poniedziałek, 5 października 2020

Roy Jacobsen - "Oczy z Rigela"

Autor: Roy Jacobsen
Tytuł: Oczy z Rigela
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2 września 2020
Liczba stron: 356
Ocena: 6/10

Opis:

Ingrid znalazła się teraz na początku tej podróży – wylew Barbro stanowił nieodwołalny znak, iż czasu jest mało, a życie kruche. O tym jednak Ingrid głośno nie powiedziała. I nie zdradziła również najważniejszego powodu — tego, że im większa będzie Kaja, tym czarniejsze i wyraźniejsze będą jej oczy”.

Wojna minęła, a Ingrid Barrøy z niemowlęciem na rękach wyrusza w drogę. Za każdym razem, kiedy prosi o miejsce do spania, pyta o Rosjanina, który uciekał tędy ostatniej zimy i miał oczy takie jak jej córka. Kierunek wędrówki wyznaczają kolejne odpowiedzi. Jedni oferują Ingrid gościnę, inni próbują oszukać. Zwykle mówią niewiele, bo o tym, co zdarzyło się w czasie wojny, lepiej nie rozmawiać.

„Oczy z Rigela” to wyjątkowa powieść drogi, pełna tęsknoty, nadziei i siły. Ingrid, wbrew opiniom innych i wbrew samej sobie, podąża niewidzialnym śladem ukochanego, choć doskonale wie, że w nowych czasach kobieta jest zdana tylko na siebie.


Recenzja:

   To już koniec przygody z wyspą, jej mieszkańcami i z samą Ingrid. Z jednej strony przykro, że to już koniec, a z drugiej cieszę się, że mogłam przeżyć tak fajną historię wraz z jej bohaterami. No ale do rzeczy, dzisiaj będę pisać o ostatniej części trylogii autorstwa Roya Jacobsena - Oczy z Rigela.

Życie jest kruche i zaskakujące. Wylew Barbro to nieodwołalny znak, że czasu jest mało. Ingrid wraz z dzieckiem wyrusza w zaskakująca podróż w poszukiwaniu tego, który skradł jej serce. Może podążać tylko po wskazówkach udzielanych jej przez przypadkowych ludzi. Wojna już minęła, a nikt nie chce o niej rozmawiać. 

Niestety już na samym początku musze zaznaczyć, że mimo iż w teorii dzieje się tutaj najwięcej, to akurat ta część podobała mi się najmniej ze wszystkich. Momentami miałam wrażenie, że w sumie tej części mogłoby nie być, lub poprzednie dwie trochę bardziej rozbudować i zrobić z tego dulologię. Jednak po przeczytaniu całości, doszłam do wniosku, że każda z części skupia się trochę na czymś innym i każda ma swój malutki motyw przewodni, a główną, wspólną częścią jest wyspa. 

Nie obyło się także bez małego zaskoczenia. Nie mogę wam nic za bardzo zdradzić aby nie psuć radości z odrywania tej historii, jednak faktycznie autorowi udało się mnie zwieść, co było jednym z najlepszych elementów książki, bo zupełnie się tego nie spodziewałam.

Rozwój głównej bohaterki obserwujemy od samego początku. W pierwszej części była dzieckiem, a teraz czytelnik ma do czynienia już z kobietą w średnim wieku. Jej charakter kształtował się na naszych oczach. Nie można jej odmówić determinacji. Wyrusza w podróż, aby poznać prawdę, a czy udało jej się ją odnaleźć, nie mogę wam zdradzić. 

Tak jak i poprzednie części, tę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Autor po raz kolejny wciągnął mnie w ten świat, który pokochałam za ten surowy, morski i wyspiarski klimat. To coś innego od tych wszystkich książek, które czytam zazwyczaj. Bardzo podoba mi się to, że ta cała historia skupia się na prostych, zwykłych życiowych czynnościach.

Z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę serię. Sama chętnie przeczytam coś jeszcze z dorobku autora, a także czekam z niecierpliwością na kolejne książki z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, ponieważ póki co jeszcze się nie zwiodłam i mam nadzieję, że tak już zostanie.

Z książkowymi pozdrowieniami,
Klaudia.

