czwartek, 29 kwietnia 2021

Mia Sheridan - "Bez powrotu"

Autor: Mia Sheridan 

Tytuł: Bez powrotu

Wydawnictwo: Edipresse Polska

Data wydania: 2021

Ilość stron: ok. 200

Ocena: 6/10

Opis:

Nowy, osadzony we współczesnych realiach romans Mii Sheridan, bestsellerowej autorki „New York Timesa”, jest jeszcze bardziej wartki, zmysłowy i szczery niż poprzednie, choć jednocześnie przepojony tym samym emocjonalnym napięciem, do którego przywykli czytelnicy.

Zamożna i obracająca się w najlepszym towarzystwie Olivia Barton nigdy by nie przypuszczała, że w trakcie podróży służbowej jej narzeczony zniknie bez śladu. Jest tym bardziej zrozpaczona i zdezorientowana, kiedy wynajęty przez nią prywatny detektyw namierza go na drugim końcu świata, w nadmorskim miasteczku w Kolumbii. Kraj został niedawno dotknięty potężnym trzęsieniem ziemi i śmiercionośnym tsunami, a w efekcie pozbawiony łączności ze światem, co prawie uniemożliwia wszelkie podróże. Olivia mimo to postanawia dotrzeć do Kolumbii i znaleźć odpowiedzi, których tak rozpaczliwie potrzebuje. Musi w tym celu zatrudnić przewodnika – najchętniej uzbrojonego. Pojawia się Thomas, mężczyzna, który woli kryć się w cieniu, otoczony aurą tajemnicy. Obiecuje pomóc Olivii przedostać się w głąb zdewastowanego, opanowanego przez przestępczość kraju. Niebezpieczeństwa nabierają nowego wymiaru, kiedy bohaterowie przekonują się, że muszą też walczyć z wzajemnym rosnącym zainteresowaniem. W południowoamerykańskiej dżungli wszystkie reguły się zmieniają, a Thomas i Olivia stopniowo odkrywają, że czasem to, czego się szuka, i to, co się znajduje, to zupełnie różne rzeczy.

Recenzja:

Znam wiele książek tej autorki, chociaż prawda jest taka, że kiedyś była ona w Polsce sławniejsza - a jej książki wychodziły dosyć regularnie. Teraz jej książki pojawiają się raz na jakiś czas... I ja je uwielbiałam. Jednak od dłuższego czasu nie czytałam nic od Mii Sheridan - i tak jakoś napatoczyło mi się "Bez powrotu" (przypadkowo, jak przeglądałam Facebooka). Był to dla mnie znak, że znowu muszę przeczytać coś tej autorki. I źle nie było, ale była to bardzo przeciętna książka - bo czego chcieć po pozycji, która nie liczy nawet dwustu stron? Akcja ma plusy i minusy, ale dzieje się zdecydowanie za szybko... 

Olivia została porzucona przed ślubem. Jej facet powiedział, że jedzie na podróż służbową, ale słuch po nim zaginął. Dosłownie - mija sporo czasu od jego zaginięcia, a w międzyczasie Olivia dowiaduje się, że on nawet nie pojechał tam, gdzie jej mówił. Osiadł w Kolumbii, gdzie ostatnio doszło do serii kataklizmów, więc praktycznie nie da się tam dostać - bo nawet lotniska w tym momencie nie działają, więc podróż tam oznaczałaby podróż w głąb nieznanej natury i to nawet bez czystych ubrań, żeby nie brać nic więcej, niż jedzenie, picie, środki ochrony ciała i śpiwór. 

Jej przewodnikiem, który wręcz sam się do niej zgłosił, aby przeprowadzić ją przez większość Kolumbii - okazał się Thomas, były wojskowy, który jest przystojny jak diabli, ale też cholernie cichy i niebezpieczny. Sam dorastał w okolicy, którą Olivia chciałaby odwiedzić, a na dodatek sam ma coś do załatwienia w tamtym regionie, więc proponuje, żeby za odpowiednią kwotę dała mu się poprowadzić... i przy okazji obronić.

Olivia zgadza się. Ale wtedy jeszcze nie wie, jakie to wszystko będzie dla niej niebezpieczne - zarówno pod kątem psychicznym i fizycznym, ale też bardzo szybko Olivia dowiaduje się, że jej serce też zostało narażone na zranienie - i to nie tylko przez narzeczonego, który ją okłamał i porzucił, ale przede wszystkim przesz Thomasa, którego poznaje coraz bardziej... i który coraz bardziej jej się podoba.

Fabuła była fajnie zaplanowana, ale właściwie podróż trwała kilka dni: podczas których zaczynały padać słowa takie jak "miłość", "zakochanie się". Gdyby ta książka była trochę dłuższa, to nawet bym na to machnęła ręką, ale prawda jest taka, że sama końcówka, gdy już wracają oni z Kolumbii, zajmuje dosłownie kilkanaście stron, które tak do końca sensu nie mają - a samo zakończenie było z jednej strony fajne... ale znowu: brakowało tego, żeby było dłuższe, żeby mieć więcej sensu. Przykładowa scena z książki, gdzie Thomas pomagał zgwałconej dziewczynce, liczyła sobie dużo więcej stron niż zakończenie, które w pewien sposób było dosyć... niespodziewane. 

