Autor: S.A. Barnes
Tytuł: Córka Śmierci. Dzieci Pradawnych. Tom 1
Wydawnictwo: Nowe Strony [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 403
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romantasy
Ocena: 7/10
Opis:
Namiętny klimat mitologii Neon Gods łączy się z estetyką dark academia w romantasy autorstwa S.A. Barnes, bestsellerowej autorki „USA Today”.
Jocasta ułożyła sobie całkiem zwyczajne życie na Uniwersytecie Beecher – no, na tyle zwyczajne, na ile to możliwe, gdy nosi się imię Jocasta i jest się jedynym dzieckiem Śmierci.
Ma grono dobrych przyjaciół i skomplikowaną relację z byłym asystentem wykładowcy. Ani przyjaciele, ani chłopak, który wpadł jej w oko, ani też pozostali studenci nie znają prawdy o tym, kim – a właściwie czym – jest. Byliby przerażeni, gdyby odkryli, że aby przeżyć, Jo musi się żywić… i że żywi się właśnie nimi. Odmawia jednak odbierania życia. Zamiast tego karmi się ich rozczarowaniami, porażkami i odrzuceniem.
To nie do końca idealne rozwiązanie, ale działa. Przynajmniej do chwili, gdy na kampusie pojawia się niezwykle pociągający nieznajomy – potomek Pożądania. Przybywa tam, ponieważ Śmierć wyznaczyła Jo na swoją następczynię, czyniąc z niej zarówno potężną sojuszniczkę, jak i cenny cel.
Bezpieczny, starannie zbudowany świat Jo zaraz legnie w gruzach. Mimo to dziewczyna zrobi wszystko, by ochronić ludzi, których kocha. Nawet jeśli będzie musiała stać się tym, czego najbardziej nienawidzi…
Recenzja:
Powiem Wam wprost, że ta książka to na razie taki początek do romantasy, bo to swego rodzaju zalążek uczuć miłosnych - i ja osobiście chyba kibicuję ciut innej parze niż większość będzie, bo mega polubiłam chłopaka od Pożądania (ale o tym więcej później). Nie wiem jednak kiedy w ogóle jakaś kontynuacja wyjdzie, bo na razie nie ma jej nawet za granicą, tylko jest wiadomo, że ma być to cykl. Kibicuję, by było to jak najszybciej, bo całkiem polubiłam historię, która dzieje się na Uniwersytecie Beecher.
Jocasta osiadła w miasteczku, w którym mogłaby wyrządzić jak najmniej szkód i w którym w ogóle nie odczuwa się magii. W końcu jako córka Śmierci - Pradawnego, który zabija swoją mocą - musi się odżywiać czymś w rodzaju siły witalnej, ale stara się praktycznie głodować, by nikomu nie zrobić krzywdy. Ustalmy, że Jo najchętniej by się całkowicie wyrzekła swojej mocy i swojego dziedzictwa, bo przez to ma wrażenie, że nigdy nie będzie mogła w pełni się odsłonić przed swoimi bliskimi. Nawet z matką ma dosyć średni kontakt i praktycznie nie utrzymują relacji.
Tyle, że sytuacja Jo zmienia się w momencie, gdy do jej miasteczka nagle zaczynają zjeżdżać się inni potomkowie Pradawnych, a na dodatek zaczyna dochodzić do tragicznych zbrodni, które w pewien sposób są powiązane z Jocastą. Dosyć szybko dziewczyna orientuje się, co spowodowało ten nagły szał - Śmierć chce udać się na wieczny odpoczynek i się wygasić, ale ktoś musi przejąć jego obowiązki, a on wyznaczył na swoją spadkobierczynie właśnie swoją córkę, z którą od bardzo wielu lat nie miał żadnego kontaktu i której nawet nie ostrzegł, że nagle wybuchnie wokół niej aż takie zamieszanie...
Może by to Jo aż tak bardzo nie obeszło, gdyby nie to, że jedną z pierwszych ofiar jest jedna z jej najlepszych przyjaciółek - a dziewczyna zrobi wszystko by odnaleźć tego, kto ją skrzywdził i wymierzyć mu odpowiednią zemstę...
"Córka Śmierci. Dzieci Pradawnych. Tom 1" to jedna z tych książek, które są napisane w taki sposób, że czyta się je jednym tchem. Nawet jak pewne zdarzenia pod koniec nie do końca są jakieś bardzo "wow" i trochę inaczej bym sobie wyobrażała to ostateczne starcie między Jo a złoczyńcą (tak to ujmę, żeby nie dawać spojlerów). Niemniej jednak całość czyta się tak dobrze, że moją oceną i tak jest siedem na dziesięć.
S.A. Barnes umie pisać - umie opisywać emocje, uczucia, a także tworzyć bohaterów, o których chce się czytać. Dlatego mam nadzieję, że usłyszymy o niej jeszcze w Polsce - może nie tylko przez drugi tom tej serii, ale może jeszcze jakieś inne jej powieści zostaną przetłumaczone, bo z tego co widziałam, trochę ich już na koncie ma.
Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak ta pozycja na mnie oddziaływała. Samo przedstawienie potomków Pradawnych, którzy muszą mieć styczność z mocą, bo inaczej głodują i cierpią, jest dla mnie całkiem fajnym przedstawieniem rzeczywistości - i patrzenie na miotającą się Jo, która ma dylemat, bo nie chce używać swojej mocy, ale chce chronić swoich bliskich, tym bardziej przypadł mi do gustu, bo to wszystko sprawiło, że główna bohaterka wydawała się bardzo ludzka i rzeczywista.
Wyżej wspomniałam o tym, że do miasteczka zaczynają napływać osoby z mocą - między innymi potomek Pożądania, który według mnie jest najsympatyczniejszym męskim bohaterem w całej tej książce. I chociaż raczej nie mogę na to liczyć, to trzymam kciuki, żeby mu się ułożyło - najlepiej z Jo, ale ogólnie jakikolwiek happy end dla niego byłby dobry.
Podsumowując: jestem na TAK, polecam!
Teraz tylko pozostaje trzymanie kciuków, że kontynuacja ukaże się jak najszybciej: i za granicą, i u nas!

Brzmi mega ciekawie czasem lubię sięgać po inne gatunki z książki z historią w tle
OdpowiedzUsuńJestem jej ciekawa 😊
OdpowiedzUsuńUwielbiam mroczne, nieszablonowe pomysły na magię, a ten podział na potomków Pradawnych brzmi świetnie. Rozbawiłaś mnie tym kibicowaniem chłopakowi od Pożądania – zazwyczaj też tak mam, że trzymam kciuki za postać, która ostatecznie ma najtrudniejszą drogę do happy endu 😂 Mimo tej słabszej końcówki napewno kiedyś chętnie po nią sięgnę. 📖
OdpowiedzUsuńAż się cieszę, że sie na nią skusiłam.
OdpowiedzUsuń