
Autor: Rachel Schneider
Tytuł: Light Wielder. Duch światła. Tom 2
Wydawnictwo: Time4YA [współpraca reklamowa z NovelistPL]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 480
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romantasy
Ocena: 7/10
Opis:
KONTYNUACJA METAL SLINGER – EPICKIEGO ROMANTASY!
Metal Slinger. Żar metalu zostawił nas z plot twistem, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. Co jeszcze się wydarzy?
Przysięgi zostały złożone. Magię skradziono. Wojna trwa.
Czy miłość zdoła to wszystko przetrwać?
Minęły cztery lata, odkąd Jovie zdradziła Ackera i zniszczyła to, co ich łączyło. Darując królowi Edmondowi życie, lecz odbierając mu magię, rozpętała wojnę, która spustoszyła terytoria.
Jovie zrobi wszystko, by uchronić swój lud przed konfliktem. Tłumi więź dobrania
i próbuje wyrzec się Ackera. Ale jak zapomnieć o mężczyźnie, który wciąż odnajduje drogę do jej snów?
Acker również nie potrafi wymazać jej z pamięci. Uwikłany w wojnę ojca i nieszczęśliwe małżeństwo, jest rozdarty między lojalnością a uczuciem do kobiety, która go zdradziła. Kiedy odkrywa prawdę o odzyskanej magii Edmonda i jego niebezpiecznym sojuszu, staje przed wyborem, który może przesądzić nie tylko o losie świata, lecz także o przyszłości jego i Jovie.
Bo czasem największą zdradą jest walczyć przeciwko temu, czego się pragnie.
Recenzja:
Czytałam ebooka pierwszego tomu - i faktycznie skończył się w taki sposób, że dosłownie mnie wbiło w fotel. Korzystając z NovelistPL i tego, że sporo fajnych nowości się tam pojawia, sięgnęłam też na tej platformie po "Light Wielder. Duch światła. Tom 2" - i powiem szczerze, że ogólnie mam pozytywne wrażenie, chociaż kilka minusików też się w tym wszystkim znajdzie. Zapraszam Was więc na przeczytanie mojej opinii, bo chcę Wam dokładnie opowiedzieć o moich odczuciach!
Przede wszystkim między pierwszym a drugim tomem mijają cztery lata. Cztery lata wojny, gdzie Jovie i Acker ze sobą nie rozmawiali, bo trafili na dwa różne fronty konfliktu. Co jakiś czas więź przeznaczenia się odzywa, ale zwykle trzymają się od siebie z daleka i chronią jak tylko mogą, aby przez przypadek nie przenosić się astralnie w rejony drugiej połówki. Do tego wszystkiego Acker wziął sobie żonę - i chociaż miało być to bardziej dla strategicznego sojuszu, Jovie czuje się zraniona.
Tyle, że pewnego dnia Acker odkrywa prawdę odnośnie magii i władzy swojego ojca - i okazuje się, że Jovie od samego początku miała racje. Sprawia to, że mężczyzna początkowo jest rozdarty - ale ostatecznie chce zrobić wszystko, by przede wszystkim zakończyć wojnę, a przy okazji zatroszczyć się o przyszłość swoją i swojej przeznaczonej: bo w końcu widzi światełko w tunelu i wierzy, że mają szansę walczyć o lepsze jutro.
"Light Wielder. Duch światła. Tom 2" to historia, która przede wszystkim opiera się na tym, że Jovie i Ackerowi się wszystko udaje, a to, że cztery lata mieli przerwę w swojej miłości, to według mnie jakieś wielkie nieporozumienie. Według mnie gdyby autorka miała to jakoś bardziej uargumentować, to byłoby to dla niej cholernie trudne: ale skorzystała z tego, że mogła na nowo tworzyć pewną rzeczywistość w drugim tomie.
Ogólnie sam świat jest naprawdę ciekawy - dobrze się to czyta, chociaż nie jest to moja ulubiona seria romantasy. Mimo wszystko samo rozwiązanie tej wojny, ta ostateczna walka, to miałam tylko takie pytajniki w oczach, bo zastanawiałam się, czemu w takim wypadku wojna trwała tyle czasu, skoro wystarczyło trochę mocy Jovie, by to wszystko wygrać i ostatecznie pokonać wroga.
Oczywiście jest tak, że doczekamy się jeszcze kontynuacji - bo to też się zakończyło w takim momencie, że jestem jako czytelniczka zaciekawiona faktem, jak wątek z Kaiem się jeszcze rozwinie, bo wydawać by się mogło, że może się tam jeszcze dużo podziać. Czy będzie to fajnie i sensownie rozpisane - trudno powiedzieć, bo zależy na jakie pomysły wpadnie jeszcze Rachel Schneider.
W tym tomie moja ulubiona postać miała trochę trudności - ale ostatecznie całkiem sensownie zakończył się jej wątek i zacieram rączki odnośnie do tego, jaką zapowiedzieć jego działań dostaliśmy pod kątem kolejnej części. Niemniej jednak w pewnym momencie miałam niezłą spiralę emocji, bo Rachel Schneider trochę pogmatwała sytuację i zrobiła pewne ryzyko tego, że wcale nie będzie aż takiego happy endu, jaki jednak nastał.
Lubiłam bohaterów, naprawdę tę książkę mi się bardzo dobrze czytało, chociaż no są właśnie pewne mankamenty. To całkiem dobra propozycja dla fanów romantasy - bo mamy tu sporo magii, sporo walk, trochę intryg i tajemnic, ale także pojawia się pikanteria: bo mamy kilka scen erotycznych, których obecność nie była dla mnie jakimś większym koszmarem. Czasem sceny seksu są wplatane w treść, a by nie musiały - tutaj chociaż mamy to logicznie umiejscowione, że jest ta więź przeznaczenia, która pewną bliskość powoduje.
Jeśli macie ochotę przeczytać "Light Wielder. Duch światła. Tom 2", to śmiało sięgajcie po ebooka na NovelistPL, jeśli tylko lubicie wersje elektroniczne. Bardzo dobrze mi się z tej aplikacji korzysta, więc definitywnie doceniam, że powstała nowa platforma, z której będę bardzo chętnie korzystać - i która w ogóle będzie wspierała rozwój czytelnictwa w Polsce.
Oczywiście weźcie pod uwagę, że do zapoznania z "Light Wielder. Duch światła. Tom 2" potrzeba znajomości pierwszej części. Podkreślam tylko, że gdyby trochę więcej logiki w rozwiązywaniu intryg, to byłoby dużo lepiej - a nie wielka ufność w magię Jovie i Ackera...
No cóż, ogólnie i tak uważam, że lektura pozostawiła po przeczytaniu we mnie dużo pozytywnych odczuć.
Czytalam już i muszę przyznać, że mi się podobała. Jest zupelnie inna niz pierwsza część, ale to dobrze. Wiecej akcji, emocji, intryg I walki. Bardzo polubiłam Messera I Fredericka, są genialni działają na nerwy na maxa🤣🤣🤣, ale nie da się ich nie kochać
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy i wciągająca recenzja
OdpowiedzUsuńNie czytałam pierwszej części. Ale zaczęłabym od tej, to wiedziałbym czy sięgać po pierwszą.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa i wciągająca recenzja książki po którą chętnie sięgnę. Mam nadzieję że pojawi się na Legimi
OdpowiedzUsuńNie znam tej serii 🙈🙈
OdpowiedzUsuń