poniedziałek, 10 stycznia 2022

Weronika Sawicka - "Bad girl"

Autor: Weronika Sawicka

Tytuł: Bad girl

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

Data wydania: 2022

Ilość stron: 328

Ocena: 5,5/10

Opis:

Twarda, pewna siebie, bezkompromisowa – taka właśnie jest bohaterka powieści „Bad girl”. Zwojuje świat czy ulegnie jego wymogom?

Samantha to piekielna dusza w ciele anioła, twarda sztuka, która dyktuje warunki i wie, czego chce od życia. A chce otworzyć własną knajpę, być wolna i niezależna. Niestety nic w życiu nie jest za darmo, rozwinięcie własnego biznesu również kosztuje. Sam musi znaleźć dobrze płatną pracę, co nie jest wcale takie łatwe. Bujna niebieska fryzura i ciało pokryte tatuażami to nie największy problem podczas poszukiwań – żaden poważny pracodawca nie chce zatrudnić pyskatej i nieobliczalnej dziewczyny z jej ciętym językiem. Sam planuje więc małą mistyfikację…

Czy femme fatale da radę zamienić się w nieśmiałą asystentkę biurową? Najwyższa pora, aby kuse sukienki zamienić na workowate swetry, a mocny makijaż na dziewiczy rumieniec. Najtrudniej na pewno będzie utrzymać język za zębami. Jednak prawdziwy problem pojawi się dopiero wtedy, kiedy Sam spotka w biurze mężczyznę z marzeń. Tylko jak zwrócić na siebie jego uwagę, kiedy trzeba nosić ubrania wyjęte z szafy babci i udawać kogoś, kim wcale się nie jest?

„Bad girl” to brawurowo napisana debiutancka powieść Weroniki Sawickiej. Wykreowana przez autorkę postać Samanthy zachwyciła jury konkursu na powieść erotyczną „Bad girl”, teraz pora przedstawić ją czytelniczkom! Książka spodoba się wszystkim wielbicielkom silnych kobiecych postaci, które odważnie idą po swoje.

Recenzja:

Weronika Sawicka wygrała konkurs, dzięki któremu mogła wydać swoją książkę - miało to być połączenie silnej, charakternej kobiety i dużej dawki erotyki. I bez wątpienia tak jest - tyle, że dalej widać, że jest to debiut. Według mnie całkiem dobry debiut pod wieloma kątami, ale miał też kilka minusów, o których zaraz bliżej opowiem. Niemniej jednak bez wątpienia od dawna nie czytałam takiej powieści - i sam pomysł bardzo przypadł mi do gustu. Jeszcze trochę ćwiczeń oraz doświadczenia, a później Weronika Sawicka będzie wydawała naprawdę dobre książki: i tego właśnie jej życzę, bo jest na naprawdę dobrej drodze, która kończy się pełnym sukcesem!

Samantha jest dziewczyną, która lubi żyć po swojemu i chce być sama sobie szefową. Nie jest to jednak takie łatwe, jak nie ma się wystarczająco dużo pieniędzy, by założyć swój bar - co jest marzeniem dziewczyny. Niestety praca w barze kilka wieczorów w tygodniu nie zapewnia jej odpowiednio dużych zarobków, więc Sam postanawia zostać asystentką... Ubiera się w babcine czółenka, zakłada spódnicę do kolana, kremową bluzkę i blond perukę i chce udawać miłą, grzeczną i ułożoną - bo ktokolwiek by wiedział, że tak naprawdę Samantha jest wolnym duchem o obecnie niebieskich włosach, to raczej nie zatrudniłby jej w poważnej firmie deweloperskiej... 

Już pierwszego dnia pracy Samantha wpada na faceta, który według niej jest bliski ideału - a przynajmniej na pierwszy rzut oka nie ma żadnych ukrytych wad, co sprawia, że już tej samej nocy dziewczyna na sen erotyczny... Tyle, że nie tak łatwo zwrócić uwagę przystojniaka, gdy chodzi się w ubraniach, które równie dobrze mogłaby założyć twoja babcia... I jak go tu poderwać?!

Ogólnie pomysł na fabułę według mnie bardzo dobry - tylko wykonanie... no cóż, bardzo nowoczesne, można powiedzieć. Tyle, że jakoś takich książek przede wszystkich nie ma zbyt wiele - i mnie się to opornie czytało. Bo dużo jest humoru i sarkazmu - czasem wręcz jakby na siłę napakowanego (co czasem jest na plus, a czasem na bardzo duży minus - w zależności od sytuacji). Bo w końcu Sam musi być wyzwolona, twarda i w ogóle musi być widać, że dosłownie ocieka zajebistością (pozwólcie, że się tak wyrażę, bo inaczej nie jestem w stanie tego ująć). 

