Autor: Tana French
Tytuł: Zdążyć przed zmrokiem
Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 496
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: kryminał/thriller
Ocena: 6/10
Opis:
IRLANDIA JEST WSTRZĄŚNIĘTA TYM, CO ZDARZYŁO SIĘ NA PODDUBLIŃSKIM OSIEDLU.
Troje bawiących się dwunastolatków wchodzi do lasu, ale wychodzi z niego tylko jedno z nich – chłopiec w zakrwawionym ubraniu, który jest w stanie bliskim katatonii. Pozostałej dwójki nie odnaleziono.
Dwadzieścia lat później w tej samej okolicy znów dochodzi do tragedii. Na wykopaliskach archeologicznych w pobliżu osiedla zostają znalezione zwłoki zamordowanej dziewczynki – dwunastoletniej Katy Devlin. Przypadkowa zbieżność czy miejscowy seryjny zabójca?
Śledztwo prowadzi detektyw Rob Ryan. I tak się składa, że to on był chłopcem, któremu udało się wtedy wyjść z lasu. Od lat żyje pod zmienionym nazwiskiem, więc nikt w policji – poza jego partnerką – o tym nie wie. Ryan zdaje sobie sprawę, że jeśli wszystko się wyda, zostanie odsunięty od śledztwa. A do tego nie może dopuścić. Bo tym razem nie chodzi o karierę, o poprawienie statystyki rozwiązanych spraw. To coś bardzo osobistego.
Recenzja:
Powiem tak - sama historia mi się podobała, chociaż sposób pisania wydawał mi się trochę zbyt ciężki (podobnie mam gdy czytam Kinga - więc myślę, że osoby, które są fanami jego twórczości, to mogą bardzo docenić "Zdążyć przed zmrokiem"). Niemniej jednak oceniam całość na sześć na dziesięć gwiazdek - i myślę sobie, że patrząc na to, że nie domyśliłam się, jakie będzie zakończenie i kto faktycznie dokonał morderstwa, to okazuje się, że Tana French to doskonała pisarka.
Rob Ryan - detektyw - musi zbadać śmierć dwunastoletniej dziewczynki. Samo w sobie jest to okropne, ale najgorsze dla mężczyzny jest to, że musi po dwudziestu latach wrócić do okolicy, w której doszło do wydarzeń z jego przeszłości: gdzie poszedł z dwójką przyjaciół do lasu i ostatecznie po poszukiwaniach znaleziono tylko jego. Rob nie ma zielonego pojęcia, co się wtedy wydarzyło, jego umysł pewne rzeczy wyparł, ale on sam bardzo chciałby odkryć prawdę. Szczególnie, że obecna zbrodnia mogłaby być przecież w jakiś sposób powiązana z tym, co działo się w przeszłości...
Katy miała przed sobą całe życie i w perspektywie cudowną karierę baletnicy, bo niebawem miała wyjechać do elitarnej szkoły, która przyjmuje tylko najbardziej utalentowanych i najbardziej pracowitych. Tyle, że dziewczynka zostaje znaleziona na terenie wykopalisk archeologicznych, które są prowadzone nieopodal - i to w okolicach ołtarza ofiarnego. Można powiedzieć, że Rob i jego partnerka mają co najmniej kilka tropów do sprawdzenia, ale uwierzcie mi - nikt nie spodziewa się tego, jak to się ostatecznie skończy i kto będzie za to wszystko odpowiedzialny (i z jakiego powodu).
Nie byłam w stanie domyślić się tego, jak skończy się "Zdążyć przed zmrokiem". Sprawa Katy jest złożona, a Tana French zdejmuje wszystko niczym warstwy cebuli - starając się zbadać wszystkie możliwe tropy. Mimo wszystko czytelnik ciągle zmienia swoje podejrzenia, bo część rzeczy i dowodów wypływa dopiero później, w dalszych częściach badań i przesłuchiwań. Wydaje mi się więc, że autorka zrobiła kolosalną robotę jeśli chodzi o rozplanowanie wszystkich detali, bo się to sensownie zazębia.
Naprawdę jedynym minusem, który widzę w tej książce jest to, że jest ona napisana w taki sposób, który kojarzy mi się ze słowem "topornie". Tyle, że w głowie tłucze mi się też myśl, że to po prostu kwestia tego, że zwykle czytam bardziej lekkie książki, często z dziedziny romansu, i że jak ktoś na przykład docenia książki Kinga, to powinien być wręcz zauroczony tym, jak skonstruowana i napisana jest ta pozycja, którą dziś dla Was recenzuję - bo to są właśnie bardziej takie klimaty.
Ta powieść nie jest jednowymiarowa, tylko naprawdę dużo się dzieje. Nie do końca polubiłam zakończenie jeśli chodzi o prywatne sprawy Roba - ale z drugiej strony sam schrzanił i sobie na pewne rzeczy zasłużył.
Chyba samo to, że przeczytałam tę książkę w dosłownie jeden dzień, bo musiałam dowiedzieć się, jak się to wszystko zakończy, mówi o tym, że jest to książka, która definitywnie jest warta tego, by się chcieć z nią bliżej zapoznać. Ja osobiście wiem, że moja najlepsza przyjaciółka się w "Zdążyć przed zmrokiem" całkowicie zakocha - więc planuję jej niebawem ten tytuł podsunąć.
Jeśli i dla Was brzmi dobrze to, że mamy tu solidnie i dobrze rozpisaną kwestię zbrodni i śledztwa detektywistycznego, to śmiało, skuście się na ten tytuł. Dodam tylko, że czytanie właśnie może iść wolniej przez sposób napisania i dużą ilość szczegółów. Cieszę się, że poznałam "Zdążyć przed zmrokiem", chociaż początek trudno mi się czytało, bo trochę czasu minęło, nim przyzwyczaiłam się do sposobu pisania Tany French!
Podsumowując: to jest dobry kryminał, tego odmówić w żaden sposób tej książce nie mogę. Decydujcie więc czy macie ochotę na czytanie czegoś z tego gatunku!
Świetna recenzja! Bardzo podoba mi się Twoje szczere i wyważone podejście do tej książki. 📖 Tana French ma rzeczywiście bardzo specyficzny styl – jej książki to bardziej mięsiste dramaty psychologiczne z wątkiem kryminalnym niż klasyczne, dynamiczne thrillery, dlatego Twoje porównanie do Stephena Kinga jest niesamowicie trafne! Obaj autorzy uwielbiają powolne budowanie klimatu, skupianie się na psychice bohaterów i drobnych detalach, co dla osób przyzwyczajonych do szybszego tempa może faktycznie brzmieć nieco "topornie".
OdpowiedzUsuńTo, że książka trzymała Cię w napięciu do samego końca i nie domyśliłaś się rozwiązania, to ogromny plus – w dzisiejszych kryminałach rzadko się to zdarza. Pochłonięcie prawie 500 stron w jeden dzień, mimo tak wymagającego stylu, to najlepszy dowód na to, że ta historia po prostu hipnotyzuje. 🔥
Kryminały to nie do końca moja bajka, ale tytuł sobie zapisze, kto wie może kiedyś będę mieć ochotę na tego typu lekturę
OdpowiedzUsuńLubię takie historie i uwielbiam czytać dobre kryminały. Z chęcią dowiem się jak zakończy sie ta książka. Zapisuje do czytania.
OdpowiedzUsuń