10 komentarzy:

  1. Naprawdę? Koniec przygód z Ingrid? Coś opuściłam... Nawet coś sporo, bo w ogóle nie przypominam sobie tych książek ani z innych recenzji na tej oraz pozostałych stronach, nie widziałam jej w księgarniach... No tak, to tylko rozwinięcie ogólnej tezy, jak bardzo jestem do tyłu z rynkiem wydawniczym. Ożesz ty...
    Ale za to pamiętam, co mówiłam o skandynawskich pisarzach i dalej podtrzymuję tę opinię - krótką: uwielbiam. Przez zupełnie inny styl, zaskakujący, przejawiający kompletnie inną kulturę, a przez tę odmienność właśnie interesujący.
    Motyw podróży pojawia się bardzo często w literaturze europejskiej. Z samej okładki przypomina mi motyw podróży Odysa, tak kulturowo nasz, ciagle przerabiany, szczególnie w baśniach. On właśnie zakłada, że podczas podróży główny bohater dorasta, ulega zmianom i wreszcie jako całkowicie odmieniony człowiek wraca do domu, czyli dokładnie to, co dzieje się z Ingrid. Bardzo ciekawy motyw do przerobienia na łamach naszej literatury, jak i właśnie zagranicznej, warto go prześledzić.
    Z atmosferą ta książka przypomina mi baśniowy klimat podobny do serii Alice Broadway (wreszcie zakupiłam tom nr 3, ya hoo!), ostatnio dość ceniony, patrząc na ilość podobnych pozycji. Osobiście do skandynawskiej literatury na pewno wrócę, nie zawiodłam się na niej, a każda pozycja była kompletnie nową przygodą, jakbym czytała książki jakiegoś autora pochodzącego z zupełnie innego świata. A przecież Skandynawia nie leży aż tak daleko! Także i tą książką jestem zaintrygowana, ale najpierw muszę znaleźć pierwszy tom przygód Ingrid, by wiedzieć, od czego to się wszystko zaczęło, bo tego gatunku jeszcze na gruncie skandynawskim nie przerabiałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest całość. Teraz szukam i... dodaję do stosu hańby. Nie mogę ostatnio nadrobić zaległości. Ale wieczory coraz dłuższe, może dam radę. Obiecałam sobie nadrobić literaturę skandynawską.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo, że recenzja zachęca nie tylko do tej pozycji, a raczej do całej trylogii ( wszak bez poprzednich dwóch części, ciężko pojąć sens wędrówki Ingrid), to ja jednak podziękuję. zabrakło mi w tej historii jakiegoś błysku, czegoś, co mnie zaintryguje, zaciekawi i sprawi, że nie będę potrafiła oprzeć się historii. Nie mówię jednak kategorycznego "nie". Może kiedyś trylogia "sama upomni się" o to, by ją przeczytać. Będę wtedy wiedziała, że poświęcony jej czas, nie będzie czasem zmarnowanym, a być może i mnie coś zaskoczy w tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie jeszcze czwarta część. W Norwegii wychodzi teraz, po polsku można się jej spodziewać w ciągu najbliższych 2 lat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko goszczą u mnie sagi rodzinne, może jeszcze nie trafiłam na taką książkę która by mnie pochłonęła, "Oczy z Rigela" może będą taką lekturą. Jestem ciekawa tych książek prostoty pisarza jak przedstawia świat, historii Ingrid (od dzieciństwa na wyspie po jej podróż za ukochanym). Na dodatek piękne okładki które w prosty sposób dopełniają treść książek. Pisarz trafia na listę może od Roya Jacobsena pokocham literaturę skandynawską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie powiem o sobie ze jestem milisnikiem prozy skandynawskiej, ale ta trylogia mnie URZEKLA, jest po prostu swietna, przeczyralem jednym tchem. Czekam nax4ta czesc

