Autor: Rachel Schneider
Tytuł: Metal Slinger. Żar metalu. Tom 1
Wydawnictwo: Time4YA [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 448
Narracja: pierwszosobowa
Gatunek: romantasy
Ocena: 7/10
Opis:
ODKRYJ KSIĄŻKĘ Z TWISTEM, DLA KTÓREGO OSZALAŁ INTERNET
Brynn całe życie spędziła wśród społeczności Alaha, choć nie jest jedną z nich. Uczy się, by zostać strażniczką i zyskać szansę wyjazdu na coroczny jarmark organizowany przez Kenta - lud, który wygnał jej wspólnotę na morze. Udział w tym wydarzeniu to dla młodych strażników wielkie wyróżnienie, a także rytuał przejścia. Brynn nie spodziewa się, że w trakcie jarmarku przyczyni się do złamania traktatu pokojowego między Alaha a Kenta. Ani że jej spotkanie z żołnierzem wroga zagrozi wszystkiemu, w co dotąd wierzyła.
Wkrótce lojalność Brynn względem Alaha zostaje wystawiona na próbę. Odnajduje ją człowiek, który poprzysiągł, że wyjawi dziewczynie tajemnicę jej prawdziwej tożsamości. Podczas tułaczki Brynn odkrywa w sobie magię, której ją pozbawiono. Wyobcowana i niepewna swojego losu wkracza w świat stojący na krawędzi rebelii u boku ciemnookiego nieznajomego, który wywrócił jej życie do góry nogami. Czy odnajdzie swoje miejsce i zdecyduje się podążyć za głosem serca?
Metal Slinger kipi emocjami i szokuje zapierającym dech w piersiach zwrotem akcji.
Recenzja:
Ostatnio czytam niewiele - głównie słucham audiobooków, bo nie mam czasu. Korzystam z tych chwil, gdzie podróżuję w drodze do pracy lub z pracy. Nie da się inaczej tego ująć: kradnę pewne chwile z książkami, a dużo łatwiej mi wtedy korzystać z serwisu Audioteka, który od dobrych kilku miesięcy jest dla mnie wybawieniem, gdy akurat mam taki trochę bardziej napięty czas.
O "Metal Slinger. Żar metalu. Tom 1" słyszałam w sumie całkiem sporo - i to dużo pozytywnych rzeczy - stąd stwierdziłam, że jak już znalazłam ten tytuł na liście w Audiotece, to go wysłucham. 16 godzin i 14 minut, lektorem jest Kim Sayer - i wydaje mi się, że w całokształcie ten audiobook wyszedł naprawdę w porządku. Dodam, że ja słucham w prędkości 2,2x, ale nie było problemu ze zrozumieniem lektorki nawet w tak dużym przyspieszeniu.
Brynn trenuje do bycia strażniczką i można powiedzieć, że w pewien sposób jej życie jest stabilne i ułożone. Nie spodziewa się, że podczas wyprawy przez morze jej życie może aż tak bardzo zostać wywrócone do góry nogami - a tym bardziej, że pewien mężczyzna w pewien sposób ją sobie upatrzy, a później podąży za nią do krainy Alaha, mimo że może to dla niego oznaczać zagładę. On oczywiście kryje w sobie pewną tajemnicę, ale twierdzi też, że zna pewne sekrety Brynn, których ona sama zdaje się nie być świadoma...
Nie będę więcej zdradzać, bo powiem szczerze: najlepiej tę historię poznawać samemu, bo wydaje mi się, że tu się tyle dzieje i jest tyle niuansów, że łatwo byłoby rzucić jakiś spojler, nawet bez chęci spojlerowania. "Metal Slinger. Żar metalu. Tom 1" to opowieść, która ciągle ciekawi, ciągle zaskakuje i trzyma w takim napięciu, że bez wątpienia nie dziwią mnie wysokie oceny, które często dostaje Rachel Schneider za ten tytuł.
Po ostatnim rozdziale miałam w głowie tyle pytań, że dosłownie zastanawiam się teraz, jak szybko ukaże się w Polsce kontynuacja. Za granicą widzę, że tom kolejny jest już wydany, więc mam nadzieję, że w miarę szybkim tempie ukaże się to wszystko u nas, bo myślę sobie, że wielu, naprawdę wielu czytelników bardzo na to wyczekuje. W tej kwestii z opisem się zgadzam - to jeden z większym plot twistów, jaki w ogóle czytałam w tym roku i jeden z większych, jakie w ogóle czytałam w swoim życiu. To taki cliffhanger, który zostawia czytelnika wbitego w fotel, ze szczęką na ziemi i z poczuciem, że autorka zrobiła dosłownie wszystko, by wykiwać swojego odbiorcę (ale akurat w taki bardzo pozytywny sposób!).
Rachel Schneider stworzyła ciekawych bohaterów i naprawdę fajny pomysł na więź przeznaczenia, która pojawia się szczególnie w drugiej części "Metal Slinger. Żar metalu. Tom 1". To taka trochę więź mate, jak w książkach o wilkołakach, z tym, że tutaj bohaterowie mają inne zdolności - nie zmieniają kształtu, tylko bardziej mają jakby unikalne magiczne zdolności (np. władanie metalem).
I chociaż ta pozycja była naprawdę dobra, to myślę sobie, że pełną skalę literackiego talentu autorki dostaniemy dopiero w drugiej części, co do której mam wysokie oczekiwania. Jestem ciekawa tego, jak to wszystko się rozwinie, ale szczególnie ciekawi mnie rozwój dworskich intryg, nawet nie samego wątku romantycznego (chociaż według mnie ta książka to oczywiście romantasy).
Jeśli ciekawią Was takie tematy i takie motywy - serdecznie polecam! Ta pozycja dostępna jest zarówno w papierze, w e-booku, jak i w audiobooku. Którykolwiek format wybierzecie, myślę, że może Was czekać fenomenalna przygoda i wiele godzin przy totalnie wciągającej historii.
POLECAM!

Narazie nie mam w planach 😉
OdpowiedzUsuńJuż przeczytana I musze przyznac, że jeden z najlepszych plot twistów jakie czytalam. Zaskoczenie na maxa. Niecierpliwie czekam na kontynuację
OdpowiedzUsuńCiekawa opinia, ale książki nie mam w planach
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa recenzja znam kilka osób które czytają takie książki więc będę im je polecać
OdpowiedzUsuń