Ogólnie fabuła przez większość fajna, a już wisienką na torcie było to, jak Mia Sheridan opisała bohaterów, jak przedstawiła uczucia i emocje, a do tego: jak opisywała sceny seksu. Ta pozycja naprawdę ma swoje mocne strony i mocne punkty, szczególnie w kwestii sposobu napisania, natomiast zakończenie... No cóż, naprawdę jakby tam chociaż jeszcze ze dwadzieścia stron było, które temu dałoby jakieś ręce i nogi (no po prostu solidne podstawy), to miałoby to większy sens. 

SPOJLER:
Natomiast tłumaczenia z książki w stylu: "odnalazłem cię, bo jesteś moja" (po wcześniejszej kilkudniowej znajomości, jednej wspólnej nocy (pod kątem uprawiania seksu) i miesiącach nieobecności Thomasa w życiu Olivii) - były całkowicie... słabe.
KONIEC.
 
Podoba mi się to, że okładki do książek tej autorki zostały utrzymane w podobnej koncepcji. Opis też jest ciekawy, ale no - największym minusem tej pozycji jest to, że jest ona taka króciutka. Gdyby było inaczej, bo większość powieści tej pisarki jest dłuższa, to wiem, że moja ocena byłaby dużo, dużo wyższa - bo wiem, na co stać Mię Sheridan i wiem, jakie piękne, emocjonujące historie potrafi ona pisać (często się przy jej książkach wzruszałam!). W "Bez powrotu" czegoś mi zabrakło, ale bez wątpienia czas, który poświęciłam, nie był czasem straconym, wcale nie żałuję, że go przy tej pozycji spędziłam - bo mimo wszystko naprawdę dobrze się bawiłam i się zrelaksowałam. 

Podsumowując: Mia Sheridan bez wątpienia umie pisać: jej postacie są autentyczne, bardzo realistyczne, a jej opisy i dialogi są na najwyższym poziomie. Do tego wszystkiego świetnie umie pokazywać emocje i uczucia, jakie towarzyszą jej bohaterom. W tej pozycji jednak trochę zbyt pospieszyła się ze skończeniem fabuły - niestety, książka liczy mniej niż dwieście stron tekstu, więc dla niektórych to byłoby nawet bardziej opowiadanie niż pełnowymiarowa powieść, przez co "Bez powrotu" na pewno straciło trochę punktów.

Daję jednak solidną szóstkę i mam nadzieję, że jednak fani tej pisarki i tak będą chcieli sprawdzić, dlaczego moja ocena jest taka a nie inna. Jeśli zaś nie znacie tej autorki... to mam nadzieję, że sięgnięcie po jakąś jej powieść i się przekonacie, dlaczego warto dać jej szansę!

9 komentarzy:

  1. Renata Kozłowska29 kwietnia 2021 09:11

    Nie znam jeszcze książek tej autorki, ale recenzja mnie zaciekawiła więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki tej autorki, nawet nie wiecie jak ja czekałam na cos nowego spod jej pióra. Jak dla mnie autorka, jednych z lepszych romansów,. Kazda jej książka pełna jest emocji, zawsze miedzy bohaterami czuć ogień, a dotego zawsze porusza jakieś ważne tematy. Uwielbiam książkę "Bez słów", dzięki niej poznałam jej twórczość. Jeszcze żadna ksiazka mnie nie zawiodła, mogę brać w ciemno

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przypominam sobie, żebym czytała coś tej autorki. Zobaczę, dużo się w tej książce dzieje, jak na 200 stron, powinna się szybko czytać. Może warto dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię książki Mii Sheridan, jak dla mnie jedna z najlepszych pisarek romansów. "Bez powrotu" bardzo króciutka ta lektura, fabuła ciekawa ale pisarka potraktowała ją ogólnikowo, nie mamy możliwości z żyć się z bohaterami a tu już mamy koniec. Idealnie nadaje się ta książka jako przerywnik po ciężkich tematach. Będę miała tą książkę na uwadze i tak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej autorce, ale nie miałam okazji czytać jej książek. Wolałabym zacząć przygodę z jej twórczością od czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiadomo, autorzy mają i gorsze i lepsze książki. To tylko ludzie 😅 A ja jeszcze nic jej nie czytałam. Muszę w takim razie sięgnąć i się przekonać czy jej proza jest dla mnie ☺ Miłego dnia ! 🌻🌻

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nic nie czytałam tej autorki i może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurka blaszka,nic nie czytałam tej autorki, ani w ogóle nie kojarzę nazwiska. Po recenzji nabrałam dużego apetytu na poznanie twórczości Pani Mii🥰 " Bez powrotu ",wydaje się być bardzo fajnym odstresowaczem,po gorszym dniu🙂Fabuła bardzo w moich klimatach, szkoda tylko,że tak mało stron. Którą książkę tej autorki,poleca Pani na pierwszy ogień do poznania jej twórczości?
    Bardzo dziękuję za zapoznanie z nową książkową gwiazdą w book world( Bookywood😂) 😘
    Bardzo dziękuję za super recenzję 😘 B.B

    OdpowiedzUsuń