Bardzo mnie zirytowała na przykład scena, tuż przy początku, gdzie przyjaciółka Sam przefarbowała sobie włosy, odcień wyszedł jej inaczej niż by chciała, ona dosłownie rozpacza, a Sam od razu jakby miała takie: "ok, wiedziałam, że masz okres". I niby książka jest o silnych kobietach, a czasem kobieta sama sobie szkodziła w tej powieści. Jak mamy wyplenić u mężczyzn myślenie, że okres nie jest chorobą i nie należy na niego zrzucać wszystkich złych dni, które ma jakaś kobieta w jego otoczeniu, skoro takie teksty dosłownie pojawiają się w literaturze? 
Może trochę przesadzam - ale akurat to strasznie wytrąciło mnie z równowagi, bo jestem taką osobą, która jednak w tej kwestii myślenia na temat kobiet stara się też coś fajnego zdziałać - żeby nie było, że jesteśmy słabą płcią. Jesteśmy od mężczyzn oczywiście różne - ale nie znaczy, że gorsze! 

Tę powieść nazwałabym taką dosyć młodzieżową formą erotyka - bo jest dużo dwuznaczności i tematów erotycznych, ale jest też dużo impulsywności, dużo naiwności, dużo takich gierek w stylu przepychanek szkolnych (których zwykle w powieściach dla dorosłych się nie spotyka). Niby bohaterki są dorosłe, ale czasem mi się wydaje, jakby Samantha była młodsza niż jest. 

Jestem rozdarta. Z jednej strony rozumiem, że ta książka może się podobać - bo jest fajna, nie mogę zaprzeczyć. Tyle, że albo ja jestem zbyt stara na nią, albo przywykłam po prostu do innego typu romansów i erotyków... W sumie nie do końca wiem, czemu ta pozycja mi nie przypadła do gustu. Bez wątpienia jest to jedna z ciekawszych powieści, które się ukażą w roku 2022 - bo rzadko się coś takiego wydaje, naprawdę rzadko. Brakuje takich oryginalnych perełek - i nie dziwię się, że to akurat Weronika Sawicka wygrała: bo ma "to coś", lekkość pisania, sprawnie posługuje się słowem (czasem aż za dobrze posługuje się dwuznacznościami i przekomarzaniami, haha). Czegoś takiego na polskim rynku wydawniczym jest bardzo mało - i dobrze, że w końcu ta nisza będzie miała swoich reprezentantów. Tylko... czy to jest nisza? Bo ja mam wrażenie, że "Bad gril" może jednak otworzyć oczy niejednemu pisarzowi w nadchodzących miesiącach!

Tak więc ani nie polecam, ani nie odradzam. Najlepiej samemu sobie wyrobić zdanie. Bo ja wartość tej książki bez wątpienia widzę - po prostu w moje gusta średnio się wpisała pod kątem napisania, a nie pomysłu na fabułę. Tyle, że wiadomo - gusta są różne... Więc co, sprawdzicie, czy Wam się spodoba? 

9 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa tego debiutu. Bardzo chetnie go poznam

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis bardzo przypadł mi do gustu, recenzja trochę mój entuzjazm osłabiła lecz i tak jestem zainteresowana "Bad girl". Trochę świeżego powietrza w literaturze, fabuła pomysłowa. Jestem ciekawa tego ciętego języka oraz charakterku Sam, dawno nie czytałam książki gdzie miałam do czynienia z silną, nieustępliwą bohaterką. Zapisuje sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezbyt przemawia do mnie ta książka... Już tyle razy miało być o silnych kobietach i jakoś taki z tego wychodził kogel-mogel, kompletnie nie to, co teoretycznie autor (ka) zamiedzał osiągnąć. No i rzecz jasna temat o okresie - sama doświadczam codziennie (noh, prawie) podobne teksty, w literaturze również się pojawiają, ale jakoś nie myślałam, że kobieta tak będzie to ujmować. W każdym razie zobaczymy, jak po debiucie jej pisarstwo będzie kroczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie nie pociąga mnie ta książka. Jak zwykle, przy tego typu lekturach - szkoda czasu i atłasu. Oczywiście, to tylko moje zdanie, bo nie lubię erotyków i takich "młodzieżówek". Sądzę, że znajdą się jednak wielbicielki tej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Daruję sobie lekturę tego debiutu, denerwuję mnie to, że to kobiety jako autorki tak bardzo krzywdzą obraz kobiet w swoich powieściach. Eh, smutne to. 😛

    OdpowiedzUsuń
  6. Mysel że mogłabym ja przeczytać żeby sei przekonać ale to raczej na zasadzie jak wpadnie mi w ręce. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem pewna. Niby tak, a jednak nie. Jakoś nie wydaje mi się, aby książka była taką, która mnie interesuje. Jest to coś na raz, nie dla każdego, lektura z gatunku: dla zapchania czasu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem niezmiernie ciekawa czym wyróżnia się ta książka na tle innych. Bardzo lubię poznawać debiutujących twórców i zawsze daję im szansę. Recenzja rozbudziła moją ciekawość i z radością sięgnę po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na bank znajdzie się wiele fanów tej książki i zapewne jest ona fajna i ma w sobie to książkowe "coś,ale akurat do mnie tego typu książkowe "coś" nie przemawia. Nie robią na mnie takie książki jakieś Wow,po którym lecę zamawiać książkę. Na tę moment,odpuszczę sobie tą powieść i poznawanie Samanthy. Bardzo dziękujemy za bardzo fajną recenzję 😘B.B

    OdpowiedzUsuń