecam szczególnie młodzieży (nastoletnia bohaterka) oraz poszukiwaczom nietypowych tenorów w powieściach, przyprawionych szamańską magią.

I – po prostu muszę to dodać – okładka jest po prostu ZJAWISKOWA, ale jej wygląd nie wpłynął w żaden sposób na moją ocenę. :)

8 komentarzy:

  1. Trzeba dać szansę autorce, wiadomo to jej debiut,w drugim tomie na pewno będzie lepiej, autorka rozwinie się. A okładka i fabuła mnie przyciągają, jak będę miała okazję to sięgnę po nią, zobaczę jakie ja będę miała odczucia ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam dzisiaj tę książkę i na razie mam problem ze zorientowaniem się w używanych terminach. Brakuje mi w tej książce słowniczka (który nie jest nietypowym zabiegiem w powieściach fantasy) oraz chyba opisania wszystkich tych klanów/rodów (nie wiem, jak to nazwać). Czuję, że treść nie daje wystarczających wyjaśnień (przynajmniej na etapie 50 stron).

    OdpowiedzUsuń
  3. "Królestwo dusz" przyciąga czytelnika okładką oraz historią w niej zawartej rzadko czytamy książki gdzie fabuła przesiąknięta jest klimatem afrykańskich legend. magii. Ale coś nie wyszło pisarka chyba chciała za dużo umieścić informacji w książce, została przegadana, wady te można złożyć na karb braku doświadczenia u Reny Barron gdyż jest to debiutancka powieść. Życzę żeby w następnej cześć było lepiej. Może kiedyś ten wąż kusi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że powieść nie zapowiada się zbyt ciekawie. Debiuty potrafią być udane i zachęcają do kolejnych powieści autora, a tutaj jakoś wszystko wypada średnio. Czy drugi tom może być lepszy? Nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odczucia odnośnie do okładki „Królestwa Dusz” mogę powiedzieć, że jest dobra, jest ciekawa. I pomimo tego, że można odnieść wrażenie, iż słowo Królestwo rozmyje się na tle węża, to jednak świetnie odróżnia się od całości, efektem czego nie możemy powiedzieć, aby coś było dla nas mało widoczne. Żółty, a może złoty wąż, na tle czarnej okładki, w tym samym kolorze imię oraz nazwisko autora, a także drugi człon tytułu, drugie słowo (pierwsze widzimy w bieli). I ja to kupuje, jestem na tak. Fabuła podaruje nam 16-letnią Arrah, która wywodzi się z rodziny potężnych szamanów, jednak nie wykazuje uzdolnień magicznych. Jej rozczarowana matka, porywa dzieci, aby stworzyć nową, lepszą córkę. Jednak zanim Arrah zdąży kogokolwiek o tym powiadomić, matka rzuca na nią czar milczenia. Dziewczyna musi poświęcić swe życie, aby powstrzymać matkę oraz demoniczną siostrę. Dlaczego? Ponieważ każdy wykonany rytuał zbliża Arrah do końca jej życia. W sumie książka mnie zaciekawiła, jej opis brzmi intrygująco, a jeżeli będzie ona, chociaż w połowie tak dobra, jak gwarantuje to opis, czas spędzony na lekturze nie będzie czasem straconym. Tak więc mogę powiedzieć, że skusze się, na „Królestwo Dusz” od Reny Barron z chęcią się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie nie moje klimaty. Może kolejne będą lepsze, ale na razie dziękuję, odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedawno skończyłam czytać tę historię. Wczoraj dałam jej recenzję na moim blogu. Niestety... książka nie zdołała sprostać moim oczekiwaniom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham takie powieści i byłam bardzo wow... ale już nie jestem... Ja i tak sięgnę po tę książkę, ale już bez nadmiernego entuzjazmu, więc ewentualne rozczarowanie będzie znacznie mniejsze. A może i dostąpię miłego zaskoczenia ( choćby stworzonym światem). Przecież jest w tej historii "coś niesamowitego, a nawet kilka niesamowitości – fenomenalny antagonista, powiew świeżości, niebanalne ukazanie moralności" i tego będę tam szukać.

    OdpowiedzUsuń