środa, 29 lipca 2026

Tessa Bailey - "Naucz mnie wygrywać"

Autor: Tessa Bailey

Tytuł: Naucz mnie wygrywać

Wydawnictwo: MUZA [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 416

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: romans ze sportowcem

Ocena: 7/10


Opis:

Wells Whitaker był kiedyś gwiazdą golfa. Teraz się pogubił. Jego pewność siebie wyparowała. A kariera zawisła na włosku. Do tego jest zbyt uparty i dumny, by przyznać, jak bardzo potrzebuje pomocy. Ma jednak szczęście, bo pewna rudowłosa dziewczyna wciąż w niego wierzy i nigdy nie przestała mu kibicować.

Josephine Doyle, bezczelnie szczera, ale lojalna fanka. I ostatnia nadzieja.

Oboje nie mają nic do stracenia.

Zawierają układ: ona pomoże mu wrócić na szczyt, on podzieli się wygraną. Bez emocji. Bez komplikacji. Bez zobowiązań.

Ale wspólne podróże, długie dni na polu golfowym i noce, które kończą się zbyt blisko siebie, szybko zmieniają zasady gry…

Bo co, jeśli za gniewem i sarkazmem kryje się ktoś, kto potrafi kochać naprawdę? I widzi w Tobie więcej, niż Ty sam jesteś w stanie dostrzec.

Oczywiście, można się przed tym bronić, tyko po co?

Czasem jedna osoba wystarczy, by wszystko zmienić.


Recenzja:

Wow, romansu sportowego z golfistą jeszcze nie miałam okazji czytać - ale zawsze zdarza się pierwszy raz. Niby książki Tessy Bailey też już miałam okazję czytać - chociaż nie znam wszystkich wydanych w Polsce, które ona napisała - niemniej jednak uważam, że "Naucz mnie wygrywać" to pozycja niezwykle wyjątkowa, głównie za sprawą pomysłu i wykonania (czyli praktycznie wszystko się tu zgadza!).

Wells Whitaker jest zawodowym golfistą - kiedyś był gwiazdą i odkrytym talentem, ale od tego czasu minęły już ponad dwa lata i obecnie praktycznie sabotuje sam siebie: alkohol, bójki... Obecnie, gdy bierze udział w zawodach, często nawet nie przechodzi dalej - a jego poczynania na żywo we Florydzie śledzi tylko jedna, wierna fanka, której Wells w ogóle nie jest w stanie zrozumieć: dlaczego kibicuje ona komuś, kto przecież nie ma już szans się podnieść i twierdzi, że gdyby tylko chciał, to mógłby jeszcze stanąć na szczycie?

Tą fanką oczywiście jest Josephine - która kocha golfa całym swoim sercem i nawet jej rodzinny biznes jest związany z golfem. Biznes, który mocno ucierpiał z powodu pogody, która potrafi pokazać swoje niebezpieczne oblicze... Na dodatek Josephine ma cukrzycę typu 1, nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, a budynek, który został zniszczony, także nie był ubezpieczony od powodzi. Mówiąc w skrócie: nasza główna bohaterka jest głęboko w czarnej dziurze, więc tym bardziej nie spodziewa się, że pomocy będzie chciał jej udzielić Wells, który pojawia się w okolicy, by ocenić straty po nawałnicy - tyle, że Josephine nie chce jego litości, szczególnie po tym, jak potraktował ją podczas ostatnich zawodów: gdzie dosłownie wykpił jej lojalność, złamał transparent i wycofał się z gry, mimo tego że ona w niego wierzyła.

Wells i Jospehine dochodzą jednak do pewnego konsensusu: dziewczyna stanie się jego cuddy (będzie nosiła jego kije podczas zawodów, dawała mu cenne rady i wskazówki), a on postara się wygrać jak najwięcej - bo dziesięć procent z zarobków golfisty idzie na konto cuddy - a nawet trzydzieste miejsce w rankingu jest sowicie premiowane. Tylko czy w ogóle Wells jest w stanie jakkolwiek poprawić swoją grę, nawet gdy przyświeca mu cel, by pomóc kobiecie, która przez długi czas była jedynym powodem, dla którego totalnie nie opadł na dno?

Nie miejmy złudzeń - to romans, w którym pojawiają się (czasem bardzo gorące) sceny erotyczne. Nie miejmy też złudzeń, że golf wydaje się męskim światem, więc Josephine wcale nie ma tak łatwo - szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę jej cukrzycę typu pierwszego, która może wiele utrudniać (mówię z własnego doświadczenia: choruję na to samo od ponad dwudziestu lat - i wiem, jak bywa trudno). Może jednak właśnie dzięki połączeniu tych wszystkich rzeczy - i całkiem ciekawemu przedstawieniu golfa - uważam, że "Naucz mnie wygrywać" to definitywny hit, który warto byłoby przeczytać!

Leczenie cukrzycy typu pierwszego w Polsce jest jednak na dosyć zaawansowanym poziomie - szczególnie, jeśli patrzeć na to, że nie znam właściwie żadnej osoby, która musiałaby oszczędnie dawkować sobie insulinę - po prostu jak ma się duży cukier czy chce się coś zjeść, daje się zastrzyk lub naciska odpowiednie przyciski w pompie insulinowej i jakoś to idzie. Josephine pozbawiona ubezpieczenia zdrowotnego musi jednak myśleć o wszystkim i jej życie jest dużo bardziej skomplikowane - mimo że używa także sensorów do pomiaru glukozy. Biorąc pod uwagę całkokształt: uważam, że naprawdę dobrze przedstawiono tu codzienność życia z chorobą, szczególnie jak na amerykańskie standardy. Doczytałam także, że córka autorki zachorowała na cukrzycę, gdy miała sześć lat - stąd nie dziwię się, że Tessa Bailey tak dobrze to wszystko oddała.

"Naucz mnie wygrywać" przeczytałam w jedno popołudnie, gdyż byłam bardzo ciekawa jak to wszystko się rozkręci i dokąd nas to zaprowadzi. Uważam, że autorka zrobiła wszystko, by jej historia była jak najlepsza i przy okazji jak najciekawsza. Jakość napisania przemawia na ogromny plus - a ja bym chętnie przeczytała jeszcze jakiś romans z golfistą, bo naprawdę mi się to spodobało i było miłą odskocznią od romansu z hokeistą (których obecnie mamy najwięcej).

Jestem pod wrażeniem tej historii - a zakończenie idealnie tu pasuje i w pewnych aspektach nawet mnie rozczula. Polecam więc ze swojej strony - i swoją drogą jestem ogromnie ciekawa czy naprawdę gracze golfa zarabiają aż tyle, jak grają w profesjonalnej lidze: bo może to jest nisza, którą powinnam była okryć, jak byłam jeszcze dzieckiem, haha.

4 komentarze:

  1. Przynajmniej coś innego, przynajmniej chociaż inny sport. Ale i tak widzę w tych obecnych romansach bardziej kopiuj-wklej, nie potrafię zobaczyć w nich czegokolwiek odkrywczego. Ciekawe, czy elementy gry w golfa są napisane z researchem, w sensie, czy autor w to chociaż zagrał, dobrze poznając zasady.
    A tak to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na półce i niedlugo będzie czytana. Liczę, że mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  3. Narazie nie planuje, choć opinia bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Golf to nie moj ulubiony sport, a romanse czytam tylko na poprawę humoru. Dziękuję za ciekawa recenzję, ale nie mam w planach tej książki.

    OdpowiedzUsuń