sobota, 21 marca 2026

Tomasz Betcher - "Ognie lotne"

 


Autor: Tomasz Betcher 

Tytuł: Ognie lotne

Wydawnictwo: Mięta [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 448

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: obyczajowa

Ocena: 7/10


Opis:

Gdy zamiast gasić pożary, wzniecasz je tam, gdzie się pojawisz.

Damian i Karolina dorastali w domu dziecka. Każde z nich dźwiga w sobie inne doświadczenia i inne blizny. Choć pochodzą z całkowicie różnych światów, wiele ich łączy. Ich drogi co jakiś czas się rozchodzą tylko po to, by mogły się przeciąć w dorosłości.
Rok 2025. Damian został strażakiem i codziennie stawia czoła żywiołowi. Karolina po kolejnym nieudanym związku próbuje odbudować wiarę w siebie i ludzi. Spotykają się w Tczewie, mieście, które staje się świadkiem ich walki z przeszłością i próbą zbudowania przyszłości.
Czy los wreszcie pozwoli im być razem? Czy traumy z dzieciństwa kiedyś przemijają i czym są tajemnicze „ognie lotne”?

 

Recenzja:

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Tomasza Betchera - i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobało to, w jaki sposób autor łączy pomysły, motywy i ciekawą kreację bohaterów. Tu nie ma miejsca na nudę, tu jest tylko miejsce na dużo emocji - które czasem potrafią złamać serce czytelnika. Niemniej jednak bez wątpienia dobrze się stało, że poznałam "Ognie lotne" - i słyszałam, że podobno to w ogóle najlepsza powieść pisarza: więc cieszę się, że miałam okazję zacząć właśnie od niej.

Dom dziecka nie wydaje się miejscem, w którym można znaleźć szczęście. Mimo wszystko wielu ma tam "swój kąt" i traktuje to miejsce jako swój prawdziwy dom i bezpieczne schronienie. Jednymi z wychowanków, których poznajemy od najmłodszych lat, są Damian (chłopak, który trafił do "bidula", bo spowodował pożar, gdy próbował przygotować sobie jedzenie, gdy jego pijana matka spała) i Karolina (dziewczynka, która nie umiała zrozumieć czemu tata bije ją pasem). Ich losy oczywiście są inne, przeżywają różne skrajne rzeczy - ale bez wątpienia oboje nie umieją znaleźć sobie miejsca w życiu i zawalczyć o własne szczęście.

W pewnym momencie można powiedzieć, że losy Damiana i Karoliny się rozchodzą - widać, jak sport pomaga chłopakowi zaprowadzić pewien porządek w swojej codzienności i jak kwestia tego, że nie ma się przepracowanego odrzucenia przez rodziców, niszczy dziewczynę od środka: na tyle, że w pewien sposób, mimo ogromnego potencjału, zaczyna się staczać.

"Ognie lotne" to nie jest romans - nie ma tu jakoś wybitnie zarysowanego wątku miłosnego i nie ma tu za bardzo żadnych scen, które mogłoby się kojarzyć erotycznie. Już bardziej zarysowana była scena molestowania Damiana w jednym z ośrodków - i wydaje mi się, że to jeden z bardziej szokujących wątków, ale też na tyle wprawnie opisanych, że dosłownie Tomasz Betcher wbija swoimi słowami czytelnika w fotel z wrażenia.

Należy podkreślić, iż Damian i Karolina w pewien sposób jednak byli sobie bliscy - nie w kwestii wielkich miłosnych uniesień, ale tak po ludzku: dwójka skrzywdzonych dusz, które chciały o siebie zadbać i które potrafiły docenić magię małych rzeczy.

"Ognie lotne" podkreślają, jak ważna jest rola drugiej osoby w życiu człowieka - ale też podkreślam, iż jest takie przesłanie, że od pewnych emocji i wspomnień nie da się uciec, nawet jak bardzo się staramy, więc trzeba jednak w pewnym momencie je przepracować, żeby ich ciężar nie pociągnął nas całkowicie na dno.

Ta książka ma w sobie wiele bólu, cierpienia - ale z drugiej strony ma też wiele takich przebłysków, które są niczym promienie słońca: dają nadzieję na lepsze jutro. Bez wątpienia "Ognie lotne" to jedna z lepszych książek obyczajowych, jakie miałam okazję ostatnio czytać - i myślę sobie, że jej przesłanie zostanie ze mną na dłużej. Bo jednak podkreślam, że zakończenie w pewien sposób rozwaliło mnie i złożyło na nowo. Pewnego rodzaju magia.

Nie wiedziałam, że Tomasz Betcher tak dobrze pisze. Nie znałam skali jego talentu i wypracowanego warsztatu, ale teraz już wiem, że śmiało można się zachwycać jego umiejętnościami - i jak wyda kolejną pozycję, to będę bardzo chciała ją przeczytać. Czasem nie należy unikać trudnych wątków - i stawiać czoło książkom, które wydają nam się bardzo emocjonalne.

Podsumowując: piękne wydanie i doskonałej jakości treść. "Ognie lotne" mnie urzekło od pierwszej do ostatniej strony - i wydaje mi się, że warto poświęcić trochę czasu i energii, żeby zapoznać się z tą historią. Jest to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie, że mamy takich utalentowanych twórców w szeregach polskich autorów.

Na dodatek jeśli lubicie motyw strażaka i walki z żywiołem - doskonale się odnajdziecie w "Ognie lotne" - bo później Damian naprawdę znajduje w sobie fajne powołanie i stara się przeorganizować swoje życie. Ale nie zdradzam już nic więcej - bo nie chcę spojlerować. Bawcie się po prostu dobrze przy czytaniu! 

5 komentarzy:

  1. Tylko jedną książkę autora czytałam i jeszcze jedną mam na półce 🤭

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo interesująco, chętnie poznam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka ma bardzo dobre opinie w Internecie, przewyższa nawet inne romanse (nie za bardzo widzę w tym jeszcze obyczajówkę, mimo wszystko, bo jednak jest nacisk na miłość, a nie na życie). Co mnie właśnie ciekawi - czy ma tak dobrą reklamę, czy faktycznie coś w tym jest. Bo ja akurat też autora w ogóle nie znam. Ale powiem szczerze, że właśnie dawno nie czytałam książki z podobnego gatunku od autora płci męskiej, to jednak część rynku zawładnięta przez kobiety. Albo mi się tak wydaje. Wypadałoby po prostu przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ognie lotne" to wartościowa i poruszająca powieść, która ukazuje, jak wydarzenia z dzieciństwa mogą wpływać na dorosłe życie człowieka. Dawno nie czytałam książki niebanalnej, dająca do myślenia, która wywółuje skrajne emocje. Mam przeczytaną jedną książke pisarza, będę rozglądać się za tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń