sobota, 6 czerwca 2026

Lauren Weisberger - "Gra singli"

Autor: Lauren Weisberger

Tytuł: Gra singli

Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 448

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: powieść obyczajowa

Ocena: 6,5/10


Opis:

Jak daleko mogłabyś się posunąć, żeby znaleźć się na szczycie?

Zawarłabyś pakt z diabłem?

Charlotte Silver jest gotowa to zrobić. Po zaprzepaszczeniu szansy na Wimbledonie postanawia podpisać umowę z bezwzględnym osobistym trenerem Toddem Feltnerem i trafia na sam szczyt tenisowego Olimpu. Do świata stylistów i mody, specjalistów od wizerunku, eleganckich przyjęć, randek z hollywoodzkimi gwiazdami.

Przestaje być miłą, dobrą dziewczyną. Bo przecież mili, dobrzy ludzie nie wygrywają. Staje się celebrytką śledzoną przez żądnych skandali paparazzich, która nie zawsze stosuje się do zasad fair play… zarówno na korcie, jak i poza nim.

Ale im bliżej jest celu, który chciała osiągnąć, tym częściej zastanawia się, czy cena, którą płaci za sukces, nie jest za wysoka?

Z Wimbledonu na Karaiby. Z Los Angeles na pokład luksusowego jachtu pływającego po Morzu Śródziemnym. Z Paryża do Melbourne… Lauren Weisberger zabiera czytelnika w oszałamiającą podróż do świata, w którym toczy się gra o wysokie stawki. I nikt nie gra uczciwie.


Recenzja: 

Ta pozycja była moim pierwszym zetknięciem z twórczością Lauren Weisberger i nie uważam, żeby ta książka mi się nie podobała - bo to naprawdę znakomita powieść obyczajowa, która w końcu traktuje taki sport jak tenis w taki sposób, że research nie był potraktowany po macoszemu, a sama kwestia opisów sprawia, że czytelnik także dowiaduje się tego, jak wygląda świat tenisa - i związana z nim rywalizacja.

Nasza główna bohaterka - Charlie - uwielbia tenis. Już kiedy była dzieckiem przerosła umiejętnościami swojego ojca, który uczył ją podstaw - co sprawiło, że musiała nawiązać kontakt z nową trenerką, z którą powoli pięła się w rankingu. W przypadku juniorskich starć Charlie szło jednak dużo lepiej - bo w "dorosłym rankingu" nie znalazła się ona nawet w pierwszej dwudziestce najlepiej grających kobiet, mimo ogromu drzemiącego w niej potencjału. Do tego wszystkiego naszej głównej bohaterce przydarzyła się kontuzja, a ona miała już wtedy świadomość, że jeśli teraz nie postara się wejść na szczyt, prawdopodobnie może się to jej już nigdy więcej nie udać.

Zatrudnienie nowego trenera wydawało się najlepszym możliwym posunięciem - szczególnie, że miał on renomę osoby, która jest tyranem (zarówno w kwestii fizycznej, jak i psychicznej), ale że jego podopieczni osiągają najlepsze możliwe rezultaty i bardzo, bardzo często wygrywają najważniejsze turnieje. Charlie była się w stanie na to zgodzić - wręcz sądziła, że tego potrzebuje, ale... 

No właśnie. W tym momencie urwę i Was zostawię z tym poczuciem niedosytu, bo mam wrażenie, że najlepiej będzie, jak sami dowiecie się, jak potoczyła się ta historia rywalizacji sportowej, próby zmiany własnego wizerunku, wyrzeczeń, dramatów rodzinnych i miłosnych turbulencji. Z góry jednak zaznaczę, że to nie jest romans, gdzie Charlie nagle zacznie spotykać się z podstarzałym trenerem - bo to pozycja obyczajowa i musicie mieć tego pełną świadomość, że tu definitywnie nacisk jest postawiony na całkiem coś innego.

"Gra singli" pozwoliła mi na to, bym lepiej zrozumiała specyfikę tenisa i rywalizacji kobiecej. Wiadomo, że każda zawodniczka będzie pewne rzeczy postrzegać inaczej, ale całkowicie wierzę w to, że wiele z tych kobiet może mieć takie myślenie jak Charlie - które czasem bywa dla nich toksyczne i zwodnicze. 

Autorka doskonale opisuje właściwie wszystko - dosłownie każdy najmniejszy detal. Tworzy historię, od której nie sposób się oderwać, bo jest ona przepełniona emocjami (często tymi trudnymi), a także pewną dozą porażki i cierpienia. Być może jednak dzięki temu to wszystko nabiera pewnej autentyczności i realizmu, które nie są do podrobienia. Lauren Weisberger stworzyła nietuzinkową historię, która wyróżnia się na tle innych pozycji obyczajowych - i jest godna polecenia.

Dlaczego więc dałam jej notę sześć i pół na dziesięć, a nie wyższą? Przede wszystkim dlatego, że jak już pojawił się wątek miłosny (bardzo lekko według mnie zaznaczony i potraktowany trochę po macoszemu), to powinien był on jednak być bardziej wiarygodny - a ja tego nie kupowałam, a przynajmniej nie do końca. Wiecie, że ja mam bzika na punkcie wątków romantycznych - i jak sięgam po obyczajówkę, to może tego wątku w ogóle nie być, ale jak już się pojawia, to powinien dawać mi takie poczucie (nawet złudne), że faktycznie te dwie osoby bardzo do siebie pasują. A ja czasem miałam takie przeczucie, że równie dobrze mogłoby się to zakończyć stricte na przyjaźni i też by mnie to nie zdziwiło.

"Gra singli" to najlepsza książka z wątkiem tenisa, którą miałam okazję poznać w swoim życiu - i jeśli macie ochotę też się czegoś o tym brutalnym świecie sportu dowiedzieć, to bardzo Was zachęcam do zapoznania się z tym tytułem. Wydaje mi się, że jest to pozycja, po którą może sięgnąć nawet osoba, która na co dzień nie czytuje nic z tego gatunku - bo jak wspomniałam, ta historia jest dosyć oryginalna i jest taką perełką wśród swojej kategorii.

Polecam - zapada w pamięć i miło się ją wspomina: a według mnie to jedno z kryterium do określenia tego, czy powieść jest dobra, czy nie!

2 komentarze:

  1. Brzmi nawet fajnie. Ale nie mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam, choć troche boję się ksiazek autorki, pamietam że jej styl nie bardzo mi pasuje

    OdpowiedzUsuń