środa, 28 października 2026

Taylor J. LaRue - "Steelborn"

Autor: Taylor J. LaRue 

Tytuł: Steelborn

Wydawnictwo: You&YA [współpraca reklamowa z NovelistPL]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 542

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: romantasy

Ocena: 7/10


Opis:

MIŁOŚĆ BYWA BARDZIEJ NIEBEZPIECZNA NIŻ WOJNA

W świecie, gdzie magia jest zakazana, a zaufanie może kosztować życie, Reya Connery przetrwała dzięki własnym zasadom. Jako legendarna złodziejka znana pod imieniem Crimson Dagger nie odpowiada przed nikim - kradnie, walczy i znika, zanim ktokolwiek zdąży wypowiedzieć jej imię.

Ale jeden fatalny skok zmienia wszystko.

Kiedy Reya zostaje zmuszona do współpracy z Caelanem Halcyonem - nieśmiertelnym wojownikiem naznaczonym śmiertelną klątwą - odkrywa, że stawką nie jest już tylko przetrwanie.

W świecie pełnym zdrad, zakazanej magii i krwawych intryg istnieje sekret zdolny pogrążyć całe królestwa.

Caelan potrzebuje lekarstwa.

Reya potrzebuje wolności.

Żadne z nich nie planowało zakochać się po drodze.

Steelborn Taylor J. LaRue to pełna napięcia romantasy o ostrych mieczach, niebezpiecznych sekretach i uczuciu, które może zniszczyć wszystko.

Idealna dla fanów slow burn, enemies to lovers i epickich historii, w których miłość jest równie śmiercionośna jak wojna.


Recenzja:

Kolejne ciekawe romantasy, za które się wzięłam - w którym nie pasuje mi tylko jedna rzecz: że jak zwykle nasza główna bohaterka okazuje się w pewien sposób osobą, od której zależą losy wielu - bo jest swego rodzaju wybrańcem. Nie będę tego w tym momencie się bardziej rozwlekać, bo uważam, że każdy się dowie więcej szczegółów podczas czytania, jak będzie miał ochotę to zrobić, a ja spojlerować nie lubię. Ot, po prostu ostrzegam, że taki pomysł na tę bohaterkę jest - więc jak tego nie lubicie, to wtedy lepiej jednak sięgnąć po coś innego.

Reya jest złodziejką, a czasem także zabójczynią. Robi wszystko, żeby się wykupić - zostało jej ostatnie zlecenie, a później będzie mogła udać się dokądkolwiek chce: a Reya planuje zostać kowalem, więc czeka ją daleka droga, ale mimo wszystko dziewczyna nie może się jej doczekać, bo kowalem chce zostać od zawsze: bo jej ojciec nim był, a ona chce zrobić wszystko, by w końcu mógł spocząć w spokoju.

Tyle, że oczywiście nic nie idzie zgodnie z planem, a Reya musi w bardzo krótkim czasie zdobyć taką ilość pieniędzy, której nie posiada. Tyle, że Calean - potężny wojownik - chce ją wynająć i obiecuje, że jeśli ona pomoże go uleczyć i zdjąć z niego klątwę, to on zrobi wszystko, by ona wróciła i spłaciła swój dług (co oznacza uzyskanie wolności).

Jeśli liczycie na to, że Reya i Calean będą od razu wpadać sobie w objęcia - to się tego nie doczekacie. Z jednej strony to bardzo duży slow burn, a z drugiej: to enamies to lovers, więc początkowo oni raczej współpracują dlatego, że oboje mają z tego korzyści, a nie dlatego, że sprawia im to wielką frajdę.

Gdy na wierzch zaczynają jednak wychodzić tajemnice (także z dzieciństwa), a także prawda o pochodzeniu naszej głównej postaci, a magia zaczyna być jawna... Cóż, powiedzmy, że "Steelborn" potrzebuje kilku rozdziałów, by się w pełni rozwinąć: ale jak już akcja zaczyna być bardziej dynamiczna, to całkiem dobrze się to czyta.

Przejdę od razu do zakończenia "Steelborn" - powiem Wam, że w pewnym momencie przeskok o kilka dni to był wybieg w kierunku tego, że autorka chyba nie umiała logicznie i sensownie wyjść z pewnej sytuacji, więc stwierdziła, że może czytelników nie będzie to interesowało. Ale ostatnie kilka stron naprawdę daje nadzieję na fajną kontynuację - bo wydaje mi się, że to dopiero początek, chociaż nie ma tej informacji podanej wprost ani w książce, ani w księgarni internetowej. Bym się jednak zdziwiła, jakby Taylor J. LaRue nie skorzystała z tego, jaką fajną sytuację sobie stworzyła tym zakończeniem, skoro udało jej się stworzyć ciekawe uniwersum i bohaterów, o których dobrze się czyta.

Przyznam szczerze, że lubię czytać książki, w których kobiece postacie nie dają sobie w kaszę dmuchać, a tu mamy co najmniej kilka takich - i to jest naprawdę w porządku. Z tym, że właśnie Reya w pewnym momencie jest zbyt wyjątkowa i mam wrażenie, jakby nie było opcji, że coś jej nie wyjdzie. Zaczyna się więc jakiś wątek fabularny, a ja już wiem, że Reya raczej bez większych problemów sobie poradzi z rozwiązaniem tego wszystkiego w taki sposób, by było to dla niej korzystne.

Ogólnie oceniam na siedem na dziesięć gwiazdek i myślę sobie, że ostatecznie jest to całkiem dobra książka. Powiem Wam, że sięgnęłam po tę pozycję dlatego, że odpaliłam sobie NovelistPL do testowania - i pewnie gdyby nie to, to bym nawet się nie zdecydowała na czytanie tej historii, bo jakoś nie rzucała mi się ona wcześniej w oczy. Okazuje się jednak, że i książka mnie pozytywnie zaskoczyła, i sama aplikacja: bo myślę, że jak na NovelistPL pojawi się jeszcze więcej pozycji, to będzie to jedna z trzech najlepszych aplikacji do czytania i/lub słuchania książek w Polsce.

Podsumowując: jak macie ochotę testować NovelistPL, podobno trwa akcja, że pierwszy miesiąc kosztuje teraz 99 groszy - wczoraj mi się wyświetliła taka reklama, więc jak macie okazję skorzystać, to bardzo Wam polecam, bo jest kilka fajnych tytułów, które tam poznałam - i długa lista tego, co jeszcze planuję poznać!

2 komentarze:

  1. Dzięki za to podsumowanie! ❣️ Szukam ogólnie czegoś nowego w klimatach enemies to lovers, a porządny, powolny slow burn to dla mnie ogromny plus. 👏 Trochę szkoda tego przeskoku pod koniec i zbyt idealnej bohaterki, ale skoro ogólnie wciąga, a zakończenie chyba zapowiada świetny drugi tom, to z chęcią dam temu tutułowi szansę. 📖

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytana I bardzo mi się podobała. Lubię takie charakterne bohaterki, wrednych pracodawców 🤭 i tajemniczych nieznajomych. Fajnie to wyszło, jest akcja i nie ma czasu na nude. Do tego ten wątek romantyczny, bardzo fajnie wykreowany i to zakończenie,które obiecuje ciekawą kontynuację. Czekam na wiecej

    OdpowiedzUsuń