      Usuń
  6. Nie czytałam nic z tej serii, nie przepadam za skandynawskimi powieściami, nie wiem, może kiedyś sięgnę z ciekawości, ale nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Troszkę się już pogubiłam z tej Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich.. czy "poparzone dziecko" jest którąś z części tej trylogii? Być może to inne nazwisko autora jest dla mnie zgubne, ale hmm.. Sama już nie wiem. I niestety w ogóle nie kojarzę Ingrid, jak również jej przygód. Przyznam, że ocena nie zachęca, recenzja do mnie nie przemawia, a samo to zdanie "w sumie tej części mogłoby nie być" nie jest do końca zachęcające. Jako, że poprzednie części są mi nieznane ciężko jest je ocenić po tej, ale mam nadzieje, że recenzje bardziej skłaniają do zapoznania tej trylogii. W tej chwili raczej daruje sobie tą serię ponieważ nie to coś czego szukam, chyba, że zdolam przeczytać recenzje poprzednich tomów i wpadną mi na tyle w oko żebym chciała je poznać, jednak teraz się tak nie zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnie pozycje literackich serii czy sag wywołują we mnie, jako czytelniku, mieszane uczucia. Z jednej strony pcha mnie ku nim ciekawość, bo zazwyczaj poznanie dalszych losów bohatera czy uczestniczenie w jego perypetiach życiowych kusi i ciągnie jak magnes. Z drugiej zaś strony kontakt z taką książką wywołuje żal, bo rozstania do przyjemnych nie należą, szczególnie gdy przychodzi rozstać się z kimś, kto głęboko zapadł w serce.
    Moje spotkanie z Ingrid Barroy to na razie podróż przez "Niewidzialnych" i "Białe morze". Polubiłam ją. Jest ucieleśnieniem słów. które zapamiętałam z pierwszej części jej historii: "Żałowanie, że się o czymś marzyło, to coś, co niszczy człowieka najbardziej". Ingrid jest inna niż jej rodzina. Wie, że praca, nawet ciężka, jest istotnym elementem jej życia. Nie boi się, tak jak nie boi się morskiego żywiołu czy siermiężnych warunków egzystencjalnych. Ingrid nie boi się też sięgać tam, gdzie jej rodzina nie sięga. Ma odwagę chcieć opuścić wyspę, poznać innych ludzi, żyć tam, gdzie rodzina nie odważyłaby się żyć. Ma odwagę negować to, co uświęcone wielowiekową tradycję. Zaimponowała mi już wtedy, kiedy jakiś czas temu dane było mi się z nią spotkać. Buntowniczka, która chce dopasować rzeczywistość do własnych pragnień i oczekiwań. Skąd ja to znam? Czyżby z autopsji? :)
    Cieszę się, że będę mogła spotkać się z nią raz jeszcze. Co prawda przed Ingrid zupełnie inna sytuacja, równie trudna, ale tym razem nakazująca obudzić gdzieś w głębi siebie spore pokłady odpowiedzialności, tym razem nie tylko za samą siebie, ale i za dziecko. Wierzę, że Ingrid sobie poradzi. Nieraz podniesie się z kolan, poprawi koronę i ruszy przed siebie. I po raz kolny zapytam. Skąd ja to znam? Czyżby znowu z autopsji? :)
    Aleksandra Miczek

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety okładki tego typu, jak te z „Oczy z Rigela” od Roy Jacobsena, nie należą do mych ulubionych. A wręcz pokuszę się o stwierdzenie, że odstraszają mnie od siebie. Nic z tym nie poradzę, wiem, że niektórym może się to podobać, jednak u mnie ocena 2/10, na dobry początek, chociaż zupełnie nie mój gust. Spodobała mi się za to fabuła, historia Ingrid, która przemierza wraz ze swą córką Kają różne miejsca, aby odszukać ojca dziewczynki. Mężczyznę o czarnych oczach, Rosjanina, a akcja dzieje się jak można się domyślić po wojnie (czyżby światowej? Jeżeli tak to pytanie której?). Przekonałam się po lekturze, że znowu mam do czynienia z częścią czegoś większego, zamknięciem pewnej historii. I chociaż nie przekonała mnie do siebie okładka, chce dać tej książce, tej powieści szansę. Czy się nie zawiodę? Nie wiem, wystawię, jednak punktację 9/10, a to daje 11/20 czyli wskakuje na listę — przeczytam (plus mała adnotacja, aby nie zrazić się okładką).

    OdpowiedzUsuń