poniedziałek, 19 lipca 2021

Anna Bellon - "California Boy"

Autor: Anna Bellon 


Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Data wydania: 2021

Ilość stron: 300

Ocena: 6/10

Opis:

Autorka bestsellera “Uratuj Mnie” powraca z historią przepełnioną emocjami i pasją!

Danny od zawsze miał tylko jeden cel: dostać się do NHL. Kiedy przeprowadza się do zimnej Minnesoty, by zostać napastnikiem Lwów, chce dać z siebie wszystko i skupić się na hokeju. Plany jednak biorą w łeb, gdy na jego drodze staje Lizzy, aspirująca malarka.

Lizzy od lat ucieka przed swoją przeszłością. Nowy obraz na zamówienie budzi wspomnienia, które dawno już pogrzebała. Rodziny się nie wybiera, a teraz Lizzy ma więcej do stracenia, niż kiedykolwiek wcześniej. Tym razem na szali stoi nie tylko jej przyszłość, ale także Danny’ego. Wspólnie mogą wygrać to starcie, jeśli tylko będą grać w jednej drużynie.

Ta miłość może być najlepszym, co im się przytrafiło. Lub najgorszym.

Recenzja:

O hokeju wiem mało co, głównie z książek, które przeczytałam w swoim życiu (bo jedna z moich ulubionych autorek pisze głównie o hokeistach w swoich romansach). Widziałam co prawda fragment meczu, ale nie do końca wszystko z niego rozumiałam - jednak nie jestem z tym sportem zbyt dobrze zapoznana. Ale nie trzeba wiedzieć zbyt wiele o hokeju, aby sięgnąć po najnowszą książkę Anny Bellon - "Califnornia Boy". Z góry mówię, że chociaż hokej jest tam ważnym aspektem i trochę o nim jest napisane, to jednak w bardzo zrozumiały sposób, co zrozumie zarówno nastolatka, jak i dorosły czytelnik. 

Danny - główny bohater książki - czuje się tak, jakby wygrał los na loterii, bo dostał się do najlepszej ligi graczy hokeja. Od niego pochodzi zresztą tytuł - California Boy, bo tak nazywają go wszyscy ze względu na jego kalifornijską urodę, skoro obecnie przebywa w dosyć zimnym zakątku Ameryki. Danny czuje ogromny stres i ogromną presję, bo wie, że bardzo łatwo może skończyć się jego kariera - a tym bardziej kariera w NHL, czyli profesjonalnej, najlepszej lidze hokejowej. Co więcej, ojciec Dannego, także sportowiec - a raczej były sportowiec, do dzisiaj wytyka synowi wszystkie jego błędy w grze i każe mu się skupić na grze.

Ale jak tu się skupić, gdy na horyzoncie pojawia się piękna dziewczyna, która od razu wpada w oko hokeiście? Lizzy - bo tak nazywa się dziewczyna - zajmuje się grafiką, a w wolnych chwilach dużo czasu spędza nad zleceniami malarskimi, które pomagają się jej utrzymać. Lizzy ma jednak dosyć mroczną tajemnicę z przeszłości, od której stara się uciec - także w swojej głowie. Można wręcz powiedzieć, że to jest dosyć skomplikowana bohaterka, bo czasem trzeba było ją zmotywować do działania, a innym razem - dać jej przestrzeń do przemyśleń.

Danny mimo wszystko zaczyna spotykać się z Lizzy, bo czuje, że między nimi jest chemia i że świetnie się dogadują, a także po prostu dobrze się przy sobie czują. Do tego wszystkiego Lizzy jest fanką hokeja, a na dodatek: nie ma problemu z tym, że Danny co jakiś czas wyjeżdża na jakiś mecz. Wydawałoby się, że to związek idealny, ale... przeszłość w końcu każdego dopada. Także Lizzy. 

Dannego bardzo polubiłam, do Lizzy nie umiałam zapałać od początku jakąś wielką sympatią, ale ogólnie wydaje mi się, że historia była całkiem fajna. Największym minusem jest jednak to, że brakuje w niej w sumie takiego lepszego rozpisania uczuć i emocji. Ja nie umiałam do końca uwierzyć w to, że Danny kocha Lizzy, a Lizzy - Dannego. Ot, jakoś ta chemia między nimi według mnie była dosyć słabo zakreślona. Nawet takich scen romantycznych, typu zwykły pocałunek, nie było wcale tak wiele, nie wspominając już o scenach erotycznych, których tu praktycznie nie ma, a jak już coś jest - to też jest opisane krótko i raczej nie porywa serca do szybszego bicia. 

