sobota, 18 kwietnia 2026

John Ironmonger - "Niedźwiedź i zakład o przyszłość"

Autor: John Ironmonger 

Tytuł: Niedźwiedź i zakład o przyszłość

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 320

Narracja: trzecioosobowa 

Gatunek: literatura piękna

Ocena: 6/10


Opis:

 Kiedy młody idealista Tom publicznie upokarza polityka Monty'ego w kornwalijskim pubie, rozpala toczący się konflikt, który kaskadowo rozlewa się na ich splecione losy. Konsekwencje ich śmiertelnego zakładu, który zawarli, będą się ciągnąć przez dekady. Lata później znajdują się daleko od St. Piran, na wielkiej górze lodowej dryfującej na południe od Grenlandii, a ich jedynym towarzyszem jest wygłodniały niedźwiedź polarny.
Epicka, emocjonalna historia o konsekwencjach jednego gestu, które na zawsze zmieniają ludzkie losy. Wzruszająca opowieść o gniewie, tragedii i miłości, osadzona na tle długo rozwijającego się globalnego kryzysu.
Autor poruszającego bestsellera Wieloryb i koniec świata.


Recenzja:

Bardzo rzadko czytam książki, które należą do kategorii literatury pięknej. Niemniej jednak bardzo skusiła mnie opcja poznania "Niedźwiedź i zakład o przyszłość", bo i opis, i okładka sugerowały fantastyczną przygodę. Przyznam szczerze, że chociaż to nie jest na co dzień "mój gatunek", to jednak ten tytuł pochłonęłam dosłownie w kilka godzin.

"Niedźwiedź i zakład o przyszłość" poznajemy nie od niedźwiedzia - ale od tego, jak pewnego dnia, podczas swoich urodzin, trochę pijany Tom korzysta z tego, że do baru wpada lokalny polityk - dosłownie wytyka wszystko, co jest źle robione, a już szczególnie w aspekcie środowiska. Szybko wychodzi też na jaw, że Tom ma dużo większe pojęcie o ekologii i przyrodzie od Monty'ego - polityka, którego obrał sobie na celownik. Do tego wszystkiego całą sytuację filmuje kolega solenizanta: który postanawia później wrzucić nagranie do internetu...

Można powiedzieć, że małe zdarzenia potrafią tworzyć legendy. Jedną z takich rzeczy był właśnie zakład między Tomem a lokalnym politykiem. Jeden z nich powiedział, że za pięćdziesiąt lat będzie w salonie własnego domu i wierzy w to, że podnoszący się poziom wody nie będzie na tyle wysoki, aby go utopić: a drugi twierdzi, że jeśli się myli, to on sam się utopi za swoją pomyłkę.

Jak widzicie - niedźwiedzia przez długi czas nie jesteście tu w stanie poznać (chociaż później jest o nim pewien wątek - i obstawiam, że właśnie z tego powodu John Ironmonger wpadł na taki, a nie inny tytuł). Bardziej mamy tu kwestię walki o środowisko, zmieniającego się świata, próby walki o koneksje, władzę oraz pieniądze... A nawet walkę o miłość, która wydawać by się mogła fundamentem wszystkiego.

"Niedźwiedź i zakład o przyszłość" to nie jest lekka powiastka, którą można przeczytać i o której można łatwo zapomnieć. Przede wszystkim warto podkreślić, że to swego rodzaju aktualny manifest: że jak ludzie nie zaczną wprowadzać zmian, to niebawem świat nie będzie przypominał tego, czego znamy - bo zmiany na planecie Ziemia zachodzą w zaskakująco szybkim tempie: wręcz zastraszająco szybkim.

Piękne wydanie, twarda oprawa i taki sposób napisania, który nie pozwala odłożyć tej historii, zanim się nie dotrze do ostatniej kropki. Jako wisienka na torcie: ciekawe, intrygujące zakończenie, które bierze w klamrę wydarzenia z pięciu dekad. Jeśli lubicie literaturę piękną - to myślę sobie, że "Niedźwiedź i zakład o przyszłość" powinien być pozycją, którą będziecie brać pod uwagę w celu decydowania o tym, co by tu przeczytać (albo zamówić z księgarni internetowej).

Uważam, że chyba powinnam co jakiś czas wychodzić ze swojej strefy komfortu - bo okazuje się, że poznaje wtedy dużo wspaniałych tytułów - i mam nadzieję, że dzięki mojej polecajce są one w stanie dotrzeć także do Was i sprawić, że poszerzycie swoje czytelnicze horyzonty.

"Niedźwiedź i zakład o przyszłość" to po prostu dobra książka. Nie taka, która wybitnie porywa dynamiką akcji i w której da się powiedzieć, że zrobiłoby się dokładnie to samo, jak ten, czy tamten - ale jest to tytuł, który wybitnie skłania do myślenia, a mam wrażenie, że czasem w biegu życia takich momentów nam definitywnie brakuje...

Podsumowując: jeśli coś w tej historii do Was przemawia: dajcie jej szansę!

1 komentarz: