Autor: Loreth Anne White
Tytuł: Jego piękna żona
Wydawnictwo: Mando [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 416
Narracja: trzecioosobowa
Gatunek: thriller
Ocena: 6,5/10
Opis:
Im więcej sekretów, tym więcej powodów, żeby zabić
Chloe Cooper pracuje jako barmanka, wyprowadza psy sąsiadów oraz… podgląda ludzi, żeby fantazjować na ich temat. Jej życie całkowicie się zmienia, gdy do luksusowej willi naprzeciwko wprowadzają się Adam Spengler, ceniony chirurg, oraz jego olśniewająca żona Jemma.
Zamieszkanie w domu nad oceanem ma być dla Jemmy i Adama nowym początkiem i szansą na uporanie się z tragicznymi stratami. Spokój jednak nie przychodzi. Kobieta czuje, że jest przez kogoś obserwowana.
Pewnego ranka na spowitej mgłą plaży Chloe jest świadkiem morderstwa. Od tego czasu zaczyna postrzegać swoich sąsiadów w zupełnie innym świetle.
Policyjne śledztwo w tej sprawie okazuje się dużo bardziej skomplikowane, niż wydawało się na początku. Spenglerowie mają swoje tajemnice, a Chloe nie jest jedyną osobą, która z ukrycia patrzyła na tragiczne wydarzenia.
Mroczne kłamstwa. Pozornie idealny dom. Niebezpieczna gra.
Recenzja:
Powiem tak: czytałam już jedną książkę tej autorki i także stwierdziłam, że była całkiem przyjemna - bo chociaż Loreth Anne White skupia się na zbrodniach i intrygach, to jednak bardzo dobrze się to czyta, więc nie umiem znaleźć innego sformułowania niż "przyjemne czytadełko. Nie, żeby "Jego piękna żona" była pozycją, która nie ma wad, ale definitywnie można powiedzieć, że warto ją przeczytać.
Okej, to opowiem o tej książce pod kątem podpunktów, bo mam wrażenie, że tę formę ostatnio całkiem polubiłam!
1) Mocną stroną tej książki jest kreacja bohaterów - to znaczy, że mam wrażenie, że są całkiem dobrze zrobieni pod kątem rysu psychologicznego, są nieoczywiści, złożeni, a ich zachowanie jest dobrze umotywowane. Nie zmienia to jednak sprawy, że czasami czytelnik musi poczekać na serwowanie kolejnych rewelacji - bo stety lub niestety - autorka nam pewne rzeczy stopniuje.
2) Powiem tak: jest historia i są fragmenty wywiadu, bo o tej sprawie jest tworzony jakiś podcast - i te dwie formy: wspomnienia i wywiad się mieszają. Tyle, że miesza to też czytelnikowi w głowie - bo co najmniej w jednym momencie z wywiadu dostałam informację, która niby miała być sprawdzonym faktem - a okazała się po prostu bzdurą. Możne w oryginale brzmiało to mniej jednoznacznie - ale w "Jego piękna żona" w polskim wydaniu wydaje się, jakby autorka w pewnym momencie zapomniała, że ktoś powinien nie żyć, bo w dalszej części jest nawet dosyć istotną osobą dla fabuły...
3) Zbrodnia dosyć nieoczywista - chociaż ze standardowych przyczyn, a mianowicie dramatów rodzinnych. Zakończenia można było się takiego spodziewać, skoro spotkały się trzy wykwintne charaktery, z których każdy chciał ugrać w tym wszystkim coś dla siebie...
4) Autorka zrobiła bardzo fajne tło pod kątem przeszłości bohaterów - mam wrażenie, że dzięki temu byli bardziej rzeczywiści, ale też dzięki temu ich działania były bardziej sensowne i umotywowane. Dzięki temu, że mamy tu sporo wspominek z przeszłości, okazuje się, że pewne rzeczy od dawno tkwiły w ich głowach. I od dawno w tych głowach nie było już zbyt dobrze...
5) Najlepszą rzeczą, którą się udało przedstawić Loreth Anne White to chyba przedstawienie samotności - bo historia Chloe jednoznacznie pokazuje, że można żyć wokół ludzi, ale dramatyczne historie z przeszłości i wychowanie mogą sprawiać, że ma się blisko czterdzieści lat i można się alienować od innych: nawet, jak ktoś chce się z nami przyjaźnić...
6) Zakończenie całkiem mnie zadowoliło. Nie spodziewałam się takiej akcji pod kątem Zoe, ale okazało się to lepszym plot twistem niż się spodziewałam, że mogę w tej książce znaleźć. Nie będę spojlerować, powiem po prostu, że to naprawdę pewne rzeczy tłumaczyło w taki bardziej kompletny i kompleksowy sposób.
7) Jak lubicie książki, które są ciekawe pod kątem klimatu - i które są najstraszniejsze ze względu na to, że to wszystko mogłoby się zadziałać normalnie, na co dzień właściwie w większości rodzin - to zdecydowanie polecam "Jego piękna żona". Definitywnie autorka stara się tu trzymać realizmu, a nie odpływa pod kątem wyobraźni na jakieś niestworzone rejony - myślę, że to docenicie.
Podsumowując: naprawdę spoko do przeczytania, chociaż sądzę, że to jedna z tych historii, które czyta się raz i później się już do nich nie wraca. Jeśli jednak szukacie akurat teraz jakiegoś thrillera, to wiecie już chyba, co powinniście przeczytać!

Zupełnie nie moja bajka
OdpowiedzUsuńZnam kilka osób które chętnie sięgnął po tą książkę
OdpowiedzUsuńW sumie fajne zarysowanie sytuacji z okładki, no i ta dziwnie wścibska sąsiadka. Chyba do tej pory to novum, bo zdaje mi się, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł poprowadzenia fabuły ze strony takiej postaci. Także na plus. No i zajmujący tytuł - okładka taka sobie, ale tytuł przyciąga, przynajmniej mnie, fajny pomysł wizualnie.
OdpowiedzUsuńNo i fajny pomysł recenzji z podziałem na punkty - wiem, że jest już od pewnego czasu, ale mi się tutaj najbardziej podobał.
Całościowo książka wydaje mi się całkiem do przeżycia. Szczególnie mocne punkty w kreacji bohaterów, bo często zapomina się o tym (przez dennych autorów), że to ważne w każdej książce, nie tylko thrillerach. Na plus!