sobota, 6 czerwca 2026

Lauren Weisberger - "Jedno małe kłamstwo"

Autor: Lauren Weisberger

Tytuł: Jedno małe kłamstwo

Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 480

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: powieść obyczajowa

Ocena: 6/10


Opis:

Autorka bestsellera "Diabeł ubiera się u prady” powraca z niezwykle zabawną, pełną wnikliwych obserwacji powieścią o dwóch siostrach, ich idealnym życiu… i idealnych kłamstwach.

Peyton Marcus jest prezenterką najpopularniejszego programu w porannym paśmie telewizyjnym, kobietą, z którą każdy mieszkaniec Nowego Jorku zaczyna swój dzień. Peyton ma męża, który ją uwielbia, i córkę, która wkrótce rozpocznie studia na jednej z najlepszych uczelni należących do Ivy League. Jest kobietą sukcesu i bycie nią wychodzi jej cholernie dobrze...

Skye, jej siostra, jest gospodynią domową w Paradise, idyllicznej dzielnicy na przedmieściach Nowego Jorku. Są tu butiki znanych projektantów i domy, których mieszkańcy latają prywatnymi samolotami. Skye dzieli z nimi skłonność do bycia nadopiekuńczą matką. Ale nie jest taka jak oni. Ona szuka czegoś prawdziwego i ma to już prawie na wyciagnięcie ręki…

Max, błyskotliwa i ekscentryczna siedemnastoletnia córka Peyton, jest gotowa pożegnać się z prywatną szkołą, której nienawidzi – i rozpieszczonymi bogatymi dzieciakami, na których towarzystwo jest tam skazana – i wyruszyć w świat, by realizować swoje marzenie o karierze filmowej. Całe życie czekała na tę okazję...

Nagle jednak, przez jedno małe, maleńkie kłamstwo, trawa nie wydaje się już tak zielona… Czy którakolwiek z sióstr przetrwa starcie z prawdą?


Recenzja:

Moje drugie spotkanie z twórczością Lauren Weisberger - i przyznam szczerze, że w sumie całkiem udane. Jak na razie mam wrażenie, że tworzy ona powieści obyczajowe na całkiem podobnym poziomie - tyle, że każda jej książka jest w sumie całkiem inna, a dosyć oryginalna i ciekawa. W kwestii podobieństw widać przede wszystkim dobry warsztat autorski - bohaterowie są dobrze wykreowani, ich rys psychologiczny jest fajnie rozpisany i pogłębiony, a opisy dają solidne podstawy do rzeczy, które się wydarzają.

W tej powieści właściwie poznajemy pewną rodzinę - głównie opiera się to o relację sióstr, ale także o ich rodziny. Można byłoby powiedzieć, że oprócz tego, że siostry łączy całkiem silna więź emocjonalna, to ich życie całkowicie się różni - Skye najchętniej postawiłaby na swoich najbliższych i na to, żeby było im jak najlepiej, natomiast Peyton od dawna stawiała stricte na rozwój kariery. Sprawiło to mniej więcej tyle, że Skye realizuje się w formach bardziej opiekuńczych i pomocowych, a Peyton ambitnie dąży do stania się lepszą wersją samej siebie, próbując przy okazji spowolnić procesy starzenia się, gdyż nie akceptuje tego, jak zmienia się jej ciało - bo chciałaby jak najdłużej być prezenterką w znanej stacji telewizyjnej, w najchętniej oglądanym programie informacyjnym...

Tyle, że pewnego dnia dochodzi do skandalu, którego powodem było (to tytułowe) jedno małe kłamstwo, które całkowicie zmieniło bieg historii i nie wpłynęło tylko na Peyton i jej najbliższych, ale ogólnie na jej rodzinę: bo znacznie skomplikowało to też projekt Skye, nad którym ta od dawna pracowała. Nie mówiąc już o tym, co nagle zaczęto wygadywać o Max, córce Peyton, która zaczęła ponosić konsekwencje za czyny swoich rodziców...

Nie chcę powiedzieć dokładnie o co chodzi i mam nadzieję, że mi to wybaczycie, ale odkrycie samodzielnie prawdy daje "Jedno małe kłamstwo" dodatkowego smaku - więc przyjemniej Wam będzie, gdy na własną rękę poznacie pewne fakty z życia naszych głównym bohaterów.

"Jedno małe kłamstwo" to wielowymiarowa opowieść, w której narracja jest pokazywana z kilku perspektyw, aby dać pełen obraz sytuacji i pokazać, jak jeden uczynek jest w stanie namieszać - i jak on odbija się rykoszetem, by dosłownie zmieść wszystko z powierzchni planszy.

To nie jest lekka historia, którą można sobie poczytać i o której łatwo zapomnieć - to przede wszystkim manifest o pewnej obsesji, nieakceptacji samej siebie i o tym, że dla pewnych rzeczy człowiek byłby w stanie zrobić praktycznie wszystko, nawet jeśli moralnie nie jest to w porządku. Można by powiedzieć, że w pewnym etapie życia powinno się nacisnąć hamulec i cieszyć się z efektów, na które pracowało się całe życie - ale w tej opowieści nic nie jest wystarczające. Mam też takie myśli, że to dobry przykład na to, jak brak komunikacji jest w stanie utrudniać - bo pewnie wystarczyłaby szczera rozmowa, zanim człowiek by się do pewnych rzeczy posunął, co mogłoby sprawić, że cała ta lawina zdarzeń by się nie wydarzyła.

Jeśli macie ochotę na "Jedno małe kłamstwo" - które jest doskonałą pozycją z gatunku tych obyczajowych - to jestem w stanie tę pozycję polecić, ale podkreślam, że oprócz takich dramatów obyczajowych, głównie skupionych na relacjach i na karierze, to niewiele się tu dzieje pod kątem jakichś wątków w stylu romansu czy thrillera.

Podsumowując: jestem na "tak"!

1 komentarz: