niedziela, 18 października 2026

Tana French - "Lustrzane odbicie"

Autor: Tana French

Tytuł: Lustrzane odbicie

Wydawnictwo: Albatros [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 560

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: thriller/kryminał

Ocena: 7/10


Opis:

CZASEM, ŻEBY ODKRYĆ PRAWDĘ, TRZEBA KŁAMAĆ.

W PRZYPADKU AGENTÓW DZIAŁAJĄCYCH POD PRZYKRYWKĄ – ZAWSZE.

Detektyw Cassie Maddox po tajnej operacji, której omal nie przypłaciła życiem, postanowiła nigdy więcej nie brać w czymś takim udziału.

I trzymała się tego… dopóki nie ujrzała twarzy swojego sobowtóra — zamordowanej dziewczyny, która nie dość że wyglądała identycznie jak ona, to przywłaszczyła sobie jej stworzoną kiedyś na potrzeby operacji tożsamość.

Szef wydziału tajnych operacji dublińskiej policji wpada na pomysł szalonej mistyfikacji: będą utrzymywać, że ofiara przeżyła, a Cassie się w nią wcieli. Główni podejrzani — czwórka przyjaciół zabitej dziewczyny — wyraźnie coś ukrywają. Nie wiadomo tylko, czy jest to ich wspólna tajemnica, czy każdy z nich ma własną.

Rozpoczyna się gra, w której przeciwnikiem Cassie nie jest – jak zawsze w jej pracy – morderca, lecz ofiara.


Recenzja:

Powiem tak, to kolejna książka od Tany French, którą mam okazję przeczytać i mam wrażenie, że jest genialnie. Ciągle mi się kojarzy, że to idealna powieść dla fanów twórczości Kinga - i chociaż oczywiście nie da się tego w żaden sposób porównać, to wydaje mi się, że i King, i French, to po prostu dobrzy pisarze.

Jeśli chodzi o fabułę, jest ona świetnie zarysowana w opisie, więc pozwolę sobie więcej na jej temat za bardzo nie pisać, bo wydaje mi się, że mogłabym wtedy zbyt wiele zdradzić. Niemniej jednak zwrócę uwagę, że takiej książki w życiu nie czytałam - i że sam pomysł na akcję jest tak totalnie oryginalny i odjechany, że wbija czytelnika w fotel i zostawia go z pewnym stanem zszokowania i zantrygowania.

Jeśli chodzi o "Lustrzane odbicie", akcja rozgrywa się powoli. Autorka się nie spieszy, powoli rozwija wątki, powoli zostawia pewne okruszki śladów, które czytelnik jest w stanie powoli sobie składać w głowie. Nie powiem, że domyśliłam się zakończenia jakoś bardzo szybko, ale już w tych kilku ostatnich rozdziałach szło to w jednym konkretnym kierunku - i pokazywało, że czasem pewne rzeczy nie są czarno-białe.

W ogóle postać Cassie, dziewczyny, która jest policjantką pracującą pod przykrywką, to też jest kopalnia szarej strefy. Z jednej strony sama ostatnio wiele przeżyła i zmaga się prawdopodobnie ze stresem pourazowym, a z drugiej: nie ma większych oporów by wcielić się w rolę zmarłej dziewczyny (która wygląda wręcz identycznie jak ona, chociaż nie są spokrewnione) i bez większych trudów udaje, że jest ona kimś, kto otarł się o śmierć, ale jednak pozostał przy życiu. Do tego wszystkiego w pewnym sensie zawiesza przy okazji swój związek z Samem - i przez to zakończenie, jeśli chodzi o wątek romantyczny, wydawał mi się bardzo nieprawdopodobny.

Można powiedzieć, że właśnie jeśli chodzi o taki kryminał/thriller to jest to na całkiem wysokim poziomie, ale te romantyczne wstawki, które nam tu serwują w "Lustrzane odbicie", to są definitywnie rzeczy, z którymi Tana French sobie nie robi, bo łatwiej uwierzyć w pewne przywiązanie do ludzi, których poznajemy na łamach tej historii, ale nie w uczucie między Cassie a Samem, które wydaje się mało wiarygodne i mało autentyczne, bo brakuje większej ilości opisów, większej ilości kontekstów, abym przynajmniej ja mogła w to uwierzyć.

"Lustrzane odbicie" to taka mała cegiełka powoli, ale wydaje mi się, że warto dać jej szansę i ją przeczytać. Przynajmniej fani gatunku powinni dać szansę - i to w ogóle całej serii Zbrodni Dublina. Tana French umie całkiem dobrze pisać, ma fajny warsztat literacki, mnóstwo genialnych pomysłów i ciekawie kombinuje. Jej rozwiązania spraw wydają się na razie nie do końca oczywiste, jest sporo tropów i sporo detektywistycznej pracy.

Jako taką wisienkę na torcie można dodać kwestię tego, że to właśnie część serii - i że w poprzednim tomie Cassie była pewnego rodzaju postacią drugoplanową, teraz była pierwszoplanową, a w kolejnym tomie ("Bez śladu") poznajemy perspektywę jeszcze kogoś innego. Dzięki temu mamy przenikające się informacje o postaciach i w sumie można czytać te książki niezależnie od siebie.

Podobała mi się ta książka, po prostu. Chociaż czytałam ją po kawałku przez tydzień (bo cierpię ostatnio na brak czasu, jeśli chodzi o czytanie papierowych pozycji, co pewnie niebawem trochę się zmieni), to przy czytaniu dobrze się bawiłam i "Lustrzane odbicie" podoba mi się w całokształcie tego, jak zostało to wymyślone i napisane.

Podsumowując: ze swojej strony gorąco polecam! Sprawdźcie sami, co mi się tak w tej książce podoba: myślę, że to będzie najlepsza opcja!

3 komentarze:

  1. Nie mam w planach, rzadko czytam kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawidek mój kolega z klubu książki uwielbia takie książki więc muszę nią mu polecić

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada sie interesująco, ale to nie do konca moje klimaty

    OdpowiedzUsuń