piątek, 3 lipca 2026

Jo Murray - "Anatomia morderstwa"

 

Autor: Jo Murray 

Tytuł: Anatomia morderstwa

Wydawnictwo: Dolnośląskie [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 384

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: kryminał

Ocena: 7,5/10


Opis:

Martwy sędzia. Oskarżony, który milczy. I sala sądowa pełna kłamców.

Gdy adwokatka Leila Reynolds otrzymuje swoją pierwszą sprawę o morderstwo, jest wstrząśnięta jej rangą – chodzi o zabójstwo powszechnie szanowanego sędziego. Nigdy dotąd nie mierzyła się z tak trudnym wyzwaniem. Sytuację dodatkowo komplikuje oskarżony Jack Millman – uparcie milczy i żąda, by to właśnie ona go broniła.

Leila musi dowieść swoich umiejętności w procesie, którego nie może przegrać – stawka jest zbyt wysoka. Napięcie rośnie z każdą rozprawą. Leila walczy nie tylko o uniewinnienie Jacka, lecz także o utrzymanie własnych spraw w sekrecie. O wyroku zadecyduje ława przysięgłych, a prawda okaże się bardziej niebezpieczna, niż ktokolwiek przypuszczał.
Winny czy niewinny?
Ty decydujesz…

Zapierający dech w piersiach dramat sądowy z mistrzowsko skonstruowanymi zwrotami akcji, których nie sposób przewidzieć!

 

Recenzja:

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy - plot twist na końcu (i przy końcu) bardzo mnie zaskoczył (bo tak, mamy kilka potężniejszych zwrotów akcji). Ostatecznie wracam dzisiaj z dłuższą recenzją, chociaż od kilku dni na Instagramie i Facebooku znajdują się moje pierwsze myśli po zakończeniu czytania - musiałam sobie pewne myśli ułożyć jednak w głowie w jedną całość.

Wychodzę z założenia, że ostatecznie logikę całości byłabym w stanie ocenić dopiero wówczas, gdybym przeczytała książkę, którą teraz dla Was recenzuję po raz kolejny - bo wiedziałabym na co zwracać szczególną uwagę. Niemniej jednak nie zamierzam tego robić - z prostego powodu - obecnie, jak już wiem, jak się to zakończy, nie czułabym chyba tego efektu "wow" - bo to raczej jedna z tych pozycji, która ma za zadanie mocno zszokować, ale w sposób jednorazowy: i trudno do niej ponownie wrócić.

"Anatomia morderstwa" opowiada o Leili, młodej, lecz wziętej prawniczki, która nagle, właściwie z dnia na dzień została poproszona o obronę w sprawie morderstwa. W tym zawodzie panuje przede wszystkim jedna zasada: klientowi się nie odmawia, a tym bardziej, że klientem jest Jack Millan, który był już wcześniej broniony przez naszą główną bohaterkę: chociaż wówczas nie udało im się wygrać sprawy karnej i na jakiś czas mężczyzna trafił do więzienia.

Gorsze w tym wszystkim nie jest jednak to, że Jack uparcie milczy i twierdzi, że o wszystkim opowie dopiero na bezpośrednim procesie - więc Leila nie ma do końca na czym budować linii obrony - a raczej kwestia tego, że oskarżycielem Jacka jest mąż Leili, który był kiedyś także jej mentorem: a obecnie zajmuje on jedną z wyższych pozycji, jaka jest możliwa do osiągnięcia w systemie prawnym Anglii. Niemniej jednak przecież to on uczył naszą główną bohaterką wszystkich swoich sztuczek - więc pytanie, czy uczennica przerośnie mistrza?

Dla męża Leili plan jest prosty: wygrać, bo raczej w tak głośnych sprawach - jak morderstwo sędziego - wszystko powinno pójść szybko i sprawnie, bo w końcu każdy chciałby skazać winnego. Niemniej jednak Leila bardzo chce zasiać chociaż minimalne zwątpienie - bo wystarczy, że ława przysięgłych nie będzie do końca zgodna, a ona ma szansę na obalenie oskarżenia...

Nie będę bardziej spojlerować pod kątem fabularnym - powiem tylko, że emocjonalnie to rollercoaster, a świadek X, którego perspektywa się co jakiś czas pojawia, tym bardziej intryguje, bo człowiek nie jest w stanie przewidzieć, co ta osoba widziała i co ta osoba jest jeszcze w stanie zrobić. Dlatego moment odsłonięcia kart jest tak szokujący - bo akurat tego się nie spodziewałam.

W sumie jedyną intrygą, którą tu przewidziałam, to kwestia tego, kto jest stalkerem Leili - bo zaczyna się ta postać pojawiać w momencie, w którym rozpoczyna się ta głośna sprawa. To akurat przewidziałam dosyć trafnie, chociaż było to przypuszczenie - i w żaden sposób nie byłam w stanie przewidzieć głównego motywu tego wszystkiego, bo tu oczywiście też Jo Murray szokuje, mimo że rzuciła wcześniej strzępek informacji, który by to uzasadniał - ale trzeba czytać bardzo uważnie, żeby w ogóle to odkryć.

"Anatomia morderstwa" to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam - i to definitywnie będzie jedno z tych zakończeń, o których nie będę w stanie przez dłuższy czas zapomnieć. Sam sposób napisania - wprowadzenie tego Świadka X - jest ciekawym zabiegiem, ale no, ta pozycja po prostu ma sporo mocnych punktów, więc bardzo miło było mi ją czytać i poznać całość tej historii.

Wolałabym, żeby ostatnie zdania były bardziej twierdzące niż pytające - bo mam wrażenie, że w pewien sposób ten jeden wątek nie był do końca domknięty, ale rozumiem, że był to celowy zabieg od Jo Murray, żeby skłonić czytelnika do myślenia i postawienia go w roli osoby z ławy przysięgłych, który takie wyroki podejmuje jednak na co dzień - i od tej decyzji zależy przecież czyjeś życie.

Podsumowując: bardzo polecam, bo wychodzę z założenia, że dawno nie czytałam kryminału, który aż tak bardzo by mi namieszał w głowie i sprawił, że nie jestem w stanie szybko odkryć tropów i się domyślić całej prawdy...  

3 komentarze:

  1. No to myślę, że akurat taki kryminał można przeczytać. Myślę, że książki z tego gatunku jednak ocenia się z perspektywy satysfakcji zakończenia - mimo wszystko to ono sprawia, czy ta książka nami wstrząśnie, czy wręcz przeciwnie, zanudzi na śmierć.
    Ostatnio wolę takie gatunki. Właśnie jestem po Sobczak, audiobooku i trochę mi się nawet podobało (choć nie wiem, dlaczego jen główna seria liczy tak dużo tomów, chyba sześć, jeśli dobrze sprawdzałam). Więc może sięgnę i po tą, też na audiobooki, bo do tego mi się dobrze kojarzy, tak jakby Agatha Christie lub sir Doyle. Znaczy tylko po tytule.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Anatomia morderstwa" zapowiada się na wciągający thriller prawniczy. Ja uwielbiam filmy z tego gatunku, książki chyba nie czytałam ale jestem zaciekawiona omawiana książką.

    OdpowiedzUsuń