Anna Bellon jednak trochę podszlifowała swój warsztat - bo kiedyś jej książki były według mnie dużo gorsze niż w tym momencie. Dalej trzymam za nią kciuki i widzę coraz lepszy progress. Mimo wszystko, skoro tworzy ona raczej w takim raczej miłosnym gatunku, to jednak powinna według mnie potrenować nad tym, aby opisywać emocje i uczucia w taki sposób, żeby lepiej można było poznać psychikę i motywację bohaterów. Pod względem ułożenia fabuły wydaje mi się, że było całkiem nieźle - fajnie było sobie poczytać o hokeju w takim wydaniu, też widać, że autorka spędziła dużo czasu na to, żeby zrobić research w kwestii sportu i tego, jak to tam wszystko wygląda. Także idzie to wszystko w coraz lepszym kierunku, z czego się cieszę!

Okładka w tej recenzji zasługuje na specjalny akapit - bo jest PRZE-GE-NIA-LNA! Brawa dla graficzki, bo zrobiła kawał dobrej roboty. Jest to też coś nowego, ciekawego, co od razu rzuca się w oczy. Według mnie ta oprawa graficzna do tej książki była strzałem w dziesiątkę!

Podsumowując: polecam, chociaż nie spodziewajcie się jakichś wielkich fajerwerków, które Was z butów wyrwą. Przyjemnie się czytało, czas szybko płynął, ale mimo wszystko uważam, że jak nie lubicie tego typu klimatów, a Wasza lista "must read" jest długa i szeroka, to musicie dobrze przemyśleć, czy dopisać tam jeszcze "California Boy". 

10 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takimi książkami. Raczej nie będę szukać powieści. Przeczytać, zapomnieć... Szkoda wydatku, kiedy można kupić bardziej ciekawe pozycje, które ma się na liście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki tej autorki. Zdecydowanie dam jej szansę.
    Jeżeli chodzi o hokej, to nie znam się wogóle i co z tego, to chętnie poznam na podstawie tej książki. Jestem bardzo pozytywnie na nią nastawiona.
    I fakt okładka jest genialana. Poproszę wiecej takich, a nie jakieś gołe klaty ninja solo, hahaha.
    Dzięki za recenzję czuję się skuszona na bardzo

    OdpowiedzUsuń
  3. Renata Kozłowska19 lipca 2021 16:17

    Nie rzepadam jakoś za tego typu książkami. Wolę coś bardziej wartościowego, ta do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anne Bellon poznałam i polubiłam te książki. "California Boy" to niewymagająca lektura, bardzo przyjemna ale wygląda na to że brakuje jakiegoś kopa, zastrzyku energii, bardzo lubię motyw sportowca w literaturze (coś tam też wiem o hokeju). Z chęcią zapoznam się z Dannym oraz Lizzy pomimo braku fajerwerków niekiedy potrzeba książki spokojnej, uroczej przy której można odpocząć. Zapisuje tytuł.
    P.S. Okładka genialna. Można bez gołej klaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie należę do grona fanek Anny Bellon i ta książka też mnie nie przekonałam. Mam nadzieję, że to zmieni się, bo ta historia jest dowodem wielkiego progresu autorki. A jeśli uda się utrzymać tę tendencje,to być może przy następnej recenzji jej książki, z czysta radością napiszę, że wpisuje tę książkę na swoją listę Must Read. Ale jeszcze nie teraz, nie tym razem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie książki raczej mnie nie interesują

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny współczesny romansik. Sporo ich w Naszym Książkowirze ostatnimi czasy. Ktoś tu chyba lubuje się w tym gatunku literackim.
    Anne Bellon mnie nie pociąga. Spotkałam się kiedyś z jakąś jej książką i nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia, ani że strony fabularnej, ani że strony artystycznej. Cieszy mnie fakt, że autorka stara się poprawić warsztat artystyczny, ale nie będę tego sprawdzała. Niezależnie od tego, czy osią fabuły będzie hokej czy wyścigi konne, romans ten pozostanie romansem, któremu daleko zapewne do mojej ukochanej klasyki gatunku.
    Aleksandra Miczek

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie czytałam jeszcze żadnej z książek tej autorki i chociaż okładka jest naprawdę gona uwagi to jednak powieść póki co sobie daruję. Mam w planach zbyt wiele lepszych książek. Możliwe,że kiedyś dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi okładka średnio się podoba. A o hokeju nie wiem nic, i chyba nie mam chęci czytać romansu o sportowcach. 😁

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka jest taka trochę dziwna. Ładniejsza niż gole klaty,ale bywają ładniejsze niż ona,lecz jest bardzo ciekawa i brawa dla grafikczki,bo naprawdę zrobiła dobrą robotę. Moja lista"must read" i "Do zaczytania, te fajne", są naprawdę bardzo bardzo bardzo długgiiieeee,dlatego na razie ją sobie odpuszę,ale całkiem nie mówię jej nie ☺ Może kiedyś wśliznie się w moje czytelnicze plany i ręce i wtedy będę sunać przez nią, niczym od jednej bramki do drugiej 😁 Bardzo dziękujemy za recenzję😘B.B

    OdpowiedzUsuń